Przyszłość to opatentowane i chronione innowacyjne aktywa

Fot. Kamil Broszko/Broszko.com
Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

20 września br. w Warszawskim Domu Technika NOT podczas jesiennego spotkania Klubu „Teraz Polska” odbyła się debata pt. „Innowacyjność kołem zamachowym rozwoju Polski” w ramach projektu „100 lat dumy. 30 lat Godła »Teraz Polska«”. W roli panelistów wystąpili dr Patryk Dziurski (Katedra Zarządzania Strategicznego SGH), Bogusława Skowroński (MIT Enterprise Forum Poland) oraz laureaci Godła „Teraz Polska” – prof. Piotr Skarżyński (Medincus) i prof. Anna Wójcicka (Warsaw Genomics). Debatę poprowadził Radek Brzózka, dziennikarz i prezenter TVP, popularyzator nauki.

Radek Brzózka: Dziś Krzysztof Przybył, prezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego, ogłosił rozpoczęcie 30. edycji Konkursu „Teraz Polska”. Wśród dotychczasowych laureatów jest wiele firm wyróżniających się nie tylko jakością oferty, ale także jej innowacyjnością. Czy to oznacza, że Polacy są innowacyjni?

Bogusława Skowroński: Reprezentuję MIT Enterprise Forum Poland – akcelerator technologiczny, który powstał w 2015 r. jako odpowiedź na potrzebę wsparcia polskich naukowców w komercjalizacji badań. Współpracując ze szkołami wyższymi, zaobserwowaliśmy bowiem, że nasi świetni naukowcy nie są biegli w zagadnieniach związanych z komercjalizacją badań i wynalazków, a powołane centra transferu technologii nie są na tyle efektywnym mechanizmem, aby im realnie pomóc. W 2015 r. podpisaliśmy umowę o współpracy z Massachusetts Institute of Technology, który uchodzi za najlepszą uczelnię techniczną na świecie i z którego każdego roku wchodzi na rynek tysiąc start-upów. Chcieliśmy dostosować dobre praktyki MIT do polskich realiów. Tak powstał akcelerator technologii, który każdego roku wypuszcza na rynek 50 start-upów technologicznych. Dzięki temu wiemy dość dobrze, czym te firmy się zajmują, i staramy się przekonać naszych partnerów korporacyjnych, aby implementowali te rozwiązania. Z drugiej strony, znając perspektywę dużego biznesu, poszukujemy start-upów, które mogą sprostać jego potrzebom.
Wracając do pytania o stan polskiej innowacyjności, przyznam, że mam nieco schizofreniczny obraz tego, co się dzisiaj dzieje w Polsce w tej materii. Widzę olbrzymią energię, kreatywność i globalne myślenie młodych osób, które są otwarte na świat, zdobyły doświadczenia w różnych miejscach na świecie, nawet w Dolinie Krzemowej, a jednak wracają do Polski i tutaj chcą zakładać swoje biznesy. Bo Polska jest do tego doskonałym miejscem: infrastruktura jest dużo tańsza, łatwiej jest rozpocząć biznes, mamy uzdolnioną kadrę informatyczną. Niestety, z powodu różnych uwarunkowań, np. historycznych, polskie start-upy pozostają w Polsce, tzn. nie mają powiązań z resztą świata i przez to nie można ich skalować globalnie. Aby dzisiaj być innowacyjnym, nie wystarcza dobra jakość – trzeba istnieć na rynku międzynarodowym. Jeszcze pięć lat temu największymi przedsiębiorstwami świata były firmy przemysłowe, jak General Electric, Ford, General Motors czy Epson. Dzisiaj są to firmy technologiczne, jak Google, Apple czy Amazon. Niestety nie widzę w Polsce przedsiębiorstw, które mają strategię budowania portfela patentowego. Nie będziemy konkurencyjni, jeżeli nie będziemy budować ekonomii opartej na własności intelektualnej globalnie chronionej. Odkrycia naszych naukowców powinny być podstawą patentów, które znajdą zastosowanie w polskim przemyśle.

RB: Przykładem biznesu opartego na biotechnologii jest Warsaw Genomics.

