Wielka szansa małych winnic

Fot. Partner Center
Fot. Partner Center

O historii polskich win i gustach Polaków z Krzysztofem Apostolidisem, prezesem zarządu Partner Center, rozmawia Anna Siedlińska.

Anna Siedlińska: Wbrew obiegowym opiniom historia polskiego winiarstwa nie jest wcale uboga. Pierwsze wzmianki o rodzimych winach pochodzą z XII w. Dlaczego ta tradycja, zamiast kwitnąć, zaczęła zanikać?

Krzysztof Apostolidis: Historia polskiego winiarstwa jest długa, choć nasz klimat nie jest idealny dla upraw winorośli. Trudno porównywać go z klimatem basenu Morza Śródziemnego, RPA, Australii czy Nowej Zelandii. Najwięcej złego dla polskiego winiarstwa zrobiły władze PRL. Panujący wówczas zwyczaj picia wódki zabił kulturę picia wina i zmarginalizował kulturę spożywania piwa.

AS: Od kilkunastu lat powstają w Polsce kolejne winnice, produkujące coraz lepsze trunki, które znajdują uznanie smakoszy. Kazimierz Dolny, Jasło, Zielona Góra, Podkarpacie, okolice Gorzowa i Wrocławia – to miejsca, gdzie na nowo rozkwita tradycja winiarska.

KA: Odbudowa polskiego winiarstwa jest istotą rozwoju polskiej agroturystyki. Polskim winnicom trudno konkurować z plantacjami winorośli o powierzchni kilkuset hektarów znajdującymi się w Mołdawii, Bułgarii, Rumunii czy RPA. Jednak mała winnica połączona z agroturystyką i restauracją serwującą lokalne smakołyki może być wspaniałym obiektem, który tworzy nie tylko dochód narodowy i miejsca pracy, ale także zapewnia odwiedzającym wiele pięknych chwil, doznań i wspomnień. Warto zwrócić uwagę, że ten model biznesowy można zbudować na bazie innych rodzimych produktów – specjałów lokalnych browarów, śliwowicy, miodów itp.

AS: Ten model nie zakłada, że polskie wina podbiją świat, stając się hitem eksportowym…

KA: Raczej wątpię w to, że rodzime wina zdobędą międzynarodowy rozgłos. Natomiast szansę mają małe polskie winnice, do których będą przyjeżdżać turyści z całego świata. Nie chodzi zatem o eksport wina w butelkach za granicę, ale o import turystów, którzy przyjadą, by porównywać polskiego rieslinga z rieslingiem słowackim czy austriackim.

AS: Jakie wyzwania stoją przed polskimi winiarzami?

KA: Głównym wyzwaniem dla polskiego winiarstwa są regulacje prawne. Nasi przedsiębiorcy poradzą sobie z niedogodnościami klimatycznymi – dobiorą właściwe szczepy do właściwych lokalizacji i uzyskają świetne zbiory. Natomiast ustawodawca powinien rozluźnić przepisy, aby branża mogła rozwijać się bez zbędnych ograniczeń.

AS: W międzynarodowych rankingach Polacy pod względem spożycia wina wciąż plasują się u dołu tabeli. Jak rozwija się krajowy rynek wina?

KA: Rynek rozwija się w sposób stabilny, ale nie dynamiczny. Dzisiejsze spożycie wina w Polsce wynosi 7 litrów per capita i jest wielokrotnie niższe niż w innych krajach europejskich.

AS: Jakie wina najczęściej pojawiają się na polskim stole?

KA: Kiedyś w Polsce dominowały wina z Węgier (węgrzyn), Niemiec (wina reńskie), Francji (wina z Bordeaux). Dziś Polacy są otwartymi konsumentami. Chętnie eksperymentujemy i pijemy wina z różnych części świata. Na półkach sklepowych można znaleźć wina z odległych krajów, jak Chile, Argentyna, Stany Zjednoczone, Australia. Francuzi piją głównie wina francuskie, Włosi – włoskie, Portugalczycy – portugalskie, Grecy – greckie, a Australijczycy – australijskie. Zaś Polacy, dzięki temu, że nie ma u nas dużej produkcji, są bardziej otwarci.


