Już jesteśmy stąd

Przybysze z Zaleszczyk przed swoim domem w Radówku na Ziemi Lubuskiej, 1947 r. (Fot. Instytut Zachodni)
Przybysze z Zaleszczyk przed swoim domem w Radówku na Ziemi Lubuskiej, 1947 r. (Fot. Instytut Zachodni)

Przesunięcie w 1945 r. granic Polski pociągnęło za sobą konsekwencje polityczne, gospodarcze, ale przede wszystkim społeczne. Odbudowa wojennych zniszczeń i więzi społecznych, oswojenie obcej przestrzeni i kultury składają się proces wrastania mieszkańców w „nową” Polskę.

 

W 1945 r., na skutek II wojny światowej i decyzji zwycięskich mocarstw, powstały nowe granice Polski. W wyniku uzgodnień alianckich w Poczdamie polska granica zachodnia została oparta na linii wskazanej niemal pół wieku wcześniej przez geografa Wacława Nałkowskiego, a teoretyczne rozważania polskich badaczy zostały wykorzystane przez komunistów w późniejszej propagandzie Ziem Odzyskanych. Od końca XIX w. w kręgach niepodległościowych toczyła się dyskusja nad kształtem przyszłej granicy zachodniej z Niemcami. Najwięcej uwagi temu zagadnieniu poświęciła Narodowa Demokracja. Zgadzano się, że oś przyszłej granicy winna stanowić co najmniej linia Odry. W początkach XX w. Wacław Nałkowski wskazał linię rzek Odry i Nysy Łużyckiej jako optymalny, teoretyczny przebieg przyszłej granicy. W odrodzonej Polsce ośrodek myśli zachodniej znajdował się w Poznaniu, a kierował nim prof. Zygmunt Wojciechowski. Wykrystalizowała się w nim koncepcja koniecznego przesunięcia granicy polsko-niemieckiej na Pomorzu i Śląsku.


Ziemie Zachodnie i Północne – migracje (Fot. „TERAZ POLSKA")

