Rzeczpospolita Zakopiańska

Stefan Żeromski (Fot. Muzeum Tatrzańskie)
Stefan Żeromski (Fot. Muzeum Tatrzańskie)

O roli, jaką odegrała stolica Tatr w odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Józefie Piłsudskim, który w Zakopanem konspirował i wypoczywał, oraz o niezwykłej funkcji Stefana Żeromskiego z Lesławem Dallem rozmawia Kamil Broszko.

Kamil Broszko: Czy Zakopane i Podhale miały istotny udział w odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r.?

Lesław Dall: W 1912 r. w Zakopanem w ciągu dwóch dni obrad uchwalono powstanie Polskiego Skarbu Wojskowego. To jest właściwy początek irredenty, bo wszelkie ruchy niepodległościowe najlepiej się jednoczą poprzez finanse. W 1910 r. z inicjatywy nielegalnego Związku Walki Czynnej – aby umożliwić działania pozwalające na budowę szerszej organizacji militarnej – utworzone zostały legalne organizacje o charakterze paramilitarnym: Związek Strzelecki we Lwowie oraz Towarzystwo „Strzelec” w Krakowie. Działały także Polskie Drużyny Strzeleckie. Każda z tych organizacji starała się przejąć przewodnią rolę. Dopiero jednak uchwalenie Skarbu pozwoliło posunąć sprawy naprzód. Zaproszono nie tylko działaczy politycznych, ale także ludzi kultury, którzy poprzez swoje nazwiska byli gwarancją wysokiej rangi tego ruchu. I tak w tym kręgu znaleźli się Stefan Żeromski, Tadeusz Miciński czy Andrzej Strug. W owym czasie Józef Piłsudski – późniejszy naczelnik państwa i marszałek, który zdominował historię Polski I połowy XX w. – był mało znanym, jednym z kilkunastu działaczy ruchu lewicowego. Kiedy przyjechał do Zakopanego w 1914 r. jako brygadier, zgolił brodę i sfotografował się w pozie napoleońskiej; owa fotografia posłużyła do wykonania widokówki z podobizną przyszłego wodza Polski. Bardziej znany był wtedy Józef Haller, dowódca II Brygady Legionów Polskich, ale ostatecznie nie miał takiego autorytetu, aby porwać za sobą nie tylko swoich zwolenników, ale i całe społeczeństwo.

KB: Marszałek wcześniej też odwiedzał Zakopane?

LD: Przybył tutaj po raz pierwszy w 1901 r. Józef Piłsudski chciał wypocząć w górach, bowiem był wymęczony więzieniem w Cytadeli Warszawskiej. Ucieczka była niemożliwa i groziła bezterminowym zesłaniem na katorgę. Wymyślono więc, że będzie udawał chorego umysłowo i zostanie skierowany na badania do szpitala w Petersburgu, a stamtąd zbiegnie do Galicji. Przebywa to w Krakowie, to we Lwowie, a w końcu udaje się na trzymiesięczne wakacje do Zakopanego wraz z pierwszą żoną Marią i pasierbicą Wandą Juszkiewiczówną. Potem będzie tutaj organizował narady Polskiej Partii Socjalistycznej i Organizacji Bojowej PPS, uznając Zakopane pod zaborem austriackim za miejsce stosunkowo bezpieczne, gdzie żandarmi zajęci byli raczej sprawami kradzieży kur. Ponadto, jako miejsce wypoczynku wielu ludzi z różnych stron, Zakopane dawało szansę, by stać się niewidocznym w tłumie. Kiedy Bronisław Piłsudski dociera do Paryża po 19 latach zesłania na Sachalinie, młodszy brat Józef pisze do niego list, w którym zachęca do jak najszybszego przybycia do Zakopanego. Podaje mu adres chaty Tomka Chyca Olesiaka, w której sam mieszkał, kiedy zakładał Polski Skarb Wojskowy.


