Naprawdę nastał czas kobiet

Z marszałek Sejmu Ewą Kopacz o patriotyzmie dnia codziennego, tworzeniu przez rząd warunków rozwoju i nowych rolach kobiet rozmawia Kamil Broszko.

 

Kamil Broszko: Pani marszałek, na początku chciałem zapytać o nowoczesny patriotyzm. Jak go pani rozumie i czy jest potrzebny?

Ewa Kopacz: Miałam okazję czytać o nowoczesnym patriotyzmie w magazynie „Teraz Polska” – wiem, że temat ten jest państwu bliski. Osobiście wolę określenie „patriotyzm dnia codziennego”. My, Polacy, wielcy patrioci, jesteśmy zawsze gotowi do wielkich zrywów. Churchill twierdził nawet, że Polacy są zdolni do wzniosłych czynów, ale niekoniecznie do wielkiej, wytężonej pracy na rzecz swojej ojczyzny. Nie zgadzam się z tą opinią. My, Polacy, umiemy ciężko pracować, jesteśmy też kreatywni. Prawdziwy patriotyzm realizujemy właśnie na co dzień: w pracy, urzędzie, u lekarza czy za granicą – poprzez wystawianie jak najlepszego świadectwa swojemu krajowi. W takim duchu było wychowywane moje dziecko, tak rozumie patriotyzm moja rodzina. Nie chodzi o to, by pięknie mówić o wielkich sprawach, tylko żebyśmy potrafili pięknie zrobić coś dla naszej ojczyzny, a później uczciwie o tym opowiedzieć. W tym miejscu rodzi się pytanie, na ile my w swoim patriotyzmie jesteśmy odpowiedzialni. Ja osobiście, nawet jeśli mam zastrzeżenia czy uwagi do funkcjonowania pewnych spraw, staram się formułować je tylko wewnętrznie. Natomiast nigdy nie mówię źle o kraju, kiedy wyjeżdżam za granicę. Tam jestem przede wszystkim obywatelką Polski. Mówię o tym, co osiągnęliśmy, co nam się udało. Reasumując, bardziej mi odpowiada określenie „patriotyzm dnia codziennego” niż „nowoczesny patriotyzm”, chociaż te pojęcia się nie wykluczają. Szczególnie w przypadku ludzi młodych i ich ogromnego zaangażowania w nowe technologie i kanały komunikacji.

KB: Dotknęła pani marszałek kwestii związanej z młodym pokoleniem. Czy rolą państwa i rządu jest stymulowanie młodych i tworzenie im warunków?

EK: Polaków, w tym przedstawicieli młodego pokolenia, uważam za ludzi bardzo rozsądnych i mądrych. Nawet jeśli nie wszyscy kończą studia, mają coś bardziej wartościowego – życiową mądrość oraz instynkt. Dobrze zarządzają swoim życiem, dając z siebie to, co najlepsze – swoim bliskim i sobie samym. Uważam, że główna postawa państwa w stosunku do ludzi młodych powinna się wyrażać poprzez zasadę: nie przeszkadzać. Młodzi mają wiele instynktu i umieją krok po kroku dążyć do osiągnięcia celu. Nieraz potrafią głośno wykrzyczeć swoje żądania. Ambicja wśród młodych Polaków to wielka rzecz, bezcenna. To cecha, którą kształtują u młodych polskie rodziny i polskie domy. Ambicja, która pozwala osiągać niezwykłe cele. Dzisiaj młodzi ludzie coraz wcześniej muszą podejmować własne decyzje, nieraz wiele ryzykując. Czy jest w tym miejsce i rola państwa? Niewątpliwie tak. Państwo powinno dać możliwości i szanse naturalnego, niewymuszonego rozwoju, żeby młodzi ludzie mogli o sobie decydować. Żeby mogli sięgać po to, co im odpowiada, co im pomaga, co pozwala im realizować pomysły na życie.

KB: Rola kobiet w społeczeństwie systematycznie wzrasta i ujawnia się w coraz to nowych odsłonach, ostatnio w kontekście przełomów gospodarczych i kryzysów, w dobie poszukiwania nowych dróg w wielu dziedzinach i polach aktywności człowieka.