Anna Wójcicka: Jesteśmy firmą zajmującą się diagnostyką genetyczną, co oznacza, że czytamy geny, aby określić prawdopodobieństwo zapadalności na choroby lub diagnozować schorzenia już występujące. W tym kontekście uważam, że innowacyjność nie musi się wiązać jedynie z wdrożeniami na skalę światową. Dla mnie innowacją może być również rozwiązanie, które pozwoli pomóc jednemu pacjentowi. Warsaw Genomics powstał przy Uniwersytecie Warszawskim. Przyznam, że nikt z nas wcześniej nie myślał o zakładaniu firmy, gdyż jako naukowcy uważaliśmy, że jesteśmy predestynowani do prowadzenia badań podstawowych. W trakcie mojej działalności uniwersyteckiej nikt nie mówił nam o przedsiębiorczości, a wręcz przeciwnie – komercjalizacja zawsze miała pejoratywne konotacje. Sami w pewnym momencie zrozumieliśmy, że wykonując badania podstawowe, niczego wokół siebie nie zmienimy. Publikacje naukowe nie wystarczą, szczególnie kiedy obiecujące wyniki badań w obszarze medycyny mogą się realnie przełożyć na dobro pacjenta. Zdecydowaliśmy się założyć firmę przy uczelni, również z tego powodu, aby spłacić dług wobec społeczeństwa, bo przecież badania naukowe są finansowane z grantów pochodzących z podatków. Prawdą jest, że środowisko uczelniane nie sprzyja powstawaniu start-upów. Dość powiedzieć, że na Uniwersytecie Warszawskim powstało ich dotąd około 30, co daje ogromny kontrast w zestawieniu z tysiącem start-upów, które powstają w ciągu roku w MIT. Mam nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie, gdyż od dwóch lat działa przy Uniwersytecie Warszawskim inkubator przedsiębiorczości, który uczy studentów, jak kierować własnymi projektami. Mnie samej zajęło aż dwa lata, aby uwierzyć, że nasze badania mogą być wykonywane usługowo i że możemy brać za to pieniądze.

Piotr Skarżyński: Reprezentuję Centrum Słuchu i Mowy Medincus, które rozwija swoje placówki medyczne w kraju i poza jego granicami. Jestem lekarzem, zaś wykształcenie w zakresie przedsiębiorczości zdobyłem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Dopiero wiedza tam nabyta pozwoliła uruchomić ośrodek w Kajetanach. Godłem „Teraz Polska” została nagrodzona m.in. nowa terapia o skomplikowanej nazwie – Stymulacja Polimodalnej Percepcji Sensorycznej metodą Skarżyńskiego. Jest ona pomocna w wielu różnych grupach zaburzeń współwystępujących z zaburzeniami przetwarzania słuchowego. Jeśli nasze dziecko słyszy dobrze, ale nie rozumie, jest nadpobudliwe, ma problemy ze skupieniem się na nauce, to wtedy zintegrowanie terapii psychologicznej z treningiem funkcji słuchowych daje o wiele lepsze rezultaty. Terapia ma swoje korzenie we Francji, ale polski czynnik innowacyjności polegał właśnie na połączeniu stymulacji słuchowej z treningiem psychologicznym. Przez osiem lat pracowaliśmy nad nią razem ze specjalistami z AGH, Politechniki Gdańskiej i Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Stworzyliśmy terapię i uświadomiliśmy społeczeństwu, że istnieje realny problem, który dotyczy dzieci i któremu możemy zaradzić. Mówiąc językiem przedsiębiorcy: wykreowaliśmy popyt. Wspólnie z partnerem z Białorusi opracowaliśmy wersję w językach białoruskim i rosyjskim.
Jak już wspomniałem, otwieramy wiele placówek za granicą. W najbliższym czasie planujemy otworzyć filię w Senegalu. Wielu Senegalczyków (nawet prezydent i jego rodzina) studiowało w Polce i miło wspomina ten czas, dlatego teraz obdarzają nas zaufaniem i są otwarci na współpracę. Pewne cechy innowacyjnego podejścia do ekspansji zagranicznej miało otwarcie filii w Odessie na Ukrainie. Ukraińscy pacjenci wcześniej leczyli się w Hanowerze, Wiedniu czy Fryburgu. My przekonaliśmy ich konkurencyjną ceną, zespołem ukraińsko- i rosyjskojęzycznym, możliwością diagnostyki przygotowawczej na Ukrainie oraz pomocą w załatwieniu spraw wizowych. Cieszy nas, że po przyjeździe na zabieg do ośrodka w Kajetanach mówią, że czują się jak w domu. Podaję owe przykłady ekspansji na rynki zagraniczne, aby podkreślić, że każdego trzeba przekonać w nieco inny sposób. Podejście innowacyjne nie dotyczy wyłącznie produktów, ale również zarządzania.

RB: W branży medycznej nieodzowna jest współpraca z publicznym regulatorem i płatnikiem. Czy ten fakt ogranicza innowacyjność?

PS: System publicznej służby zdrowia opiera się na sieci szpitali, które w praktyce mają bardzo ograniczone możliwości świadczenia usług prywatnych. Natomiast Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych udowadnia, jak można z sukcesem pozyskiwać pacjentów z zagranicy, szczególnie ze Wschodu, dla których Polska jest krajem przyjaznym językowo, kulturowo i cenowo, jednocześnie oferującym usługi medyczne na coraz wyższym poziomie.

