Gucia Zamoyskiego zakopiańskie światy

N.N./MUZEUM TATRZAŃSKIE W ZAKOPANEM
N.N./MUZEUM TATRZAŃSKIE W ZAKOPANEM

Zakopane odegrało w życiu Augusta Zamoyskiego bardzo ważną rolę. W sensie budowania jego bogatej osobowości artystycznej, licznych kontaktów towarzyskich i realizowanych z pasją ambicji sportowych. Należy też do tych miejsc jego życia, gdzie spędził dużo czasu, miał wielu przyjaciół, a potem na zawsze je opuścił. Zakopiański szlak rzeźbiarza prowadzi w wiele miejsc, tych znanych, ale i bardziej zapomnianych. I w wiele światów.

 

Willa Forma i świat sztuki

August Zamoyski urodził się 28 czerwca 1893 r. w Jabłoniu na Lubelszczyźnie. Do Zakopanego przybył po dość burzliwym okresie swojego życia, w którym to był związany z grupą ekspresjonistyczną Bunt. Zaś bunt jako forma bytu na ziemskim padole towarzyszył mu już prawie do końca życia. W 1918 r., w wieku 25 lat, trafia pod Tatry. Przyjeżdża z piękną żoną Ritą Sacchetto. Osiedlają się na Skibówkach, położonych nieco na zachód od centrum Zakopanego, w willi Forma. Dom był drewniany, ładny, zwłaszcza jego zdobiona w piękne góralskie leluje weranda stwarzała przyjemne wrażenie. Wielu bywalców Formy tutaj właśnie lubiło przebywać w pogodne, letnie dni. Kilka ciekawych zdjęć pochodzi z tego miejsca. Jest Witkacy w jasnym garniturze siedzący na progu domu, jest Kasprowicz i inni. Istotnym dodatkiem był ogród, w którym czasami pląsały Zosia i Krysia Głogowskie, wtedy młodziutkie panienki. Willa Forma stała się szybko miejscem spotkań ludzi kultury. Najważniejsi są jednak w tej historii jej mieszkańcy, Rita i August, którzy stworzyli otwarty dom – pełen ludzi, śmiechu i ciekawych rozmów. Gościli w nim wielu artystów zakopiańskiej bohemy, a także miejscowych przyjaciół. Bywała tu piękna góralka Helena Roj-Rytardowa z mężem, idący w stronę sławy Witkacy i Jan Kasprowicz, zmierzający ku kresowi swojego życia, Waleria Kończyńska i inni. Podczas spotkań na Skibówkach odbywały się słynne w Zakopanem „orgie”, o których w dość zawoalowany sposób pisze Rafał Malczewski w „Pępku świata”. Dyskutowano wtedy o sztuce, formizmie, Czystej Formie, pogodzie, górach, nartach, racząc się dobrym jadłem i napitkiem. Barwność tego świata aż trochę poraża. Są w tej opowieści również liczne przyjaźnie, w tym Zamoyskiego z Witkacym. Relacja ze Stanisławem Ignacym Witkiewiczem była ważnym elementem zakopiańskiego okresu życia Augusta. Obydwu panów charakteryzowały podobna energia życiowa, miłość do sztuki, wyraziste spojrzenie i taka sama bystrość i inteligencja. Obydwaj zaczynają też tworzyć i tak działać, by ich sztuka została zauważona przez publiczność. 