Związek Strzelecki, ćwiczenia w Zakopanem. Na czele kolumny idą Józef Piłsudski (z lewej) i Kazimierz Sosnkowski (z prawej), kompanię prowadzi Mieczysław Ryś-Trojanowski. (Fot. NAC)

KB: Przełom wieków to czas, gdy sporo dzieje się w Zakopanem w aspekcie intelektualnym. Czy Józef Piłsudski był częścią środowiska bohemy zakopiańskiej?

LD: Nie uczestniczył w życiu intelektualno-kulturalnym Zakopanego, bo stale zajmował się konspiracją, mając wokół siebie Sieroszewskiego, Daniłowskiego i Żeromskiego. Po raz pierwszy pod własnym nazwiskiem wystąpił publicznie w 1913 r. podczas przemarszu ulicami Zakopanego oddziałów Szkoły Strzeleckiej ze Stróży. W sierpniu, w szczycie sezonu letniego, kuracjusze po raz pierwszy od upadku powstania styczniowego zobaczyli polskie wojsko, umundurowane i uzbrojone w karabiny. Oddział należał do Strzelca, mundury były specjalnie zaprojektowane i sfinansowane przez Polski Skarb Wojskowy, a częściowo też przez samych uczestników kursu oficerskiego. Powstała nawet wyjątkowo cenna – bo wyprodukowana tylko w 64 egzemplarzach – odznaka ukończenia kursu oficerskiego, tzw. parasol, zaprojektowana przez Włodzimierza Tetmajera. Piłsudski rzadko nosił odznaczenia, ale „parasol” – zawsze. W hotelu Morskie Oko wygłosił odczyt „Kryzysy w boju”, napisany pod wpływem wojny rosyjsko-japońskiej, który cieszył się tak ogromnym zainteresowaniem, że zabrakło nawet miejsc stojących. Rozważał, dlaczego mała Japonia powaliła na kolana wielkiego kolosa, jakim była ówczesna Rosja, która wywierała wielki wpływ na politykę światową i europejską. Argumentował, że nie siła, a wola daje zwycięstwo.

KB: Nie wszystkie fakty związane ze współpracą Piłsudskiego z Austriakami są jasne dla historyków, w każdym razie pobyt w Zakopanem mógł sprzyjać takiej współpracy.

LD: Piłsudski współpracował z Austriakami, aby utrzymać legalność brygad ruchu strzeleckiego i w ten sposób móc de facto przygotować polskich żołnierzy do walki o niepodległość. Natomiast zachował w konspiracji Związek Walki Czynnej. W gremiach niepodległościowych często dyskutowano, jak się szkolić militarnie. Byli zwolennicy ochotniczego wstępowania do armii austriackiej i przechodzenia tam przeszkolenia wojskowego w ramach dobrze organizowanych kursów oficerskich. Jednakże takie szkolenie byłoby siłą rzeczy pozbawione elementu wychowania ideowego. Zaś polska armia miała być ochotnicza i obywatelska, bez różnic pomiędzy szeregowcami i oficerami. Choćby dlatego, że często szeregowcami byli znamienici ludzie, jak pisarz Gustaw Daniłowski. Oczywiście w trakcie ćwiczeń panowała ostra dyscyplina wojskowa, ale po zajęciach wszyscy spotykali się w restauracji i poklepywali po ramionach.


Od lewej: Antoni Kuczewski, Borys Wigilew, Stefan Żeromski, Zefir Ćwikliński, Władysław Skoczylas, Mieczysław Jakimowicz, Kazimierz Brzeziński, Włodzimierz Momentowicz. Zakopane, 1916 r. (Fot. Biblioteka Narodowa)

KB: Jakie nastroje panowały w Zakopanem na przełomie października i listopada 1918 r.?

