Polskie drogi w UK

  • Adam Ostrowski, pilot 317. Dywizjonu Myśliwskiego w czasie II wojny światowej, autor zdjęcia: © MICHALSOLARSKI.COM
    Adam Ostrowski, pilot 317. Dywizjonu Myśliwskiego w czasie II wojny światowej, autor zdjęcia: © MICHALSOLARSKI.COM

Polacy mieszkający na Wyspach Brytyjskich stanowią dużą i bardzo zróżnicowaną grupę społeczną, która w ostatniej dekadzie wywierała znaczący wpływ na gospodarkę i kulturę kraju. Po 1 maja 2004 r., kiedy to brytyjski rynek pracy został otwarty dla Polaków, okazało się, że jako nowi, pełnoprawni członkowie społeczeństwa jesteśmy cenionymi pracownikami, łatwo się asymilujemy, znakomicie integrujemy się z lokalną społecznością i wyznajemy podobne wartości. Polacy mieszkający na Wyspach szybko się uczą, awansują, są ambitni, pracowici i chcą się rozwijać.

Polska zawsze była postrzegana jako kraj z tradycjami emigracyjnymi. Na przestrzeni wieków ojczyznę trapiły rozmaite problemy, co pchało jej mieszkańców na ścieżki migracyjne. Ciekawość świata, chęć poprawy warunków materialnych i społecznych powodowały, że Polacy chętnie wędrowali po świecie, szukając dla siebie przyjaznego miejsca.

Pod koniec 1939 r. na terenie Wielkiej Brytanii znajdowało się ok. 3,5 tys. Polaków. Wojenne zawieruchy przyczyniły się do tego, że w ciągu kilku lat liczba naszych rodaków wzrosła czterdziestokrotnie. Kolejnym punktem zwrotnym w migracyjnych relacjach Polski z Wielką Brytanią było przyjęcie naszego kraju do struktur Unii Europejskiej i stopniowe otwieranie zachodnioeuropejskich rynków pracy. Prawo do swobodnego przemieszczania się w połączeniu z możliwością podjęcia legalnego zatrudnienia, gwarantującego zarobki zdecydowanie wyższe niż w Polsce, spowodowało, iż Zjednoczone Królestwo okazało się bardzo atrakcyjnym celem migracji.

Obecnie Polacy stanowią trzecią co do wielkości grupę etniczną w Wielkiej Brytanii. Dane ze spisu powszechnego ludności przeprowadzonego w 2011 r. w Anglii i Walii wykazały, że mieszka tu 579 tys. rodaków. Wiele źródeł utrzymuje jednak, że jest nas tutaj zdecydowanie więcej, sugerując, że nasza populacja sięga nawet 2 mln. Z raportu opublikowanego w sierpniu 2015 r. przez Narodowe Biuro Statystyczne (Office for National Statistics – ONS) wynika, że na Wyspach mieszka 853 tys. obywateli Polski, którzy pod względem liczebności stanowią największą grupę społeczną żyjącą w Wielkiej Brytanii, wyprzedzając Hindusów (365 tys.), Irlandczyków (331 tys.) oraz obywateli Rumunii i Pakistanu. Badania podają, że w Zjednoczonym Królestwie mieszka więcej Polek niż Polaków (odpowiednio: 439 tys. i 415 tys.). W samym tylko Londynie jest nas ponad 185 tys., co powoduje, że o prawie 100 tys. dystansujemy drugą pod względem liczebności grupę społeczną, którą stanowią Włosi. Zgodnie z danymi przekazanymi przez ONS w 2014 r. w rodzinach, w których matka jest Polką, urodziło się ponad 22 tys. dzieci, a w rodzinach, w których ojcem jest Polak – prawie 17 tys. dzieci. Statystyki dotyczące obcokrajowców są nieprecyzyjne ze względu na historyczną złożoność problemu, wynikającą z kwestii obywatelstwa przedstawicieli byłych kolonii brytyjskich i niejasną definicję obcokrajowca jako osoby urodzonej poza granicami kraju lub mającej obywatelstwo innego kraju.