EK: Pewnie się narażę panom, ale to powiem – naprawdę nastał czas kobiet. Tych, które w swojej determinacji i konsekwencji potrafią być bardziej odporne na przeciwności dnia codziennego. Kobiet, które skutecznie rozwiązują problemy i w tym, co robią, są niesłychanie konsekwentne. Zawsze powtarzałam, że kobiety powinny być w równej mierze zauważane i doceniane, np. w biznesie, polityce czy szkolnictwie wyższym. Mają zdolność komunikowania się, zdobywania słuchaczy, są pełne empatii. Nie jest sztuką wygłosić przemó-wienie. Wyzwaniem jest skutecznie rozmawiać z dużą grupą bardzo silnie przekonaną o swoich racjach. Przede wszystkim trzeba umieć słuchać, a kobiety to potrafią. Kiedy mówią, są bardzo solidnie i rzetelnie przygotowane. Kiedy posłuchamy wypowiedzi polityków, okazuje się, że kobiety najpierw mówią o faktach i liczbach, a dopiero później o okolicznościach politycznych. W wypowiedziach mężczyzn zawsze słuchamy o wielkiej polityce. Jeśli nawet później pojawiają się fakty czy dane, bywają dobierane bardzo tendencyjnie. Myślę, że kobiety coraz silniej i skuteczniej będą funkcjonować w polityce. Ponad 20 proc. posłów to kobiety. Gdyby weszła w życie tzw. ustawa suwakowa, to mielibyśmy szanse, żeby wyrównać liczbę kobiet i mężczyzn na sali sejmowej.

KB: Prócz zwiększania się wpływu kobiet mamy indywidualne przypadki liderek. W jaki sposób osiągają swoją pozycję?

EK: Muszą cały czas wierzyć, że będą w stanie sprawować różne, nawet najbardziej wymagające funkcje na równi z mężczyznami. Kobiety nie mogą być przypisane do ról z zasady, jak to wcześniej bywało: jesteś Polką – będziesz matką, twoja rola to przede wszystkim rodzina, odchowanie dzieci, a na końcu ewentualnie praca. Państwo przejęło część obowiązków, pokazało, że są możliwości – dziecko może pójść do żłobka czy przedszkola, a kobieta nie musi rezygnować ze swoich ambicji. Państwo pokazało coś jeszcze, mianowicie, że to tatuś może zrezygnować na jakiś czas ze swych planów zawodowych. Dziecko jest wspólne, skoro kochamy je jednakowo, to wspólnie popracujmy i powyrzekajmy się dla niego. Wiara czyni cuda. Jeżeli my, kobiety, uwierzymy, że możemy wykonywać każdą funkcję, oczywiście zależnie od naszego przygotowania zawodowego i predyspozycji, wówczas tak się stanie.

KB: Nieraz kobiety, które realizują wielkie projekty, okazują się być bardziej „teflonowe” od mężczyzn. Wszak od pokoleń walczą z przeciwnościami dnia codziennego, których summa summarum jest pewnie więcej niż tych napotykanych przez mężczyzn.

EK: Oczywiście, kobiety są zahartowane w bezliku kłopotów dnia codziennego. Dlatego dla nich rozprawienie się z każdym problemem jest prostsze. Kobiety są bardziej samodzielne i zadaniowe, poszukują dobrych i rozsądnych rozwiązań. Czas kobiet w polityce zbliża się wielkimi krokami. Spójrzmy na Hannę Gronkiewicz-Waltz, najpierw w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, teraz już drugą kadencję na stanowisku prezydenta największego miasta Polski. Musiała sobie radzić z niejednym protestem – wystarczy wspomnieć kupców, których trzeba było wysiedlić. Naprzeciw wielu stanęła kobieta i konsekwentnie postawiła na swoim, to była jej decyzja.

Przypominam też sobie sprawę szczepionek. Byłam wówczas poddana niesamowitym naciskom, presji ze strony różnych grup, jak i wewnętrznym dylematom – odpowiadałam przecież za polskich pacjentów. Byłam nieparlamentarna, żądałam dowodów i dokumentów. Nie mogłam się zgodzić na podanie szczepionki bez badań, na sfinansowanie przez państwo jej zakupu i wzięcie pełnej odpowiedzialności za wszelkie skutki uboczne. Nie mogłam kupić szczepionek, nie wiedząc, co w nich jest, i zawierając tajną umowę. Takie zaś były wymogi dostawców. Pamiętam, że każdy dzień był niezwykle trudny ze względu na doniesienia medialne i nakręcanie spirali strachu. Musieliśmy badać każdy przypadek. Podejmowałam bardzo trudne decyzje i wiele ryzykowałam, również w kontekście mojej działalności. Może z czasem się okaże, że na zmianie definicji epidemii WHO i zaleceniu stosowania szczepionek ktoś chciał zrobić interes życia. Nie mogłam się na to zgodzić. Jeśli chodzi o liczbę zachorowań i zgonów z powodu grypy, to wypadliśmy lepiej niż kraje, w których zastosowano szczepionkę. Z czasem pojawiły się też podejrzenia o skutki uboczne, dotyczące przypadków narkolepsji oraz wczesnych poronień kobiet.

