Chcemy świetnej szkoły. Dlaczego nie ufamy nauczycielom?
Warto nagradzać wybitnych nauczycieli, jak Ewa Drobek, Agnieszka Kopacz i Tomasz Ordza. Jednak oni sami nie sprawią, że wysoki poziom edukacji będzie dostępny na równych zasadach, niezależnie od możliwości rodziców, miejsca zamieszkania i szczęścia do ludzi, których spotyka się na swojej drodze.
Anna Siedlińska
O szkole mówimy z zadziwiającą pewnością siebie. W końcu każdy z nas kiedyś do niej chodził. Wiemy, co nauczyciele powinni robić, czego robić nie powinni i jak naprawić cały system. Recept mamy pod dostatkiem. Gorzej, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie, co właściwie decyduje o jakości edukacji — i ile jesteśmy gotowi za nią zapłacić.
Polska szkoła ma sprostać długiej liście oczekiwań. Być nowoczesna, ale nie eksperymentować na dzieciach. Stawiać wymagania, ale nie wywoływać stresu. Rozwijać indywidualne talenty, a jednocześnie zapewniać wszystkim równe szanse. Przygotowywać do egzaminów, pracy zawodowej i dorosłego życia. Najlepiej jeszcze przewidywać potrzeby rynku pracy za dwadzieścia lat.
A nauczyciel? Ma to wszystko pogodzić.
Od jednego człowieka oczekujemy kompetencji dydaktyka, wychowawcy, psychologa, mediatora, specjalisty od nowych technologii i sprawnego organizatora. Powinien zauważyć trudności, zanim staną się problemem. Rozwinąć talent, zanim dziecko samo go odkryje. Motywować, wspierać, wymagać, rozumieć. I jeszcze umiejętnie współpracować z rodzicami, którzy nie zawsze podzielają jego pomysł na edukację.
Najlepiej z nieustającym entuzjazmem. Przecież sam wybrał ten zawód.
Powołanie to piękna rzecz. Szkoda tylko, że czasem używamy go tak, jakby zwalniało nas z obowiązku tworzenia nauczycielom odpowiednich warunków pracy.
Od nauczycieli oczekujemy profesjonalizmu. Ale czy naprawdę traktujemy ich jak profesjonalistów?
W 2026 roku minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli wzrosły o 3 procent. Równocześnie Ministerstwo Edukacji Narodowej zaplanowało kampanię „Zawód nauczyciel. Zawód znaczący”, będącą częścią szerszego przedsięwzięcia „Moc relacji w edukacji”.
Trudno kwestionować potrzebę przypominania o społecznej wartości tego zawodu. Warto jednak zapytać, co rzeczywiście buduje jego prestiż. Kampania może wpłynąć na sposób postrzegania nauczycieli. Nie zmieni jednak sama z siebie ich wynagrodzeń, nie ograniczy obowiązków administracyjnych ani nie zwiększy czasu na indywidualną pracę z uczniem. Nie zastąpi też zaufania do kompetencji pedagogicznych. A to ostatnie bywa towarem deficytowym.
Oczywiście, rodzice mają prawo oceniać pracę szkoły, zadawać pytania i domagać się wyjaśnień. Powinni to robić. Tyle że doświadczenie własnej edukacji, nawet bardzo bogate, nie czyni automatycznie ekspertem od nauczania. Podobnie jak wieloletnie korzystanie z usług jakiejś instytucji nie oznacza jeszcze znajomości wszystkich mechanizmów jej działania.
Co ciekawe, im chętniej podważamy zawodową autonomię nauczycieli, tym większej samodzielności oczekujemy od nich w rozwiązywaniu problemów szkoły.
Trzy historie, których nie warto sprowadzać do nagród
Niedawno poznaliśmy Nauczyciela Roku 2026. Został nim Tomasz Ordza, nauczyciel biologii, chemii i edukacji zdrowotnej ze szkoły podstawowej w Dąbrówce.
W jego pracy uczniowie prowadzą badania, eksperymentują i realizują własne projekty. Nie tylko poznają gotowe odpowiedzi, ale również uczą się stawiać pytania i sprawdzać, czy ich przypuszczenia są trafne. Brzmi jak coś, co powinno być naturalną częścią edukacji. A jednak wciąż szczególnie doceniamy nauczycieli, którzy potrafią zorganizować naukę w ten sposób.