Akcja społeczna #polishblood
autor zdjęcia: © MICHALSOLARSKI.COM

Kryzys gospodarczy, który w 2008 r. dotknął Unię Europejską, spowodował, że nastroje społeczne w stosunku do emigrantów znacznie się pogorszyły. Powszechne sugestie dotyczące nadużyć i wykorzystania systemu opieki społecznej rzadko jednak znajdowały odzwierciedlenie w faktach. A twarde dane statystyczne podają, że w latach 2004–2008 praca Polaków przyczyniła się do zasilenia budżetu Wielkiej Brytanii niebagatelną kwotą 1,8 mld funtów. Na początku zarobkowej fali migracyjnej przybywający do Zjednoczonego Królestwa Polacy podejmowali zazwyczaj prace fizyczne. Spowodowane było to przede wszystkim słabą znajomością języka. Stąd wytworzyły się stereotypy polskiego hydraulika, które do dzisiaj są pielęgnowane w brytyjskim społeczeństwie. Jednakże po ponad 10 latach od otwarcia granic diametralnie zmienia się struktura zatrudnienia polskich pracowników. Coraz częściej pracujący i mieszkający w Wielkiej Brytanii rodacy to ludzie na stanowiskach kierowniczych, zatrudnieni w biznesie i administracji, informatycy, programiści, nierzadko doktoranci wyż- szych brytyjskich uczelni. Wielu z nas doskonale zintegrowało się z nowym krajem, nauczyło języka i założyło firmy, co wpłynęło na zmianę w postrzeganiu Polaków. Wielka Brytania to nie tylko miejsce pracy i zarabiania pieniędzy na lepsze życie w Polsce, to przede wszystkim kraj, w którym pracujemy, mieszkamy, wypoczywamy i rozwijamy się kulturalnie i sportowo. To miejsce, gdzie żyjemy. Dzięki swojej pracowitości, zaradności i wysokiej kulturze pracy Polacy należą do grupy najchętniej zatrudnianych imigrantów.


Zygmunt Lender, operator radaru w Dywizjonach Bombowych
301 i 304 w czasie II wojny światowej
autor zdjęcia: © MICHALSOLARSKI.COM

Największym skupiskiem Polaków mieszkających na Wyspach jest oczywiście Londyn. Jednakże wraz ze wzrostem liczby polskich imigrantów zaczęło zmieniać się ich geograficzne rozmieszczenie. Początkowo najpopularniejsza i dająca możliwości zatrudnienia stolica zaczęła stawać się zbyt ciasna, aby pomieścić rzesze poszukujących zatrudnienia emigrantów. Polacy, zdając sobie sprawę ze skali zjawiska – ku uciesze rządu brytyjskiego – zaczęli kierować się w odleglejsze zakątki Wysp Brytyjskich, obsadzając dotychczas niechciane, wakujące miejsca pracy. Proces ten spowodował zmniejszenie wcześniejszych dysproporcji w geograficznym rozmieszczeniu Polaków pomiędzy Londynem i pozostałymi częściami Zjednoczonego Królestwa. Drugim najpopularniejszym miastem wśród imigrantów jest Birmingham, jednak liczne skupiska polskich imigrantów znajdziemy również w Nottingham, Derby, Liverpoolu, Leeds, Worcester, Doncaster, Southampton, Portsmouth, Edynburgu i Glasgow oraz wielu innych miejscach. Niemniej jednak stolica zachowała niekwestionowaną pozycję miasta skupiającego imigrantów. Niegdyś w Londynie łatwo było wskazać „polskie” dzielnice. Z biegiem lat to zjawisko ulega stopniowemu zatarciu, gdyż oprócz Ealing oraz Hammersmith, gdzie żyje stara, powojenna emigracja, rodaków spotkamy w Greenford, Northolt, Southall, Haringay, Finchley, Brent, Hackney, Leyton, Walthamstow, a także na południowym wschodzie – w Balham, Tooting, Lewisham, Croydon i wielu innych dzielnicach.

Oprócz zmian o charakterze geograficznym w strukturze polskiej emigracji na Wyspach Brytyjskich zachodzą zmiany dotyczące statusu materialnego i sposobów zachowania. Początkowo Polacy przywozili ze sobą produkty spożywcze. Po ponad 10 latach od otwarcia granic stare przyzwyczajenia zanikają, bowiem praktycznie na każdym rogu dzielnicy zamieszkiwanej przez Polaków znajdziemy polski sklep. Co jeszcze bardziej znamienne i podkreślające rolę i znaczenie Polaków w brytyjskim społeczeństwie, większość dużych sieci supermarketów, z Sainsbury’s i Morrisons na czele, posiada w swoim asortymencie całe działy z polskimi produktami. Warte podkreślenia staje się także przejmowanie pewnych kulinarnych upodobań do specjałów polskiej kuchni przez rdzennych Brytyjczyków, którzy chętnie zajadają się naszym pieczywem, wędlinami, pierogami i gustują w naszych alkoholach. Język polski, po przeprowadzonym ostatnio spisie powszechnym, został okrzyknięty drugim najczęściej używanym językiem w Anglii i Walii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że praktycznie na każdym ulicznym rogu słyszymy rodzimą mowę. Pokolenie dzieci nowych imigrantów dorasta, posługując się językiem angielskim, ale dzięki rodzicom i polskim szkołom umiejętność posługiwania się mową Mickiewicza i Słowackiego ciągle jest bardzo popularna (również wśród dzieci urodzonych już na Wyspach). Ponadto wiele firm dostrzega w Polakach potencjalnych klientów, dlatego chętnie zatrudniani są pracownicy potrafiący się porozumiewać w języku polskim. Należy również pamiętać o sporej grupie mieszanych małżeństw, w których partner uczy się języka polskiego, aby móc swobodnie komunikować się z rodziną żony lub męża.


