Warto być innowacyjnym

Z Emilem Płowieckim, prezesem zarządu firmy Balton Sp. z o.o., o sukcesie dzięki innowacjom oraz o potrzebie polskich technologii w gospodarce rozmawia Marzena Tataj.

 

Marzena Tataj: Firma Balton, prekursor w produkcji stentów uwalniających leki, otrzymała w tym roku Godło „Teraz Polska” za stent Bioss. Jakie były początki firmy?

Emil Płowiecki: Balton powstał w roku 1980 jako firma polonijna z inicjatywy mojego brata Leopolda (właściciela francuskiego Balt Extrusion). Jednak na przestrzeni 30 lat działalności całkowicie usamodzielniliśmy się. Obecnie jesteśmy producentem jednorazowego sprzętu medycznego dla potrzeb anestezjologii, dializy, chirurgii, ginekologii, kardiologii, radiologii oraz urologii. Jednym z naszych najważniejszych osiągnięć naukowo-badawczych i wdrożeniowych jest produkcja stentów do naczyń wieńcowych i obwodowych, jak również stentów samorozprężalnych, pokrytych polimerem biodegradowalnym.

MT: Czy produkujecie w oparciu o zagraniczne licencje?

EP: Nie korzystamy z licencji, tylko z myśli naszych doświadczonych, światowej klasy inżynierów. Polskie produkty powstają w oparciu o całkowicie oryginalną technologię i są certyfikowane zgodnie z systemem ISO 9001. Firma korzysta z własnego chemiczno-mikrobiologicznego laboratorium badawczego. Wytwarzane stenty, cewniki do balonikowania czy zestawy do znieczuleń posiadają wszystkie wymagane przez światową medycynę certyfikaty. Na międzynarodowym rynku sprzętu medycznego trwa bezpardonowa walka konkurencyjna. Prym pod względem wielkości sprzedaży wiodą firmy amerykańskie, francuskie i niemieckie. W konkurowaniu ceną oczywiście nie mają sobie równych Chińczycy i Hindusi, ale odbywa się to kosztem jakości (paradoksalnie pozyskiwany przez nas materiał do produkcji jest droższy niż gotowy wyrób chiński). Balton jest jedyną w Europie Środkowo-Wschodniej firmą tego typu, a 80 proc. naszej produkcji trafia na rynki zagraniczne do blisko 80 krajów na całym świecie.

MT: Rozwój medycyny światowej przebiega bardzo dynamicznie. Na czym polega nowatorstwo stentu Bioss nagrodzonego Godłem „Teraz Polska”?

EP: Jesteśmy szczególnie dumni z wyróżnienia „Teraz Polska”, ale powiem – może nieskromnie – że stent Bioss w zupełności na nie zasługuje. Jego innowacyjna konstrukcja pozwala na dopasowanie się do anatomii tętnicy wieńcowej w miejscu odejścia gałęzi bocznej, a oryginalny system wprowadzający zapewnia łatwą implantację, co skraca czas zabiegu i praktycznie eliminuje ryzyko powikłań. Wierzymy w ten produkt, podobnie jak wierzyliśmy w poprzedni – Luc Chopin, czyli pierwszy na świecie stent stalowy do naczyń wieńcowych uwalniający lek z polimeru biodegradowalnego.

Aby pokazać innowacyjność naszych rozwiązań, muszę powiedzieć najpierw kilka zdań wprowadzenia. W kardiologii jeszcze niedawno poszerzano zwężone tętnice, korzystając z metody balonikowania, potem zaczęto wstawiać stenty, które jednak prowadziły do bliznowacenia naczyń i ponownego ich zawężania. Wymusiło to konieczność wprowadzania do naczynia pacjenta stentów wraz z lekiem przeciwdziałającym powstawaniu blizn, który jednak nie mógł być podany wprost na metalu, ale na podłożu polimerowym. W zachodnich rozwiązaniach wprowadzony polimer po wchłonięciu się leku nadal pozostawał w naczyniu, co powodowało stany zapalne. Natomiast stent Luc Chopin umożliwiał jednoczesne uwalnianie się leku i biodegradowanie polimeru. Rozwiązanie to wprowadziliśmy jako pierwsi w 2005 r., a w 2010 doprowadziliśmy do tego, że stało się ono standardem światowym. Stent Bioss to kolejny krok naprzód.

MT: Zapewne niezbędna jest tutaj współpraca ze światem lekarskim?

EP: Naszym priorytetem jest ścisła współpraca z lekarzami, gdyż ich obserwacje w stosowaniu sprzętu i precyzyjne określenie potrzeb umożliwiają doskonalenie produktów, a tym samym postęp w medycynie. Do niedawna kardiologiczne zabiegi małoinwazyjne, takie jak wszczepianie stentów, wykonywano u maksymalnie 50-letnich pacjentów. Dziś można bezpiecznie wykonać je nawet u 90-latków, posiadających kruche i drobne naczynia.

MT: Innowacyjna gospodarka to określenie, które jest jak najbardziej adekwatne do działalności Baltonu.

EP: Obecnie Balton zatrudnia 400-osobową kadrę specjalistów, w tym 30 inżynierów w pionie badawczo-rozwojowym. Jest to zespół pasjonatów, ciągle podnoszący swoje kwalifikacje. Stale potrzebujemy kadry o wykształceniu średnim technicznym i z niepokojem obserwujemy proces zaniku tego typu szkół w Polsce, co powoduje obniżenie się ogólnego poziomu kultury technicznej w naszym kraju. Deklarujemy chęć ścisłej współpracy ze średnią szkołą zawodową o profilu mechanicznym i chętnie przyjmiemy uczniów na praktyki, a najzdolniejszym gwarantujemy miejsca pracy.

MT: Czy promocja polskiej przedsiębiorczości jest potrzebna polskim przedsiębiorcom? Czy może wystarczy po prostu „nie przeszkadzać”?

EP: Obserwujemy, że Polska wręcz potrzebuje lobbingu na rzecz lokowania rodzimej produkcji w Polsce. Przyczyni się to do wzrostu liczby miejsc pracy i pozostawienia w kraju środków finansowych (nasz zakład, zatrudniający ok. 400 osób, zapewnia dostanie życie ponad tysiącu Polaków). Nie oczekujemy specjalnych przywilejów od państwa, ale chcielibyśmy równego traktowania rodzimych producentów i importerów. Natomiast oczekiwalibyśmy zrozumienia specyfiki naszej branży. Chcielibyśmy, aby fiskus nie traktował naszych podróży służbowych na konferencje i sympozja, odbywające się na całym świecie, jako wycieczek turystycznych, ale jako inwestycje w rozwój produktu. Przecież kontakt z czołówką światową i wymiana doświadczeń jest niezbędnym czynnikiem postępu technologicznego. Urzędnicy powinni zrozumieć, że oryginalne, własne technologie to kapitał, który ma wymierną wartość. Przykładowo dzięki produktom Baltonu, konkurencyjnym cenowo, firmy amerykańskie zostały niejako zmuszone do obniżek w swojej ofercie adresowanej na polski rynek. To oczywisty zysk dla szpitali, a więc dla budżetu państwa finansującego służbę zdrowia. 

Promocja i stworzenie dobrego klimatu dla rodzimego przemysłu to podstawowe zadania naszego rządu. Nam, przedsiębiorcom, pozostaje „tylko” sprostać oczekiwaniom rynku.

 

 

Czytaj także