W 1945 r. odebrano Polsce 52 proc. przedwojennego obszaru i włączono do niej dużo mniejsze terytoria niemieckie. W tej sytuacji elity polityczne – na czele z komunistami z Polskiej Partii Robotniczej – przeprowadziły w latach 40. XX w. wielką akcję propagandową podkreślającą, że Polska odzyskała na zachodzie swe dawne ziemie, utracone kilkaset lat temu w wyniku agresywnej polityki niemieckiej. Stosując prymitywną propagandę, przekonywano ludność o dokonującej się sprawiedliwości dziejowej i „powrocie” na dawne ziemie Piastów. Czyniły to również liczne wydawnictwa popularnonaukowe i naukowe. Wspomniana „sprawiedliwość dziejowa” była według nich możliwa dzięki sojuszowi zawartemu przez polskich komunistów ze Związkiem Radzieckim. Z ziem włączonych do Polski na zachodzie i północy przymusowo wysiedlono ludność niemiecką. Na miejscu pozostało około miliona dawnych mieszkańców pochodzenia etnicznego polskiego, a także ci Polacy, których zastał tu koniec wojny, jak więźniowie obozów koncentracyjnych i robotnicy przymusowi. Dołączyła do nich ludność polska napływająca z utraconych na rzecz Związku Radzieckiego Kresów Wschodnich oraz z ziem centralnych, a także z Jugosławii, Francji, Belgii, Niemiec, Anglii i Rumunii. Osiedlili się tam również Żydzi, obywatele polscy, którzy przetrwali wojnę w ZSRR. W latach 1947–1950 na owe tereny przymusowo przesiedlono z południowo-wschodniej Polski Ukraińców i Łemków. W końcu lat 40. XX w. osiedli też na nich uchodźcy – kombatanci wojny domowej w Grecji. Niezależnie od kierunków, z których przybywali, oraz motywów, jakie ich prowadziły, wszystkich łączyła nieznajomość nowej przestrzeni i wynikające z tego poczucie obcości oraz wykorzenienia. Stało się ono udziałem również tych, którzy żyli tu od pokoleń, a dookoła których nagle zmieniła się rzeczywistość. Dochodziło do zderzeń ideologii „zdobywców” i „przegranych”, „szabrowników” i „pionierów”. Dla wielu była to swoista ziemia przeklęta. Na niektórych obszarach lawinowo narastały krzywdy, zarówno jednostek, jak i całych społeczności oraz grup narodowych. Zanikały kultury, wyjeżdżali i przybywali nowi ludzie, którzy przez długi czas byli sobie obcy. „Chłopi, nie musicie już emigrować za morze. Chcecie chleba – na zachodzie jest chleb. Chcecie ziemi – na zachodzie jest ziemia. Zasiane łany zbierzemy do własnych stodół i spichlerzów. Miejska ludność znajdzie na zachodzie porzucone przez Niemców placówki rzemieślnicze i sklepy. Inteligencja zawodowa – pracę w biurach i urzędach” – głosiła odezwa Centralnego Komitetu Przesiedleńczego z 1945 r. Zmiany społeczne zachodzące po 1945 r. na Ziemiach Zachodnich i Północnych charakteryzowały się niezwykłą intensywnością i złożonością. Procesom integracyjnym na skalę całego przyłączonego obszaru w pierwszych latach po wojnie nie sprzyjała ogólna atmosfera tymczasowości i prowizoryczności. Dopiero w sierpniu 1945 r. została ustalona północna granica państwowa między Polską a Związkiem Radzieckim; istniał wówczas okręg mazurski, który dopiero w 1946 r. przekształcono w województwo olsztyńskie. Ludność rodzima otrzymywała „tymczasowe” zaświadczenia o przynależności do narodu polskiego, a osadnicy – „prowizoryczne” potwierdzenia własności gospodarstw i budynków. Pierwsze akty notarialne pojawiły się w 1955 r., a rolnicy na Ziemiach Zachodnich i Północnych dostali takie same prawa jak w innych regionach kraju dopiero w 1957 r. Nie bez znaczenia była też atmosfera zimnej wojny, podczas której różne siły podawały w wątpliwość trwałość polskich granic na zachodzie i północy. Jeszcze innym symptomem tamtego czasu były liczne uprzedzenia i stereotypy, które znajdowały wyraz w sposobie nazywania poszczególnych grup („szwaby”, „Niemcy”, „luteraki” – o Niemcach i ludności rodzimej; „bose antki”, „centralaki”, „złodzieje” – o osadnikach z Polski centralnej; „Ruski”, „parsiuki”, „hadziaje”, „zabugole” – o wysiedleńcach z Kresów Wschodnich; „Ukraińcy”, „chachły”, „kacapy” – o ludności ukraińskiej). Wraz z upływem lat zmieniły się czynniki wpływające na poczucie stabilizacji i kształtowanie się nowych więzi społecznych na Ziemiach Odzyskanych. Procesy te przebiegały ze zmiennym natężeniem na wielu płaszczyznach: kulturowo-językowej, polegającej na przyswajaniu przez mieszkańców wzorów kulturowych i języka ogólnopolskiego (głównie poprzez szkołę, instytucje oświatowe, środki masowej komunikacji, Kościół, a także więzi sąsiedzkie, zawodowe i międzypokoleniowe); strukturalno-instytucjonalnej, dotyczącej organizacji społecznych i politycznych; małżeńskiej, wyrażającej się w licznych małżeństwach zawieranych przez przedstawicieli różnych grup oraz w wychowywaniu dzieci w nowym, wspólnym duchu; osobowościowej, polegającej na eliminowaniu wzajemnych uprzedzeń i stereotypów międzygrupowych oraz na braku poczucia drugorzędności w społeczeństwie; identyfikacyjno-obywatelskiej, wyrażającej się w poczuciu odpowiedzialności za państwo, w którym się żyje. Istotny wpływ na wzrost poczucia stabilizacji i kształtowanie się więzi społecznych mieli duchowni, którzy przyjeżdżali razem z przesiedleńcami, dając im poczucie bezpieczeństwa. Dzięki ich obecności wielu przybyszów – mimo że nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje międzynarodowe – Ziemie Odzyskane nazywało Polską. Pozycja społeczna księży w pierwszych latach powojennych była bardzo silna, gdyż dzielili oni los nowych osadników, w większości sami byli przesiedleńcami. Z terenów diecezji wschodnich (lwowskiej, wileńskiej, łuckiej i pińskiej) przesiedliło się 425 księży. Często byli liderami małych społeczności, które chciały zachować relacje sąsiedzkie na nowych terenach i osiedlały się całymi wsiami, miasteczkami i parafiami. Swoistym znakiem łączności były przywożone przedmioty kultu, szczególnie święte obrazy, tzw. Madonny Kresowe, których dziesiątki można dziś znaleźć w kościołach na Ziemiach Zachodnich. Równolegle z polonizacją tych terenów następowała ich rekatolicyzacja. Dlatego hierarchia kościelna, z prymasem Augustem Hlondem na czele, choć świadoma antyreligijnej ideologii krzewionej przez rządzących Polską komunistów, w sprawie polskości tych ziem mówiła z władzami jednym głosem. W swoim orędziu prymas Hlond mówił: „Gdy wybiła godzina równania rachunków stuleci, a Wy, kochani Bracia i Siostry, ruszyliście z wszystkich dzielnic polskich i z zagranicy, by osiedlać się na piastowskich ziemiach nadodrzańskich, na pomorskich wyżynach i wybrzeżach, na Warmii zielonej i nad mazurskimi jeziorami – szedł z Wami Kościół!”. Odniósł się również do relacji międzynarodowych: „Chcemy dobrych i na wzajemnym zaufaniu opartych stosunków z sąsiadami. Przebaczyliśmy wiele, bardzo wiele. I dziś jeszcze raz przebaczamy wszystko. Wyrzekamy się nienawiści. Nie szukamy zemsty”. Wizja pozostania w granicach ZSRR dla wielu wydawała się wystarczającym argumentem, by wyruszyć na zachód. Z kolei zachętą dla przesiedleńców z przeludnionych ziem Polski centralnej miała być perspektywa poprawy sytuacji materialnej, awans społeczny i podniesienie pozycji zawodowej. Za przyjazdami na Ziemie Odzyskane agitowano głównie poprzez plakaty, reportaże, literaturę, film i radio, a osadnictwo ukazywano jako obywatelski obowiązek. Obiecywano realne korzyści czekające przybyszów na bogatych ziemiach zachodnich, ekonomicznie przewyższających utracone Kresy (pomijano kwestię rabunków dokonywanych tam przez Armię Czerwoną i polskich szabrowników). Podniesienie potencjału gospodarczego państwa dzięki przyłączonym ziemiom miało iść w parze z utworzeniem tam silnej klasy robotniczej. Osadnik prezentowany był jako człowiek zaradny i wytrwały, pokonujący napotykane trudności, przełamujący obcość tych obszarów. „Odniemczone i spolszczone”, przeznaczone głównie dla przybyszów ze wschodu, rekompensować miały im straty moralne i materialne poniesione w wyniku wojny. Nową społeczność mieli współtworzyć również polscy autochtoni. Regiony turystyczne – Dolny Śląsk, Pomorze Zachodnie czy Mazury – chociaż bardzo atrakcyjne krajoznawczo, były polskiemu społeczeństwu niemal zupełnie obce. „Trzeba nam te ziemie poznać, by móc je ukochać i związać się z nimi trwałymi więzami” – napisano we wstępie do pierwszego powojennego numeru periodyku krajoznawczego „Ziemia”. Służyć temu miały wczasy pracownicze, masowo organizowane w ramach istniejącej infrastruktury wypoczynkowej w Sudetach i w pasie nadmorskim.