LD: Od 1914 r. Zakopane czekało na niepodległą Polskę. Stąd wyruszyły trzy oddziały ochotników do Legionów Polskich, tutaj znajdowała się intendentura Legionów, a w czasie wojny w Zakopanem organizowano szpitale, w których leczono rannych legionistów. W 1918 r. klęska Austrii była oczywista, więc w Zakopanem przygotowywano się do pokojowego przejęcia władzy, aby nie doszło do rozruchów, tumultu i rabowania magazynów przez wygłodzonych wojną mieszkańców. Inicjatorem przejęcia władzy była endecja, która powierzyła Medardowi Kozłowskiemu powołanie Organizacji Narodowej (ON). Początki były trudne, endecja liczyła zaledwie pięciu członków. Zwołano wiec, a na jego przewodniczącego wybrano Stefana Żeromskiego. Pisarz całą wojnę spędził w Zakopanem, był wielkim społecznikiem i uznawanym przez wszystkich autorytetem. 13 października 1918 r. w sali Sokoła zgromadziło się 200 osób. Wybrano Radę Narodową z Żeromskim na czele. Zadbano, aby wszystkie siły polityczne i warstwy społeczne miały swoich przedstawicieli w Organizacji Narodowej, dlatego liczyła ona ponad 50 członków. Wielką rolę odegrał Franciszek Pawlica, przewodniczący Związku Górali, który cieszył się olbrzymim autorytetem i został wiceprzewodniczącym ON. Dzięki temu w Zakopanem nie dochodziło do ataków ludności na magazyny żywnościowe, co zdarzało się w innych miejscowościach, np. w Nowym Targu. Lewicę niepodległościową reprezentował rotmistrz Legionów Mariusz Zaruski, narciarz i zdobywca szczytów, pierwszy naczelnik TOPR i wielki społecznik. Ważną postacią w ON był także Wincenty Szymborski, rządca dóbr hrabiego Zamoyskiego, ojciec przyszłej noblistki, Wisławy Szymborskiej.

Jednocześnie, niezależnie od Organizacji Narodowej, zawiązała się tajna organizacja około 600 oficerów polskich, którzy służyli w armii austriackiej i przebywali na leczeniu w szpitalu Czerwonego Krzyża w Zakopanem. Wczesnym rankiem 31 października tajny komitet oficerski doprowadził do rozbrojenia kompanii austriackiej. Musiano posłużyć się fortelem, bowiem polscy oficerowie posiadali jedynie dwie szable, zaś dowódca konspiratorów Marian Bolesławisz miał jeszcze pożyczonego browninga. Każdego ranka kompania wartownicza ćwiczyła pod kierunkiem podporucznika austriackiego. Bolesławisz jako porucznik wydał rozkaz, że dziś on przejmie musztrę, i zarządził złożenie broni w kozły oraz bieg. Kiedy kompania odbiegła wystarczająco daleko od karabinów, objaśnił żołnierzom, że teraz Polacy przejmują władzę. Polakom kazał powrócić po karabiny, a reszta została zatrzymana w szpitalu, skąd po kilku dniach aresztanci wyjechali pociągami do domów. Następnie delegacja oficerów, na czele której stali Marian Bolesławisz i lekarz dr Gustaw Novotny, udaje się do Medarda Kozłowskiego, a następnie do Stefana Żeromskiego, mieszkającego w pięknej willi Władysławka, nazwanej później zakopiańskim Belwederem (dzisiaj Czerwony Dwór). Zastają go podczas lekcji dawanych córce. Zameldowali, że przejęli władzę wojskową w Zakopanem, a teraz oddają się do dyspozycji Organizacji Narodowej. W trakcie przewrotu wojskowego opanowano nie tylko szpital, ale też budynek żandarmerii (gdzie stacjonowali Ukraińcy, którym sprawy polskie nie były bliskie), pocztę, telegraf i dworzec kolejowy. Żeromski natychmiast zwołuje posiedzenie Organizacji Narodowej, a następnego dnia, 1 listopada 1918 r., zadecydowano o przekształceniu ON w Radę Narodową i złożeniu przysięgi na wierność państwu polskiemu i władzom w Warszawie, których jeszcze de facto nie było, bo Józef Piłsudski wciąż przebywał w więzieniu w Magdeburgu. 2 listopada wojsko polskie, ubrane w mundury austriackie, ale z przypiętymi biało-amarantowymi kokardami, złożyło przysięgę na rynku (dzisiejszy plac Niepodległości), przed pomnikiem Grunwaldzkim z popiersiem Jagiełły. Ponieważ nie było tekstu przysięgi, Żeromski sam ją napisał (zachowała się kartka w kratkę, kilka razy złożona) i odczytał, a za nim tekst przysięgi powtarzali żołnierze. Tak powstała Rzeczpospolita Zakopiańska. Żeromski przejął władzę polityczną, zapewnił bezpieczeństwo, wysłał też pociągiem do Suchej Góry po stronie słowackiej niewielkie oddziały, które zajęły dwie wsie: Suchą Górę i Głodówkę, aby zaznaczyć, że państwo polskie rości sobie do nich prawo. 16 listopada Rada Narodowa rozwiązuje się i oddaje do dyspozycji Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie. Wysłannik z Zakopanego pojechał do Daszyńskiego z zapytaniem, co mają robić, na co ten odparł: „Radźcie sobie sami. My mamy tu tyle spraw na głowie!”; miał na myśli choćby wysłanie polskich oddziałów na odsiecz Lwowa. Zakopane nie miało znaczenia militarnego czy też strategicznego, toteż Kraków nie musiał się tutaj angażować. Dlatego w Zakopanem Rada Narodowa przez ponad dwa tygodnie samodzielnie sprawowała władzę polityczną.