Fot. Partner Center

AS: Polacy podejmują świadome wybory przy sklepowych półkach z winami czy są raczej zagubieni?

KA: Polacy są coraz bardziej świadomi, coraz lepiej wykształceni w zakresie kultury winiarskiej, głównie dzięki podróżom. Goszcząc w krajach, gdzie jest ona rozwinięta, doznają radości zwiedzania i picia wina, uczą się i nabierają nawyków, które potem przenoszą na rodzimy grunt.

AS: Jak wygląda w naszym kraju kultura picia wina? Odrobiliśmy już lekcję czy wciąż się uczymy?

KA: Biorąc pod uwagę statystyki – wciąż się uczymy. Część społeczeństwa jest już po doktoracie, część na studiach, a część dopiero w szkole podstawowej. Musimy nadrobić okres izolacji z lat 1945–1989.

AS: Ważną rolę w popularyzowaniu wina w naszym kraju odgrywają dyskonty, bo to głównie tam robimy zakupy. Czy w dużych sieciach handlowych możemy kupić dobre jakościowo wina?

KA: Bardzo wiele sieci handlowych oferuje bardzo szeroką gamę win. Są wśród nich wina podłe, dobre, bardzo dobre i znakomite. Dotyczy to wszystkich produktów konsumpcyjnych. Z moich obserwacji wynika, że największą szansę na rozwój mają wina mołdawskie, gruzińskie, rumuńskie i bułgarskie, ponieważ mają coraz wyższą jakość.

AS: Jak zaczęła się pana przygoda z winem?

KA: Przez przypadek. Wszystko zaczęło się od pasji, która potem przerodziła się w biznes. Na początku lat 90., kiedy zaczynaliśmy, trudno było z sukcesem sprzedawać wina. Na polskich półkach sklepowych królował Ciociosan i bułgarska Sophia.

AS: Czas pokazał, że było warto – osiągnął pan wielki biznesowy sukces. Droga do niego była bardzo wyboista?

KA: Z tym wielkim sukcesem to chyba przesada. Znam wielu, którzy robią to skuteczniej i lepiej. Mamy za sobą 26 lat historii i ta długa droga nie zawsze była usłana różami. Popełniliśmy w przeszłości wiele błędów, jak każdy, lecz z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, że co nas nie zabiło, to nas wzmocniło. Jeśli miałbym komuś radzić, a szczególnie młodym przedsiębiorcom, to powiedziałbym, aby nie zawracać z raz obranej drogi.


Krzysztof Apostolidis 

absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, łódzki przedsiębiorca, założyciel i prezes kilku spółek. Od ponad 20 lat związany z branżą deweloperską. Jest inwestorem m.in. budynku biurowego Oktagon przy placu Wolności w Łodzi (pierwszy budynek klasy A w mieście), a także nowoczesnego centrum logistycznego w Wolborzu, na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Jedną z łódzkich wizytówek stała się zabytkowa kamienica Secesja 89 przy ul. Piotrkowskiej, pięknie zrewitalizowana przez spółkę zarządzaną przez Krzysztofa Apostolidisa. Mieszczą się w niej m.in. restauracje i prestiżowe centrum biurowe. Najnowszym projektem deweloperskim spółki Fabryka Biznesu, zarządzanej przez Krzysztofa Apostolidisa, jest Centrum Handlowo-Rozrywkowe Sukcesja. To wielofunkcyjny kompleks, który powstał przy al. Politechniki 1 w Łodzi, w pobliżu ścisłego centrum miasta. Krzysztof Apostolidis jest założycielem i prezesem zarządu spółki Partner Center – importera i dystrybutora win z całego świata. Jako lokalny patriota angażuje się w działalność na rzecz rozwoju rodzinnej Łodzi, należy do zespołu społecznych doradców prezydenta miasta. Od 2006 r. jest konsulem honorowym Królestwa Danii w Łodzi. W 2015 r. został odznaczony przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Brązowym Krzyżem Zasługi. Jest Kawalerem Orderu Danebroga, nadanego przez królową Danii Małgorzatę II.

 

Czytaj także