Nowym elementem propagandy wobec Ziem Odzyskanych stały się również masowe uroczystości z akcentami nacjonalistycznymi, takie jak kolejne rocznice bitwy pod Grunwaldem, Wystawa Ziem Odzyskanych we Wrocławiu, Tygodnie Ziem Zachodnich czy ogólnopolskie festiwale piosenki (z Festiwalem Piosenki Polskiej w Opolu na czele).

Historia zapoczątkowana w pierwszych powojennych latach dopełniła się i wciąż dopełnia w regionach składających się na Ziemie Zachodnie i Północne. Dramatyczne lata 40. XX w., w których większość późniejszych mieszkańców zachodniej i północnej Polski przerwała więzy łączące je z ojcowizną i ruszyła w nieznane, zapoczątkowały unikatowy w skali europejskiej proces poznawania, oswajania i wrastania na początkowo obcych, nieznanych ziemiach. Jednak dzisiaj nie są już one obce, nie są nieznane – są swoje. Potomkowie tych, którzy przyjechali na Ziemie Zachodnie i Północne w 1945 r. i kolejnych latach, uważają je za swoją ojcowiznę, a takie doświadczenia jak odbudowa, pojednanie, Solidarność czy walka z powodzią w 1997 r. stały się ważnym elementem polskiego dziedzictwa.