22 stycznia 1919 r. zostaje otwarta wspólna wystawa Witkacego, Augusta Zamoyskiego i Tymona Niesiołowskiego w Pałacu Sztuki Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Witkacy pokazuje na niej 22 portrety i 18 kompozycji, August – 22 prace, m.in. akwarele, szkice do kompozycji, portrety, a wśród nich portret zatytułowany „Istota St. Ign. Witkiewicza”. Artyści walczą o swoją ideę. Stąd śmiałe ich stwierdzenie, że sztuka nie może być tylko odtwórcza – winna być poszukiwaniem przez artystę idealnej kompozycji, czyli Czystej Formy. Ta współpraca musiała wypaść zadowalająco dla obu twórców, gdyż rok później, 1 sierpnia 1920 r., w Zakopanem otwarto „Doroczną wystawę obrazów, rzeźb, grafiki oraz przedmiotów sztuki stosowanej” z udziałem T. Axentowicza, T. Czyżewskiego, T. Niesiołowskiego, Witkacego i Augusta Zamoyskiego. W marcu 1922 r. wystawa „niezależnych”, jak mówiono o wyżej wymienionych artystach, została pokazana publiczności w krakowskim Towarzystwie Rolniczym. Swoje prace pokazali: Henryk Gotlib, Konrad Winkler, August Zamoyski i Witkacy. Odtąd jednak drogi formistów rozchodzą się. Witkacy wyraźnie idzie swoją ścieżką, a August swoją. Ale znajomość trwa nadal.
Gucio, jak przyjaciele nazywali Augusta, z pewnością był dla Witkacego w tamtym okresie jedną z ważnych osób. Dowodem na to jest fakt, że August był świadkiem na ślubie Witkacego z Jadwigą Unrug. Uroczystość miała miejsce 30 kwietnia 1923 r. w kościele parafialnym w Zakopanem. Pewnej pikanterii temu wydarzeniu dodaje fakt, że drugi świadek, Tomasz Zan, nie stawił się w umówionym czasie i miejscu. Nie zrozumiał widocznie zaproszenia Witkacego, sformułowanego w konwencji ostrego rozkazu marynarki wojennej. Dlatego też drugim świadkiem uroczystości był ministrant, młody Gąsienica. Takie było ówczesne życie, listy, zaproszenia, śluby – pełne szaleństwa i czaru. Wcześniej, jeszcze zimą, w willi Ślimakówka, gdzie mieszkała Jadwiga, odbyły się zaręczyny młodych. Przyszła pani Witkiewicz tak wspominała szalony wieczór: „Działy się tam niesamowite rzeczy, między innymi Tomasz Zan we fraku i Gucio Zamoyski skakali z balkonu pierwszego piętra na śnieg – szczęśliwie nic im się nie stało, ale moja gospodyni Anielcia Gruszecka była przerażona tym wszystkim (…)”. Wyrazem nonkonformizmu są również nagie zdjęcia Witkacego i Augusta, wykonane w nieznanym miejscu w naszych górach. Przejaw wyzwolenia ciała i umysłu? Możliwe. Witkacy wziął też udział w kilku krótkich filmach, które kręcił Zamoyski kamerą przywiezioną z Paryża. Podobno stroi na nich swoje autorskie miny. Te udane produkcje zostały odkryte w 2015 r., o czym poinformowała kustosz Muzeum Literatury w Warszawie, Maria Śledzianowska. Ich wspólna miłość do sztuki została wreszcie pokazana za granicą, podczas Salonu Jesiennego w Paryżu w listopadzie 1928 r. Wystawiono tam 86 prac 30 malarzy i rzeźbiarzy polskich, w tym 11 obrazów Witkacego. Artyści długo utrzymywali przyjazne stosunki, choć zdarzały się też trudne momenty. 4 marca 1929 r. Witkacy zeznaje w sądzie w Nowym Targu jako świadek w procesie rozwodowym Augusta Zamoyskiego z Ritą Sacchetto.