Książę Jan Żyliński
autor zdjęcia: © PAWEŁ FESYK

Zachodzące na przestrzeni ostatnich lat zmiany struktury polskiego społeczeństwa zamieszkującego Wyspy Brytyjskie spowodowały konieczność powstawania różnorakich inicjatyw związanych z polską społecznością. Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe organizacje mające za zadanie wzmacniać pozycję polskiej społeczności w Zjednoczonym Królestwie. Niewątpliwym przejawem takich procesów jest Konkurs „Wybitny Polak”, organizowany przez „Pangea Magazine” i Polish City Club we współpracy z Fundacją Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”, oraz kandydowanie w przyszłorocznych wyborach na burmistrza Londynu księcia Jana Żylińskiego. Polacy potrafią się również zjednoczyć wokół celów ważnych dla ogółu społeczeństwa, zamanifestować i wspólnymi siłami przygotować ogólnokrajową inicjatywę. Przykładem takiego działania jest akcja masowego oddawania krwi przez Polaków w Wielkiej Brytanii, koordynowana przez Jerzego Byczyńskiego z British Poles Initiative. Kampanię #polishblood zorganizowano jako odpowiedź na proponowany przez „Polish Express” strajk Polaków.

Otwarcie granic europejskich umożliwiające podejmowanie pracy w dowolnym miejscu było wielką próbą zarówno dla emigrantów, jak i członków społeczeństw, do których przybywali obcokrajowcy. Polacy i Brytyjczycy musieli zmierzyć się ze stereotypami dotyczącymi obydwu stron. Niejeden Polak w rozmowie z brytyjskim pracodawcą musiał tłumaczyć się z białych niedźwiedzi spacerujących po rodzimych drogach czy braku elektryczności i wyjaśniać położenie geograficzne Polski, przekonując, że jeste- śmy dużym krajem położonym w środku Europy, a nie miastem na dalekim, mroźnym Wschodzie. Ileż czasu zajęło naszym rodakom przyzwyczajenie się do oddzielnych kurków z ciepłą i zimną wodą, specyficznego poczucia humoru mieszkańców Wysp i lewostronnego ruchu na brytyjskich drogach.

To wszystko już było. Teraz nie żyjemy obok siebie, ale razem. Nie mamy kompleksów, nie czujemy się gorsi od innych i nie mamy zamiaru ograniczać swoich ambicji. Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii to nie tylko robotnicy fizyczni czy ubodzy przybysze z dalekiego kraju czyhający na tzw. socjal. Polacy na Wyspach odnoszą sukcesy. Są wykształceni, ambitni i bezkompromisowi w dążeniu do wyznaczonych celów. W ten sposób tworzą nowy, zupełnie odmienny od dotychczasowego wizerunku, pozytywny obraz Polaka w Zjednoczonym Królestwie.

 

Łukasz Samek

Wybitny Polak 2015 w kategorii Młody Polak. Dyrektor Middlesbrough Futsal Club, autor licznych publikacji w mediach polonijnych, czynny działacz Round Table, Darlington Town Twinning & International Association oraz Arthur Wharton Foundation, zaangażowany w akcje charytatywne i promocję kultury polskiej.

 

 

 

 

 

Czytaj także

Najbardziej aktualne informacje o nowościach i promocjach
w naszym sklepie wprost na Twoją skrzynkę pocztową!

Administratorem Państwa danych osobowych jest Fundacja Best Place Europejski Instytut Marketingu Miejsc z siedzibą w Warszawie (00-033), przy ul. Górskiego 1. Z administratorem danych można się skontaktować poprzez adres e-mail: bestplace@bestplaceinstitute.org, telefonicznie pod numerem +48 22 201 26 94 lub pisemnie na adres Fundacji.

Państwa dane są i będą przetwarzane w celu wysyłki newslettera, na podstawie prawnie uzasadnionego interesu administratora. Uzasadnionymi interesami administratora jest prowadzenie newslettera i informowanie osób zainteresowanych o działaniach Fundacji.

Dane osobowe będą udostępniane do wglądu dostawcom usług IT w zakresie niezbędnym do utrzymania infrastruktury IT.

Państwa dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie przez okres istnienia prawnie uzasadnionego interesu administratora, chyba że wyrażą Państwo sprzeciw wobec przetwarzania danych w wymienionym celu.

Uprzejmie informujemy, iż przysługuje Państwu prawo do żądania od administratora dostępu do danych osobowych, do ich sprostowania, do usunięcia, prawo do ograniczenia przetwarzania, do sprzeciwu na przetwarzanie a także prawo do przenoszenia danych (o ile będzie to technicznie możliwe). Przysługuje Państwu także możliwość skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub do właściwego sądu.

Podanie danych jest niezbędne do subskrypcji newslettera, niepodanie danych uniemożliwi wysyłkę.