Polityka i sport

  • Fot. Archiwum Autora
    Fot. Archiwum Autora

Już w starożytności greccy wodzowie nagradzali olimpijczyków nie tyle z podziwu i z sympatii dla nich, ile z chęci przypodobania się poddanym, którzy uwielbiali zwycięzców zawodów sportowych. I tak pozostało do dzisiaj.

Polityka karmi się sportem i posługuje jego sukcesami z wielką ochotą. Tak się dzieje od tysięcy lat. Ostatnie pół wieku wywindowało sport na szczyt zainteresowań ludzkości.

Sport to kultura, kultura to sport. W odróżnieniu od innych składowych  kultury to właśnie sport jest najbardziej obecny w życiu każdego z siedmiu miliardów ludzi na świecie. Muzea, opery, nawet kino – nie docierają wszędzie. Nie ma natomiast człowieka na ziemi, który nie zetknąłby się z jakąś formą sportu. Dlatego w konkurencji kulturalnej nie ma sobie równych.

Państwo, które posiada szereg najwyżej uplasowanych uczelni na świecie, w tym słynną Ligę Bluszczową, zbudowało swoją potęgę na edukacji poprzez sport. Mowa oczywiście o Stanach Zjednoczonych. Tam każda szkoła, podstawowa czy średnia, ma przynajmniej jedną drużynę, a rozgrywki regionalne budzą takie same emocje, jak te ligowe. Konsekwencja, wytrwałość, determinacja, dyscyplina są równie ważne, a może nawet ważniejsze w przyszłej drodze do sukcesu osobistego i narodowego. Takie podejście do wychowania ma jeszcze jedną bardzo ważną zaletę – buduje więzi i umiejętność życia w społeczeństwie. Trudno sobie wyobrazić lepszą konkurencję dla Facebooka i gier wideo niż mecz sąsiedzki w piłce nożnej.

Dlaczego sport jest taki popularny i tworzy – tak rzadką – część wspólną ludzkości? Odpowiedź jest prosta: zaspokaja potrzebę przynależności i integracji, która w dzisiejszym zglobalizowanym społeczeństwie stała się towarem deficytowym. Nic tak dobrze nie jednoczy, jak wspólne kibicowanie tej samej drużynie, świętowanie wygranej czy – jeszcze bardziej – pocieszanie się po porażce. Nie bez powodu „Polacy, nic się nie stało” jest najbardziej rozpoznawalnym tekstem wśród kibiców w Polsce. Kibicowanie biało-czerwonym jest również nieporównanie bardziej powszechnym sposobem wyrażania postaw patriotycznych niż recytowanie „Pana Tadeusza”.

Nie można zapomnieć również o idealnej okazji do wyrażania siebie, swojego zdania i poglądów, tworzenia własnej tożsamości albo podtrzymywania jej. W Anglii to, czy kibicujesz danej drużynie, definiuje, z jakiego domu pochodzisz.

Wreszcie: promocja. 150 stacji telewizyjnych, półtora miliarda widzów i cztery gole Roberta Lewandowskiego w meczu Ligi Mistrzów Real – Borussia. Nazwisko i jego narodowość odmieniane we wszystkich możliwych językach. Reklama warta dziesiątki milionów dolarów, a może nawet więcej – wszak sport ma zawsze tę przewagę, że wiąże pozytywne konotacje. Nie bez powodu flaga Brazylii jest znacznie bardziej znana na świecie niż flaga Indii. Starożytna historia, wysublimowana filozofia, nawet joga czy przyprawy nie sprzedają się tak dobrze jak Ronaldo i Pele. Oprócz zasięgu sport ma jeszcze jedną bardzo ważną zaletę – jest relatywnie tanim mechanizmem promocji kraju. Wembley w Londynie, stadiony olimpijskie w Pekinie, Seulu, Atenach czy Barcelonie otoczone są tłumami pielgrzymujących tam codziennie turystów.