Przysięga oficerów złożona na wierność Polsce zrzucającej jarzmo wiekowej niewoli. Rynek zakopiański, 1918 r. (Fot. Muzeum Tatrzańskie)

KB: Choć Żeromskiego i Zakopane znają wszyscy Polacy, związki między literatem i miastem nie są już takie oczywiste.

LD: Zakopane nie doceniło dostatecznie postaci Stefana Żeromskiego, nie przyznano mu nawet obywatelstwa honorowego. Kiedy w 1919 r., po raz pierwszy w niepodległej Polsce, obchodzono święto Konstytucji 3 maja, w Zakopanem były ponadmetrowe zaspy śniegu, więc na rynku Kompania Wysokogórska Wojska Polskiego wybudowała z bloków lodu ołtarz. Na te obchody zaproszono Żeromskiego, który przybył z całą rodziną. Jego córka Monika wspomina: „Wszystko było białe, i ten ksiądz, i ołtarz, i góry”. Wtedy też Medard Kozłowski, sekretarz Rady Narodowej, wydarzenia 1918 r. określił po raz pierwszy jako Rzeczpospolita Zakopiańska. Tuż przed drugą wojną światową, w 1938 r., imieniem Żeromskiego nazwano małą uliczkę dochodzącą do rynku. Po 1945 r. nie powrócono do tej nazwy. Obecnie ulica Żeromskiego znajduje się niedaleko skoczni narciarskiej, ale nie utrwaliło się to jeszcze w świadomości mieszkańców. Na willi Czerwony Dwór powieszono tablicę informującą, że mieszkał w tym domu, jego imię nosi Miejska Biblioteka Publiczna… i tylko tyle. Zakopane jest mu winne znacznie więcej.

KB: Mimo że Piłsudski w czasach konspiracyjnych w Zakopanem nie udzielał się towarzysko, miał pewne relacje ze Stanisławem Witkiewiczem. A czy portretowała go słynna Firma Portretowa Witkacego?

LD: Stanisław Witkiewicz był uznawany za nauczyciela narodu polskiego i każdy, kto przyjeżdżał do Zakopanego, czuł się w obowiązku oddać mu hołd. Rody Witkiewiczów i Piłsudskich były ze sobą spokrewnione – jak prawie wszystkie rody na Litwie. W listach Józef zwracał się do Stanisława „wujaszku” i podpisywał „siostrzeniec”. Witkiewicz stał się wielkim zwolennikiem idei niepodległościowej Józefa – komendanta. Żałował, że ze względu na wiek i chorobę nie może wstąpić do Legionów, by „choćby legionistom onuce prać i zupę gotować”. 

Jego syn, Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany Witkacym, zabiegał, aby portretować Józefa Piłsudskiego dla promocji własnej Firmy Portretowej. Nawet umówił się na pracę w Belwederze, ale kiedy przyszedł, naczelnik zadecydował, żeby najpierw sportretował jego żonę. Piłsudski przyglądał się pracy i poklepując Witkacego, powiedział: „Panie dobrodzieju, mnie pan portretować na pewno nie będziesz”. Ale pozwolił na portrety córek: Wandy i Jadwigi.