Rok wcześniej tytuł Nauczycielki Roku otrzymała Agnieszka Kopacz, polonistka i informatyczka z Sopotu. Wykorzystuje gry, technologie i nieoczywiste połączenia różnych dziedzin wiedzy. Ważnym elementem jej pracy jest budowanie relacji z uczniami.
W jej historii jest jednak również mniej efektowny rozdział. Kopacz otwarcie opowiadała o doświadczeniu wypalenia zawodowego. O tym, że nadmierne zaangażowanie i próby sprostania wszystkim potrzebom mogą prowadzić do wyczerpania. To szczególnie interesujący paradoks. Nauczycielka wyróżniona za jakość swojej pracy mówi jednocześnie o jej kosztach. Czy potrafimy wyciągnąć z tego jakąś lekcję, czy poprzestaniemy na gratulacjach?
I wreszcie Ewa Drobek, anglistka i germanistka z warszawskiego XV Liceum Ogólnokształcącego im. Narcyzy Żmichowskiej. W 2026 roku jako pierwsza Polka znalazła się w finałowej dziesiątce Global Teacher Prize, jednego z najważniejszych międzynarodowych wyróżnień dla nauczycieli.
Jej uczniowie nie tylko uczą się języków. Współtworzą projekty muzyczne, teatralne i społeczne. Sprawdzają się w nowych rolach, podejmują inicjatywy, uczą się współpracy i odpowiedzialności. Szkoła staje się dla nich miejscem, w którym można nie tylko zdobywać wiedzę, ale też odkrywać własne możliwości.
Najciekawsze jest jednak to, kto zgłosił Ewę Drobek do międzynarodowego konkursu.
Zrobili to jej uczniowie.
Na co dzień to nauczyciel wystawia oceny. Tym razem młodzi ludzie sami postanowili wyrazić, ile znaczy dla nich praca osoby stojącej po drugiej stronie szkolnej ławki. Trudno o bardziej przekonujące świadectwo, że wpływ nauczyciela może sięgać znacznie dalej niż wyniki klasówek czy egzaminów.
Trzy różne historie, trzy odmienne podejścia do edukacji. Ich bohaterowie zostali docenieni nie tylko za wiedzę i warsztat, lecz także za umiejętność tworzenia uczniom przestrzeni do samodzielności, poszukiwań i rozwoju.
Warto jednak pamiętać również o tych nauczycielach, których nazwisk nie znajdziemy na listach laureatów. O ludziach, którzy bez rozgłosu, dzień po dniu, wykonują znakomitą pracę. Czasem ich największym osiągnięciem nie jest spektakularny projekt ani sukces olimpijczyka, lecz to, że dziecko, które przestało wierzyć w siebie, znów zaczyna próbować.
Jakość edukacji nie zawsze jest widowiskowa. I nie zawsze daje się nagrodzić statuetką.
A teraz spróbujmy to powtórzyć w tysiącach szkół
Wiele rozwiązań stosowanych przez wyróżnionych nauczycieli współgra z założeniami Reformy26 „Kompas Jutra”. Uczenie się przez doświadczenie, samodzielność, współpraca, projekty, większa sprawczość ucznia to kierunki, które trudno uznać za pozbawione sensu. Ale jest zasadnicza różnica między opisaniem dobrej edukacji a stworzeniem warunków, w których staje się ona codziennością.
Nie wystarczy wpisać do programu pracy projektowej, aby nauczyciel znalazł czas na jej przygotowanie. Nie wystarczy ogłosić większej autonomii, jeżeli kultura zarządzania szkołą nadal opiera się na drobiazgowej kontroli. Nie wystarczy podkreślać znaczenia relacji, jeśli organizacja pracy pozostawia na nie zbyt mało przestrzeni. Nie wystarczy też wskazać znakomitych pedagogów jako wzorów do naśladowania. Ich doświadczenia mogą inspirować innych, ale żeby dobre praktyki mogły się upowszechniać, potrzebne są odpowiednie warunki.
Bo co właściwie ma zrobić nauczyciel, który chciałby pracować inaczej, ale nie dysponuje wystarczającym czasem, zasobami czy wsparciem? Pracować dłużej? Brać na siebie kolejne obowiązki? Rezygnować z własnego czasu?