 

Świat sportu i gór

Podczas pobytu w Zakopanem August Zamoyski pokochał góry, narty i sport. Ten ostatni traktował jako sposób wyżycia się, element budowania swojego zakopiańskiego wizerunku, a także jako pracę nad sobą. I budowanie, niczym w świecie rzeźby, swojego ciała i żelaznej kondycji. Tatry szybko zauroczyły Zamoyskiego. Fotografia przedstawiająca Augusta na Gierlachu (2655 m), najwyższym szczycie Tatr, została wykonana w 1918 r. Taternik stoi wśród bloków granitowych, lewą ręką trzyma kij wskazujący najwyższy punkt wierzchołka. W tle widoczne są inne olbrzymy tatrzańskie: Łomnica, Durny i Lodowy. Artysta jest ubrany w kurtkę, kapelusz, pumpy z owijaczami oraz w podkute buty turystyczne – można rzec, że zgodnie z ówczesnymi standardami turystycznymi. Dzięki systematycznym treningom August stał się atletycznie zbudowanym mężczyzną. Wąski w pasie, wysokiego wzrostu, z potężną klatką piersiową, muskułami bicepsów i przedramion i tak samo mocno umięśnionymi nogami musiał budzić podziw. Dodatkowym elementem jego portretu tamtych lat były zaczesane do tyłu włosy, nieodłączny wąsik i szeroki uśmiech, który prawie nie schodził mu z twarzy. Bo August był wesołym człowiekiem i dał się lubić. Z czasem stał się wyczynowym narciarzem. Zapisał się do Sekcji Narciarskiej Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (SN PTT). To był klub mistrzów. Trenując i startując z najlepszymi, został pełnoprawnym zawodnikiem. Uprawiał z zamiłowaniem turystykę narciarską, startował w biegach na 18 km i 30 km oraz w biegach wytrzymałościowych i sztafetach. Jego talent sportowy został dostrzeżony. Sfotografowano go podczas biegu na nartach i uwieczniono na okładce „Kuriera Sportowego” z 30 grudnia 1925 r. Zdjęcie wykonał inny narciarz, senior z SN PTT, Stanisław Zdyb, a przedstawia ono Zamoyskiego, w białej opasce na czole, wbiegającego na metę zawodów narciarskich na Lipkach w Zakopanem. August wywalczył wtedy drugie miejsce w klasie starszych. Wcześniej, w 1922 r., wziął udział w I międzynarodowych zawodach narciarskich w Zakopanem, startując w kategorii starszych, a wygrał ten bieg Aladar Thern z klubu HDW. Po zakończeniu rywalizacji w Kuźnicach zawodnicy polscy, czechosłowaccy i węgierscy zrobili sobie wspólne zdjęcie w górach. Jak widać, przyjaźń i zasady fair play były czymś niesłychanie istotnym dla narciarzy tamtego pokolenia. W 1923 r. w II międzynarodowych zawodach w Zakopanem, przeprowadzonych w terminie 16–18 lutego, Zamoyski był czwarty w biegu głównym (z czasem 1 h 19 min. 18 s), zaś rywalizację wygrał Kazimierz Schiele – producent nart i współwłaściciel browaru piwnego Haberbusch i Schiele w Warszawie. Drugi był Węgier István Déván, trzeci – Henryk Bednarski. Jeszcze lepiej August zaprezentował się na V mistrzostwach Polski w narciarstwie w Krynicy, rozegranych w dniach 16–18 lutego 1924 r. W biegu starszych zajął wysokie, trzecie miejsce, z czasem 1 h 13 min. Zwyciężył Bednarski, drugi był Schiele. W biegu z przeszkodami, który polegał między innymi na pokonywaniu zwalonych pni drzew i bramek, Zamoyskiemu poszło znacznie gorzej – był 16. Zajmował natomiast dobre lokaty w narciarskich mistrzostwach Zakopanego, w 1924 r. był drugi. Pewne jest jedno: August należał do tych narciarzy zakopiańskich, z którymi liczono się na tak zwanym krajowym podwórku. Miał również na koncie klika startów międzynarodowych.
Mimo że były to dopiero radosne i mocno pionierskie początki naszego narciarstwa, to poziom rywalizacji sportowej był imponujący. Rywalami Zamoyskiego byli między innymi słynny olimpijczyk i producent nart Franciszek Bujak i jego brat Józef, słynący z żelaznego zdrowia i wydolności w biegach długich; „bliźniacy Schiele” – Aleksander i Kazimierz; taternik i legionista Henryk Bednarski czy wreszcie cała plejada lepszych i gorszych zawodników o góralskich korzeniach, w tym Żyd Henryk Mückenbrunn, Józef Lankosz, Władysław Żytkowicz, Bronisław Czech i Stanisław Marusarz oraz pierwszy rekordzista skoczni na Krokwi Stanisław Gąsienica-Sieczka. W tamtych czasach narty były z drewna, a ludzie z żelaza. Dzięki takim jak August zapaleńcom narciarstwo wkraczało śmiało do świata polskiego sportu. Stawało się modne i dobrze widziane. Skupiało pięknych ludzi.
Najbardziej barwnym epizodem sportowym z życia Augusta był przejazd na rowerze trasy Paryż – Zakopane o długości 2928 km, która prowadziła przez Francję, Szwajcarię i Austrię. Pokonał ją latem 1925 r. w etapach po ok. 130 km dziennie. Rajd ten był podobno przedmiotem zakładu z argentyńskim multimilionerem. Zdjęcie rozradowanego Zamoyskiego na rowerze u bram Zakopanego pokazała prasa. Potem August opuścił stolicę Tatr. Dokładna data wyjazdu nie jest znana.