Patryk Dziurski: Polska jest dużym rynkiem, co pozwala wielu firmom osiągać wystarczające dochody, dlatego nie myślą one o ekspansji globalnej. Jednak wiele start-upów od razu zakłada obecność na rynku międzynarodowym. Zresztą mamy sporo firm globalnych, choćby z branży okiennej czy meblowej. Myśląc o innowacyjności, często zapominamy, że tworzenie potencjału innowacyjnego wymaga czasu. Polacy są narodem twórczym i kreatywnym, o czym może świadczyć choćby globalna marka CD Projekt, która jest wysoce innowacyjna. Niestety, wrodzoną kreatywność zabija w nas system edukacji, który jest nastawiony na zapamiętywanie wiedzy zamiast na tworzenie kompetencji i doskonalenie umiejętności. Nie wystarczy nauczyć się z książki na pamięć, potrzebne są zajęcia warsztatowe, spotkania z praktykami biznesu, podczas których od razu można weryfikować wiedzę wynikającą z lektury.

BS: Ja nawet nie martwię się tak bardzo o młodych ludzi, którzy – choć nie są kształceni w duchu przedsiębiorczości przez rodzime uczelnie – świetnie dają sobie radę. Dzisiaj nauka odbywa się w Internecie, poprzez różnego rodzaju podcasty czy webinaria. W naszym akceleratorze mamy 130 alumnów i kilka fantastycznych spółek działających na globalnym rynku. Wierzę, że ich wysoka pozycja w świecie jest tylko kwestią czasu. Martwię się o inną rzecz. Wydatki polskiego przemysłu na badania i rozwój w porównaniu z wydatkami w krajach OECD, w USA czy Chinach są znikome. A świat pędzi, zmiany przyspieszają. Niegdysiejsi giganci przemysłu, jak choćby wspomniany General Electric, to dziś kolosy na glinianych nogach. Jesteśmy potentatem w produkcji kurczaków, ale jeżeli ktoś wymyśli inną tanią proteinę, to nasze fermy drobiu upadną. W USA już jest produkowane sztuczne mięso o smaku ryby, które pochodzi ze skrzyżowania w laboratorium komórek ryb i roślin. Jeżeli nasz przemysł nie będzie inwestował w badania i rozwój, a jedynie koncentrował się na bieżącej produkcji, to nagle może zostać zmieciony przez nadchodzące zmiany. Start-upy się dostosują i przetrwają, ale na start-upach nie zbudujemy ekonomii. Polski przemysł meblarski został stworzony dzięki taniej sile roboczej, tanim surowcom i zakupionym licencjom. Wystarczy sprawdzić, ile patentów ma polski przemysł i ile na nich zarabia. To właśnie te wartości świadczą tak naprawdę o potencjale gospodarki.

PD: To prawda, że wydatki na badania i rozwój w polskich firmach są na bardzo niskim poziomie, ale bardziej niepokojące jest to, że nie są przeznaczane na tworzenie własnych innowacji, lecz na zakup gotowych licencji.

PS: Potrzebna jest modyfikacja podatkowa, umożliwiająca zaliczenie takich wydatków do kosztów uzyskania przychodu.

RB: Korzystanie ze znanych rozwiązań to jeszcze nic złego. Na przykładzie Warsaw Genomics widać, że potrafimy optymalizować znane procesy tak, aby były one bardziej ekonomiczne, a przez to dostępne. W tym przypadku innowacyjnością jest właśnie optymalizacja.

AW: O naszym sukcesie przesądziły trzy czynniki. Po pierwsze cena. Wykonujemy takie same badania jak inne firmy na świecie, ale dzięki autorskim algorytmom potrafimy robić je nawet pięciokrotnie taniej. To sprawia, że możemy je popularyzować wśród Polaków. Drugim czynnikiem jest odpowiedź na potrzebę rynku. Wielu pacjentów chce poznać prawdopodobieństwo zachorowania na raka, a inni uzyskać pomoc w ustaleniu metody leczenia. Badania genetyczne są tematem trudnym. Boimy się tego, co można z naszych genów wyczytać, więc dla większości pacjentów ważne jest, że każdy etap analizy jest przeprowadzany w Polsce i wyniki zostają w kraju. Każda osoba, która poddaje się badaniu diagnostycznemu, jest pytana o zgodę na wykorzystanie jej danych do badań naukowych – uzyskujemy niemal 100 proc. odpowiedzi pozytywnych. Dzięki temu poznajemy coraz lepiej polską populację, a co za tym idzie, będziemy mogli skuteczniej pomagać ludziom.
Deloitte parę miesięcy temu opublikował raport, z którego wynika, że gdyby objąć Polaków powszechnym badaniem w kierunku ryzyka zachorowania na raka, to w ciągu 20 lat można byłoby oszczędzić 90 mld złotych. W dotychczas zbadanej przez nas grupie pacjentów wysokie ryzyko zapadalności na nowotwory odnotowaliśmy u 5 proc. osób, które powinny zostać objęte specjalnym nadzorem onkologicznym. Wykrycie raka w najwcześniejszym stadium gwarantuje jego wyleczenie. Korzyści finansowe dla państwa powstałyby za sprawą skutecznego i szybkiego leczenia. Jednak najpierw trzeba byłoby sfinansować badania, a korzyści z nich byłyby odłożone w czasie. Na taką prewencję jeszcze żaden kraj na świecie nie jest gotowy.