Nie można zbudować dobrego systemu edukacji na założeniu, że jego niedoskonałości zawsze znajdzie się ktoś gotowy nadrobić własnym czasem, energią i poświęceniem.
Nie oznacza to obniżania wymagań wobec zawodu. Przeciwnie. Wysokie standardy, odpowiedzialność za wyniki pracy, rzetelne przygotowanie i rozwój kompetencji są niezbędne. Ale muszą iść w parze z warunkami, które pozwalają te standardy rzeczywiście spełniać.
Dobra szkoła nie powstaje przecież ani z samych wymagań, ani z samych pieniędzy. Potrzebuje mądrego zarządzania, dobrze przygotowanych nauczycieli, współpracy z rodzicami, odpowiedzialności uczniów i zaufania między wszystkimi uczestnikami edukacji. A przede wszystkim potrzebuje konsekwencji. Bo żadna, nawet najlepiej zaprojektowana reforma nie przyniesie trwałej zmiany, jeśli pozostanie zbiorem ambitnych deklaracji.
Jakość, czyli coś więcej niż dobra historia
W gospodarce rozumiemy, że jakość nie powstaje dzięki samym deklaracjom. Wymaga kompetencji, inwestycji, odpowiedniej organizacji i konsekwencji. Nie da się jej skutecznie zastąpić reklamą, choćby najbardziej przekonującą.
W edukacji powinno obowiązywać to samo myślenie.
Dlatego tak ważne są konkursy wyróżniające najlepszych nauczycieli. Pozwalają odkrywać ludzi, których praca zasługuje na szczególne uznanie, przyglądać się ich metodom, inspirować się ich doświadczeniem. Pokazują, jak wiele można osiągnąć, gdy wiedza i umiejętności spotykają się z pasją, odwagą i uważnością na drugiego człowieka. Ale mają też potencjał znacznie większy niż samo nagradzanie.
Bo prawdziwa wartość dobrych praktyk ujawnia się również wtedy, gdy potrafimy stworzyć warunki do ich upowszechniania.
Warto więc nie tylko gratulować Tomaszowi Ordzy, Agnieszce Kopacz i Ewie Drobek, ale także przyjrzeć się temu, co sprawia, że ich sposób pracy przynosi efekty. Co można z ich doświadczeń przenieść do innych szkół? Jakiego wsparcia potrzebowaliby nauczyciele, którzy chcieliby podążać podobną drogą? I co musi się zmienić, żeby mieli na to przestrzeń?
Nie chodzi o kopiowanie gotowych rozwiązań. Edukacja nie jest linią produkcyjną, a każdy nauczyciel i każda klasa tworzą inną rzeczywistość. Chodzi o dostrzeganie wartościowych idei i mądre wykorzystywanie doświadczeń tych, którzy przecierają szlaki.
Nagrody są ważne. Pozwalają dostrzec jakość, nadać jej rozgłos i pokazać, że warto do niej dążyć. Nie zwalniają nas jednak z odpowiedzialności za to, by wysoki poziom edukacji nie był przywilejem dostępnym tylko w wybranych szkołach.
Prawdziwą miarą jakości polskiej edukacji nie jest to, ilu wybitnych nauczycieli potrafimy nagrodzić. Jest nią to, jaką szkołę potrafimy zapewnić każdemu dziecku niezależnie od jego możliwości, miejsca zamieszkania i szczęścia do ludzi, których spotka na swojej drodze.
Ewa Drobek – doceńmy nauczycielkę, którą docenili uczniowie
Do Global Teacher Prize zgłosili ją uczniowie. Teraz również my możemy wyrazić uznanie dla jej pracy.
Ewa Drobek, pierwsza Polka w finałowej dziesiątce Global Teacher Prize 2026, została nominowana do tytułu Warszawianki Roku 2026 oraz w plebiscycie #Wszechmocne WP w kategorii „Dla społeczeństwa”.
To okazja, aby docenić nie tylko jej osiągnięcia, ale również podejście do edukacji oparte na rozwijaniu talentów, budowaniu relacji i wzmacnianiu samodzielności młodych ludzi.
Głosowanie w plebiscycie #Wszechmocne WP trwa do 18 października, a na Warszawiankę Roku można głosować do 4 listopada 2026 roku.
Poznaj historię Ewy Drobek i oddaj głos: https://ewadrobek.com/