Wystawa

O trudnym procesie wrastania powojennych mieszkańców w „nową” Polskę opowiada wystawa „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek”, objęta patronatem narodowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.

– Wystawa opowiada o pierwszych powojennych latach, w których rozpoczął się proces wielowymiarowego zakorzenienia się przybyszów (nie tylko Polaków) ze wszystkich stron świata w nowym miejscu, ale też tych, którzy na Ziemiach Odzyskanych mieszkali jeszcze przed wojną, a później musieli się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jest to też opowieść o trudnych i często heroicznych początkach budowy nowej tożsamości, pokazana z perspektywy losów „zwykłego człowieka” – mówi dr Katarzyna Bock-Matuszyk, autorka scenariusza wystawy.

– Celem wystawy jest pobudzenie refleksji nad tym, czy i od kiedy dzisiejsi mieszkańcy Ziem Zachodnich i Północnych czują się „u siebie” i „stąd” oraz jaki jest ich stosunek do wielowiekowego i różnorodnego dziedzictwa kulturowego, z którym spotykają się na co dzień – dodaje dr Wojciech Kucharski, kurator wystawy. Wystawa zajmuje powierzchnię 200 m kw. Ma formę przestrzennej instalacji o wysokości ponad pięciu metrów, a zwiedzający wchodzi niejako do labiryntu, w którym może zobaczyć ponad 300 archiwalnych zdjęć i filmów oraz nagrania relacji świadków historii. W poszczególnych sekcjach wystawy znalazły się elementy interaktywne, wśród nich specjalna mapa, na której można zaznaczyć swoje aktualne miejsce zamieszkania oraz – za pomocą symbolu lokomotywy – miejsce, z którego przodkowie trafili na Ziemie Zachodnie i Północne. Wystawa „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek” powstała w ramach współpracy realizowanej przez instytucje wchodzące w skład Sieci Ziem Zachodnich i Północnych. Autorami koncepcji merytorycznej są dr Katarzyna Bock-Matuszyk i dr Wojciech Kucharski z Ośrodka „Pamięć i Przyszłość”, zaś w skład zespołu autorskiego wchodzą specjaliści ze wszystkich instytucji Sieci Ziem Zachodnich i Północnych oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Projekt scenograficzny wystawy stworzyła firma JAZ+ Architekci. Wernisaż odbył się 6 listopada 2017 r. we Wrocławiu, a następnie wystawa eksponowana była w Szczecinie, Opolu, Zielonej Górze, Olsztynie, Warszawie i Poznaniu.

Muzeum w wielu miejscach

Sieć Ziem Zachodnich i Północnych to realizowany od 2017 r., ze środków i pod auspicjami Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, program współpracy pięciu instytucji zajmujących się powojennymi dziejami Ziem Zachodnich i Północnych: Państwowego Instytutu Naukowego – Instytutu Śląskiego w Opolu, Instytutu Zachodniego im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu, Muzeum Narodowego w Szczecinie – oddziału Centrum Dialogu Przełomy, Ośrodka Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Olsztynie oraz Ośrodka „Pamięć i Przyszłość” we Wrocławiu, który koordynuje realizację programu. Powojenna historia Ziem Zachodnich i Północnych to opowieść o ważnych, przełomowych momentach w dziejach Polski i Europy, a także w dziejach sąsiedztwa Polski z innymi narodami. Sieć realizuje wprowadzony do debaty publicznej przed ponad dekadą postulat budowy Muzeum Ziem Zachodnich. Czyni to jednak bez konieczności wznoszenia nowego gmachu i instytucji, ale poprzez korzystanie z istniejącego potencjału i infrastruktury instytucji zajmujących się tematyką zachodnią. W ten sposób powstaje swego rodzaju muzeum w wielu miejscach, co pozwala na znacznie większy zasięg działania oraz dotarcie do szerszego grona odbiorców.


Wojciech Kucharski, Andrzej Sakson, Piotr Sroka, Grzegorz Strauchold, Ryszard Tomkiewicz

Opracowano na podstawie „Wrastanie. Ziemie Zachodnie i Północne. Początek”, Wrocław 2017.

 

TAGI:

4/2018

Czytaj także