PS: W Polsce około 70 proc. osób jest niezadowolonych z ochrony zdrowia. W Czechach – odwrotnie, mianowicie 60 proc. osób jest zadowolonych. I to mimo tego – a może dzięki temu – że za receptę trzeba dopłacać 2 zł, a za wizytę u lekarza 5 zł. U nas takie rozwiązanie nie jest możliwe do wprowadzenia bez zmiany konstytucji. Na polskim rynku powstaje wiele start-upów, choćby w obszarze usług telemedycznych. Jednak płatnik publiczny nie jest gotowy na finansowanie innowacyjnych procedur, szuka oszczędności. Na przykład koszt operacji przerośniętego migdałka u dzieci obniżono o 35 proc. Wykonując taki zabieg w ramach NFZ, nie możemy zastosować innowacyjnych metod, które są mniej inwazyjne i gwarantują szybszy powrót do zdrowia, bo koszt jednorazowej końcówki potrzebnej do wykonania zabiegu przekracza wartość całej procedury. Skutek jest taki, że gwałtownie wzrósł popyt na ten zabieg na rynku prywatnym, bo rodzice chcą zapewnić swoim dzieciom większy komfort leczenia. W NFZ maleje kolejka na ten zabieg, ale nie z powodów lepszego funkcjonowania służby zdrowia.

PD: Od wielu lat obserwuję dwa rankingi: najbardziej innowacyjnych firm na świecie i najwięcej wydających na badania i rozwój. Listy te nie pokrywają się, bo innowacyjność nie zawsze musi być związana z dużymi wydatkami na badania. Jednymi z najbardziej innowacyjnych firm są Tesla i Facebook, które pod względem wydatków na badania i rozwój plasują się w drugiej setce rankingu. Innowacje to nie tylko produkty czy usługi. Innowacyjne mogą być modele biznesowe czy produkcyjne.

BS: Punktem wyjścia do dzisiejszej rozmowy było Godło „Teraz Polska”, więc chciałabym sformułować nowe przesłanie na następne 30 lat: teraz polska własność intelektualna. Powinniśmy szczególnie doceniać firmy, które budują swoją strategię w oparciu o opatentowane i chronione innowacyjne aktywa. Potrzebne do tego są odpowiednie warunki makroekonomiczne oraz sprzyjające otoczenie prawne, aby w ten sposób zapewnić napęd gospodarce na kolejne 30 lat. Cieszy mnie, że wiele młodych osób wiąże z Polską plany realizowania przedsięwzięć innowacyjnych. Chcą robić biznesy globalne, ale pracować w swoim kraju, gdzie czują się najlepiej.

 

Dofinansowano ze środków Programu Wieloletniego „Niepodległa” na lata 2017–2022 – Programu Dotacyjnego „Niepodległa”.

 

 

Czytaj także

  • TRANSPARENCY INTERNATIONAL

    Zaufanie cenniejsze niż ropa

    Norwegia to bogaty kraj. Dobrze rozwinięty przemysł energetyczny i wydobywczy wykorzystuje dostępne surowce, czyli gaz i ropę. PKB per capita wynoszące w 2018 r. prawie 75 tys. dol. plasuje kraj na 6. miejscu na świecie pod względem siły nabywczej obywateli.

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    Przed naszą firmą i polską ekologią jeszcze wiele wyzwań

    O likwidowaniu skażenia na poradzieckich lotniskach, o małżach, które dbają o jakość wody pitnej, oraz o innowacyjnych sposobach na wszędobylskie sinice z Jerzym Ślusarczykiem rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • ATELIER DE MOMO/ SELENA

    Zaufanie jest fundamentalną częścią kultury

    O antycznych źródłach zaufania w biznesie, pękaniu świata i końcu globalizacji, jaką znamy, oraz o książce, którą warto kupić bliskim pod choinkę, z Krzysztofem Domareckim rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • dr Agnieszka Gryzik i dr inż. Marek Kozłowski, OPI PIB (2)

    Pierwsze w Polsce bezpłatne kursy sztucznej inteligencji

    Jak rozpoznać inteligentnego robota? Czym różni się algorytm od sztucznej inteligencji? Dlaczego maszyny korzystające z SI z łatwością mogą wygrać z nami w szachy, choć mają trudności z ukrojeniem chleba?

    WIĘCEJ