Jednak wcześniej, w 1912 r., Witkacy sportretował Bronisława Piłsudskiego. Miał taki zwyczaj, że wszystkie obrazy fotografował i słał ojcu do oceny. Syn często spierał się z ojcem w różnych sprawach, ale całkowicie uznawał jego autorytet w dziedzinie malarstwa. Niestety, portret Bronisława nie spotkał się z jego aprobatą, toteż Witkacy nigdy go nie wystawił i obraz nie zachował się. Pozostała jedynie fotografia portretu. Ojciec i syn Witkiewiczowie mieli różne poglądy artystyczne i niepodległościowe. Witkacy nie zgłosił się do Legionów, z czym nie mógł się pogodzić jego ojciec. Co więcej, syn wstąpił na ochotnika do armii rosyjskiej i dzięki protekcji został przyjęty do elitarnego pułku gwardii w Petersburgu, gdzie służyli oficerowie pochodzenia szlacheckiego. Został nawet odznaczony Orderem Świętej Anny IV kl. Walczył na froncie przeciwko Legionom. Po wojnie wykazywał swoje zasługi w armii rosyjskiej, chwaląc się orderem, co wzbudzało pewien sprzeciw, gdyż istniała niepisana zasada, że Polacy nie chwalą się żadnymi odznaczeniami otrzymanymi od państw zaborczych.

KB: Jak ustalano granicę podziału Tatr w 1918 r.?

LD: Zakopane ma taki szczególny przywilej, że każde, nawet lokalne wydarzenie urasta do rangi narodowej. Prywatny spór graniczny pomiędzy magnatami hrabią Władysławem Zamoyskim i księciem Christianem Hohenlohem (poddanym pruskim) o Morskie Oko stał się formalnie sporem pomiędzy dwoma krajami, Austrią i Węgrami, ale dla Polaków miał charakter wybitnie narodowy. W 1901 r. władze austriackie i węgierskie powołały wspólnie w Grazu Międzynarodowy Sąd Rozjemczy ds. ustalenia granicy w Tatrach. Strona galicyjska w osobie Zamoyskiego żądała utrzymania dotychczasowej granicy, biegnącej z Rysów Granią Żabiego do połączenia Rybiego Potoku z Białą Wodą. Węgrzy chcieli wytyczenia granicy z Rysów przez Czarny Staw pod Rysami i Morskie Oko Rybim Potokiem do jego połączenia z Białą Wodą. Po obradach i wizji lokalnej sąd zakończył spór 13 września 1902 r. wyrokiem przyznającym Galicji prawie wszystkie sporne ziemie. Dzięki temu wyrokowi po pierwszej wojnie światowej wiadomo było, jak przebiegać będzie granica państwa polskiego na tym obszarze.


Lesław Dall

historyk, regionalista

 

 

 

 

 

Czytaj także

  • Najwyższą stawką jest życie

    O zbrodni, która wynika z lęku, tajnikach pracy powieściopisarza i zmianach społecznych, które są ważne dla przyszłych pokoleń kobiet, z Katarzyną Bondą rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    Moim szefem jest film

    O wpływie dzieciństwa na tworzoną sztukę, relacjach miedzy reżyserem i postacią oraz o roli rodziny w życiu człowieka z Kingą Dębską rozmawiają Marzena Tataj i Kamil Broszko.

     

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

    To był trudny okres i fatalnie się skończył

    O gospodarce 20-lecia międzywojennego i staraniach naszych przodków, którzy próbowali sprostać ówczesnym wyzwaniom, z prof. Wojciechem Morawskim rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ
  • Fot. Kamil Broszko

    Współdziałanie mimo różnic, czyli cud pojednania

    O nastrojach roku 1918, wielkim dziele państwotwórczym Polaków i o tym, że nie można przypisywać sobie win ani zasług czasów minionych, z prof. Tomaszem Nałęczem rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