Siła i odporność potrzebne są jednak nie tylko w krytycznych sytuacjach, ale też na co dzień. Tak jak na przykład tutaj, w Sejmie. Panowie zebrani w parlamencie wykazują się niebywałą fantazją. To, co widać w telewizji, podczas transmisji z obrad, jest tylko niewielkim wycinkiem całej pracy, większość dzieje się przy stołach prezydialnych, na konwentach czy komisjach. Nieraz jest tak, że u mnie w gabinecie posłowie deklarują jedno, a po wyjściu jadą do telewizji i mówią już coś zupełnie innego. Później ich zachęcam, mówię: „panowie, przyznajcie, że zgodziliście się z Kopaczową; wiem, że to jest może dyshonor dla was, ale jak raz się przełamiecie, będziecie to już mieli za sobą”.

KB: Myślę, że taka puenta, że kobiety będą bardziej widoczne, jest atrakcyjna dla sporej liczby mężczyzn.

EK: Tak, to będzie panów mobilizować. Nigdy nie byłam feministką, ale jedno mogę z doświadczenia życiowego powiedzieć: nie daj Boże, żeby pokazać partnerowi, mężowi czy komuś bliskiemu płci odmiennej, że jest się – jako kobieta – lepszą od niego. Panowie mają wysokie mniemanie o swojej roli. W dodatku w ciekawy sposób rozwiązują problemy – spotykają się, poruszają ogólne kwestie, dyskutują i w tym czasie wypijają cztery piwa, a na koniec umawiają się na następne, podobne spotkanie. Kobiety mają podejście zadaniowe, spotykają się i chcą jak najszybciej rozwiązać problem, kłócą się, spierają, ale na koniec dnia mają kilka konstruktywnych pomysłów. Przyjęłam u siebie w kancelarii delegację opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Przyszli z myślą, że będą przykuwali się do kaloryferów. Jeden z mężczyzn od początku bardzo głośno krzyczał. Pozwoliłam mu się wyładować, a później powiedziałam, że w ten sposób do żadnego porozumienia nie dojdziemy. To nie było środowisko przyjaźnie nastawione, natomiast walczące w słusznej sprawie, mocno doświadczone przez życie. Po spotkaniu spisaliśmy ustalenia i tak się narodził wieloletni plan. Poprosiłam, by dali mi dwa tygodnie, i obiecałam, że po wizycie u premiera i ministrów szczerze im sprawozdam, czy jest się o co bić. Wspólnym wysiłkiem udało się zdobyć 600 mln zł, co wcale nie jest łatwe w obecnych czasach. Chcieć to móc.

 

 

Czytaj także

Najciekawsze artykuły i wywiady wprost na Twoją skrzynkę pocztową!

Administratorem Państwa danych osobowych jest Fundacja Best Place Europejski Instytut Marketingu Miejsc z siedzibą w Warszawie (00-033), przy ul. Górskiego 1. Z administratorem danych można się skontaktować poprzez adres e-mail: bestplace@bestplaceinstitute.org, telefonicznie pod numerem +48 22 201 26 94 lub pisemnie na adres Fundacji.

Państwa dane są i będą przetwarzane w celu wysyłki newslettera, na podstawie prawnie uzasadnionego interesu administratora. Uzasadnionymi interesami administratora jest prowadzenie newslettera i informowanie osób zainteresowanych o działaniach Fundacji.

Dane osobowe będą udostępniane do wglądu dostawcom usług IT w zakresie niezbędnym do utrzymania infrastruktury IT.

Państwa dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie przez okres istnienia prawnie uzasadnionego interesu administratora, chyba że wyrażą Państwo sprzeciw wobec przetwarzania danych w wymienionym celu.

Uprzejmie informujemy, iż przysługuje Państwu prawo do żądania od administratora dostępu do danych osobowych, do ich sprostowania, do usunięcia, prawo do ograniczenia przetwarzania, do sprzeciwu na przetwarzanie a także prawo do przenoszenia danych (o ile będzie to technicznie możliwe). Przysługuje Państwu także możliwość skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub do właściwego sądu.

Podanie danych jest niezbędne do subskrypcji newslettera, niepodanie danych uniemożliwi wysyłkę.