 

W stronę optymizmu

Tekstowi temu należy się pozytywne zakończenie, tak jak pełne optymizmu było życie bohatera niniejszego, skromnego artykułu. Choć oczywiście nie zabrakło w nim momentów trudnych, nawet krytycznych, to śmiem twierdzić, że August zachował w sobie radość życia i swego rodzaju młodość spojrzenia. Przyszło mu skorzystać ze wspaniałej atmosfery ówczesnego Zakopanego, które coraz powszechniej uznawane było za zimową stolicę Polski. Choć wciąż miało status wsi, znalazły tutaj swoje miejsce Muzeum Tatrzańskie, Dworzec Tatrzański i liczne, fantastyczne restauracje i kawiarnie. Wielu ciekawych ludzi przemykało Krupówkami w górę i w dół. Sportową wizytówką była skocznia na Krokwi, trenowano również na licznych lodowiskach i trasach biegowych. Latem publiczność z zaciekawieniem oglądała zawody konne i samochodowe. Żyło tu i pracowało wielu artystów. Góralszczyzna była powszechna i szalona niczym porywy tutejszego wiatru halnego. Atmosferę Zakopanego lat 20. tworzyły Tatry, narciarstwo, zamiłowanie do sztuki i rzeźby oraz kontakty towarzyskie. Nic dziwnego, że ten świat uwiódł Augusta. Znalazł się w magicznym miejscu położonym u stóp nie mniej magicznych gór. Tatry wtedy pełne były powietrza wolności i spokoju. Były to góry raczej puste, a wędrówki smarowały miodem serca różnych łazików górskich, do których Zamoyski także się zaliczał. Rozpoczęte na Lubelszczyźnie życie zaczęło się powoli układać w swoiste dzieło sztuki.
Atmosfera dawnego Zakopanego niestety przeminęła. Nic nie wskazuje, by dało się ją wskrzesić dzisiaj, w powodzi w większości dość anonimowych i przypadkowych ludzi przewalających się rokrocznie przez Tatry. Coś się skończyło. Lecz pamięć na szczęście pozostała. W tej historii August Zamoyski był tylko jedną z wielu gwiazd, które rozbłysły na chwilę w zakopiańskim kosmosie i na zakopiańskim niebie. Jego życie nie było nigdy tak bliskie skandalu i szaleństwa, jak życie Witkacego, nigdy też nie dorównał w sporcie Bronisławowi Czechowi czy Stanisławowi Marusarzowi. Niemniej jednak widać w roześmianej twarzy Augusta tę niesłychaną i mocno odczuwalną radość życia oraz dobrą energię, napędzającą tę niezwykłą postać. Ta energia powodowała, że lubił ludzi i sam był lubiany. Dodatkowo zdrowie miał za trzech i potrafił z niego korzystać, a to tylko pomogło mu stać się kolorowym, zakopiańskim ptakiem fruwającym przez chwilę pod Tatrami.
 

 

Wojciech Szatkowski

urodzony 1966 r. w Zakopanem, historyk sportu, przewodnik tatrzański, skialpinista, pracownik Muzeum Tatrzańskiego im. dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Autor książek i artykułów dotyczących tematyki historycznej i sportowej oraz przewodników skiturowych.
 
 
 
 
 
 

Czytaj także

  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    Rzeźbiarz Zamoyski

    O niezwykłym artyście na nowo odkrywanym w swoim kraju, o przygodach, podróżach i twórczości Augusta Zamoyskiego oraz o kulisach odzyskania jego kolekcji przez Muzeum Narodowe w Warszawie z Ewą Ziembińską rozmawiają Marzena Tataj i Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    Kultura ma dzisiaj potężnego wroga

    O polskiej szkole plakatu, krytyce na Facebooku i o branży reklamowej z Andrzejem Pągowskim rozmawiają Marzena Tataj i Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • Fot. A. Lemus

    Chciałbym, aby mój znak znów zsolidaryzował ludzi

    O polskim logotypie, który jest znany na całym świecie, symbolice znaku „Solidarność” oraz o tym, że sztuka może uczestniczyć w wielkich historycznych wydarzeniach...

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    Trzeba pewne sprawy stawiać na ostrzu noża

    O nowym serialu, traumach Ziem Zachodnich i potrzebie budowania tożsamości historycznej z Waldemarem Krzystkiem rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