Trzymajmy kciuki za wielkich!

Fot. Archiwum Autora
Fot. Archiwum Autora

Wyniki warszawskiej giełdy nie napawają optymizmem, a spadek produkcji przemysłowej, odnotowany we wrześniu, nie był tylko jednorazowym incydentem. Rok 2013 będzie z pewnością dla polskiej gospodarki rokiem trudnym. Z kryzysem będą musiały zmierzyć się te firmy, które do tej pory nie odczuwały boleśnie spowolnienia gospodarczego. Warto jednak wsłuchać się w opinie analityków, którzy w tym trudnym okresie dostrzegają również szanse dla dużych giełdowych spółek. Żeby te szanse należycie wykorzystać, trzeba po prostu inwestować.

W ogłoszonej jesienią bieżącego roku analizie eksperckiej Instytut Jagielloński – think-tank zajmujący się zagadnieniami rynkowymi i społecznymi – pokusił się o wskazanie trójki faworytów. W ocenie ekonomistów Instytutu szanse na rozwój mimo kryzysu mają: KGHM, PGE oraz Tauron, a więc spółki reprezentujące branżę wydobywczą i energetyczną. Nie jest bez znaczenia, że we wszystkich trzech podmiotach udział ma Skarb Państwa. I wszystkie te spółki mają na najbliższe lata zaplanowane poważne inwestycje, częściowo już zresztą realizowane.

Mijający rok lubiński koncern może zaliczyć do udanych. Rekordowe kursy walorów spółki na Giełdzie Papierów Wartościowych to efekt m.in. kupna kanadyjskiej spółki Quadra FNX. Trzeba podkreślić, że ta transakcja, dobrze oceniana przez większość analityków, była możliwa m.in. dzięki wsparciu ministra skarbu. Zwyżka cen miedzi i srebra na światowych rynkach (a KGHM jest obecnie największym producentem srebra na świecie) to dobra wieść dla koncernu w perspektywie trudnego 2013 roku. Z kolei PGE będzie realizować szeroko zakrojone przedsięwzięcia z zakresu energetyki konwencjonalnej (jak np. rozbudowa elektrowni w Opolu), w obszarze odnawialnych źródeł energii i – zapewne – energetyki jądrowej. Również trzecia ze spółek, wskazana przez ekspertów Instytutu Jagiellońskiego, czyli Tauron, jest w fazie realizacji sporych inwestycji.

Ta analiza powinna ucieszyć nie tylko branżę energetyczną. To oczywiste, że ambitne plany inwestycyjne oznaczają współpracę z dziesiątkami, jeśli nie setkami wykonawców z różnych sektorów. Na pewno wpłyną także na ożywienie rynku pracy, co w przypadku kilkunastoprocentowego bezrobocia (a takie są prognozy) ma kolosalne znaczenie. Ważne jest także miejsce realizacji tych inwestycji – nie wielkie metropolie, gdzie o pracę stosunkowo łatwo, tylko regiony. Od tego, czy koncerny utrzymają inwestycyjne plany w „chudym” roku 2013, będzie zależał byt wielu  mniejszych przedsiębiorstw, a także kondycja lokalnych rynków pracy.

Dlatego namawiam – trzymajmy kciuki za giełdowych liderów. Chociaż sektor MŚP w spokojnych czasach faktycznie jest motorem wzrostu gospodarczego, to w trudniejszym okresie byt tych firm zależy od planów rynkowych gigantów. Na razie, co skłania do optymizmu, koncerny nie zamierzają czekać z przedsięwzięciami na lepsze czasy. I słusznie, bo przecież kryzys to najlepszy czas na inwestycje!


Marcin Rosołowski

Specjalista w zakresie PR 
i komunikacji społecznej

 

Czytaj także