Globalna i społeczna rola sportu nie pozostaje bez echa we wskaźnikach ekonomicznych. Sport generuje 3 proc. światowego PKB, tworzy miliony miejsc pracy, wywiera wpływ na turystykę i wizerunek krajów. Jest również motorem napędowym funkcjonowania interkontynentalnych organizacji, takich jak MKOL czy FIFA. Nic więc dziwnego, że sport stanowi coraz ważniejszy element polityki, a coraz więcej państw wykorzystuje jego dobroczynną rolę promocyjną do budowania swojej popularności. W niektórych krajach, np. w Katarze, wiedzą, że te miliardy inwestowane w stadiony i reklamę na koszulkach Barcelony przynoszą małemu krajowi z Zatoki Perskiej ogromną popularność, że nie są to pieniądze wyrzucone w błoto.

Od mniej więcej ćwierć wieku sport wyczynowy został całkowicie podporządkowany prawom i zasadom rynku oraz konkurencji. Pojawiła się ogromna komercja, a wraz z nią gigantyzm i największe zło – doping. Brak równości szans wynikający z niedozwolonego wspomagania organizmu czyni sport wyłącznie nieuczciwym cyrkiem. Brak zasady fair play zabija ideę olimpijską. Ktoś powie, że od czasu barona Coubertina minęło tak wiele lat, że wszystkie dziedziny życia dzisiaj wyglądają już inaczej i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. To nieprawda! Po pierwsze baron  nie odsuwał się od polityki i zdawał sobie sprawę, że olimpizm powinien mieć swoje miejsce w światowej polityce. To dzięki niemu – a może przez niego – sport olimpijski przez te minione 120 lat stale funkcjonował obok polityki, przeplatając się z nią wiele razy. To sport właśnie stał się przykładem nowoczesnego patriotyzmu, obok płacenia podatków i sortowania śmieci.

Mimo wielu zawirowań wielkie imprezy sportowe, igrzyska, mistrzostwa świata w piłce nożnej stały się największymi widowiskami w historii naszej cywilizacji. Możemy protestować, i protestujemy, że jesteśmy przeciwko używaniu sportu do bojkotów czy szantaży politycznych. Jednak tak wysoko wyniesiony na piedestał sport pozostanie zawsze przedmiotem zainteresowania polityków jako narzędzie walki, często bardziej brutalnej niż ta z pól bitewnych.

Musimy jednak mieć nadzieję, że długo jeszcze ta magiczna siła, jaką niesie niewiadoma końcowego rezultatu widowiska sportowego, utrzyma sport na czele pozytywnych idei tego najlepszego ze światów.


Andrzej Person

Senator RP, dziennikarz sportowy
www.andrzejperson.eu

 

 

Czytaj także

Najbardziej aktualne informacje o nowościach i promocjach
w naszym sklepie wprost na Twoją skrzynkę pocztową!

Administratorem Państwa danych osobowych jest Fundacja Best Place Europejski Instytut Marketingu Miejsc z siedzibą w Warszawie (00-033), przy ul. Górskiego 1. Z administratorem danych można się skontaktować poprzez adres e-mail: bestplace@bestplaceinstitute.org, telefonicznie pod numerem +48 22 201 26 94 lub pisemnie na adres Fundacji.

Państwa dane są i będą przetwarzane w celu wysyłki newslettera, na podstawie prawnie uzasadnionego interesu administratora. Uzasadnionymi interesami administratora jest prowadzenie newslettera i informowanie osób zainteresowanych o działaniach Fundacji.

Dane osobowe będą udostępniane do wglądu dostawcom usług IT w zakresie niezbędnym do utrzymania infrastruktury IT.

Państwa dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie przez okres istnienia prawnie uzasadnionego interesu administratora, chyba że wyrażą Państwo sprzeciw wobec przetwarzania danych w wymienionym celu.

Uprzejmie informujemy, iż przysługuje Państwu prawo do żądania od administratora dostępu do danych osobowych, do ich sprostowania, do usunięcia, prawo do ograniczenia przetwarzania, do sprzeciwu na przetwarzanie a także prawo do przenoszenia danych (o ile będzie to technicznie możliwe). Przysługuje Państwu także możliwość skargi do Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub do właściwego sądu.

Podanie danych jest niezbędne do subskrypcji newslettera, niepodanie danych uniemożliwi wysyłkę.