Stać nas na wymyślenie własnej Ikei

Fot. PAT MIC/WP
Fot. PAT MIC/WP

O znaczeniu dobrze zaprojektowanych przedmiotów dla współczesnej ekonomii, polskich tradycjach we wzornictwie i możliwościach zbudowania globalnej marki z Bożeną Gargas rozmawia Kamil Broszko.

 

Kamil Broszko: Czy dobry wzór powinien być ujmowany w kategorii wartości ekonomicznej?

Bożena Gargas: Oczywiście! Już w 1945 r. prof. Wanda Telakowska, założycielka Instytutu Wzornictwa Przemysłowego, pisała, że właściwie pobudzona i zorganizowana twórczość w zakresie plastyki może wydatnie współdziałać w uaktywnieniu naszego życia gospodarczego. Dodawała, że piękno uwielokrotnia wartość przedmiotów, może być podstawą eksportu, może równoważyć bilans handlowy. Już jako dyrektor Instytutu Wzornictwa Przemysłowego przypominała, że o sukcesach w handlu międzynarodowym coraz częściej rozstrzyga forma wyrobów wynikająca z ich użyteczności, rozsądnego wykorzystania surowca i środków wytwarzania, a przede wszystkim z talentu, wykształcenia i kultury plastycznej projektantów przemysłowych. Powstaje pytanie, czy coś się dzisiaj zmieniło. Nic, zupełnie nic. Pojawiły się jedynie inne okoliczności, jak najnowsza technologia, tak ważna dla dobrego projektowania. Zatem aktualne są jej słowa: „Dobre wzory wyrobów masowej produkcji są wartością gospodarczą, ale również wartością kulturową”.

Instytut Wzornictwa Przemysłowego jest jednostką naukową, ale działającą w formie spółki prawa handlowego. Przedsiębiorcy zdają sobie z tego sprawę już na etapie podpisywania umowy o współpracy z Instytutem. Później przekonują się, że u nas tempo pracy i zrozumienie idei osiągania zysku są takie, jak w firmach, a nie jak w instytutach badawczych. Ale łączenie tych dwóch sfer to wielkie wyzwanie, bo trzeba pogodzić finansowanie nauki, tak szczególnej jak wzornictwo, ze zwyczajnym zarabianiem pieniędzy, a do tego wypełniać misję, jaką od wielu lat jest nieustająca promocja dobrego wzornictwa przemysłowego.


Wystawa Dobry Wzór 2016 (Fot. IWP)

KB: Proszę opowiedzieć o metodzie pracy Instytutu.

BG: Przygotowujemy projekty wzornicze innowacyjnych produktów i usług w oparciu o głębokie zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników. Podstawą metodyki wdrażania wzornictwa w działalności przedsiębiorców jest skoncentrowanie się na potrzebach użytkownika ostatecznego, nawet tych nieuświadomionych. Drugim ważnym elementem jest interdyscyplinarny zespół, złożony z projektantów wzornictwa, marketingowców, technologów, inżynierów, a nawet socjologów. Wszyscy oni są niezbędni w procesie powstawania nowego produktu. Kiedy zwraca się do nas przedsiębiorca z prośbą o projekt, zastanawiamy się, jak możemy pomóc, opracowujemy strategię i plan działania. Staramy się wytłumaczyć, że w procesie tworzenia produktu powinien przejść przez wszystkie etapy myślenia projektowego, a nie iść na skróty. Tworzymy zespół roboczy, liczący nawet 10–12 osób, i kreujemy nowy produkt, z którym można wejść na rynek. Czasem odświeżamy produkt istniejący. W obydwu przypadkach wymaga to ścisłej współpracy z przedsiębiorcą, jego pracownikami. Ludzie w firmie muszą uwierzyć w pomysł i muszą go traktować jak własny. Wtedy jest szansa na sukces.

Dobry projekt to jedyny sposób, by się wyróżnić na półce sklepowej pośród wielości dóbr danego rodzaju. Gdy kupujemy odkurzacz, najpierw patrzymy na jego bryłę – czy jest poręczny, zgrabny. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić wszystkich odkurzaczy, bo nie mamy na to czasu. Zatrzymujemy się tylko przy tych, które nas zaintrygują. Dlatego ważne jest, żeby produkt się wyróżniał. Aby to osiągnąć, przedsiębiorca musi proponować dobrze zaprojektowane produkty czy usługi – a jest to możliwe dzięki współpracy z projektantami wzornictwa przemysłowego.

KB: Trudno wymagać takiej świadomości od wszystkich przedsiębiorców, z natury rzeczy skupionych na bilansie ekonomicznym.

BG: Stąd konieczność przekonywania. Ten bilans ekonomiczny to także przychody ze sprzedaży, a bez dobrego produktu pewnie trudno osiągnąć zadowalającą marżę. Większość firm, na przykład w branży meblarskiej, wytwarza produkty według gotowego wzoru. Firmy znają technologię, poznały specyfikę surowca, potrafią dobrze produkować i sprzedawać po konkurencyjnej cenie. A jednak istnieje ryzyko, że podobne linie technologiczne staną na Białorusi czy Ukrainie, gdzie koszty pracy są dużo mniejsze, i wtedy nagle zamówienia dla polskich przedsiębiorstw mogą się skończyć. O tym należy myśleć już dzisiaj. Może nawet w niektórych przypadkach jest już trochę za późno. To jest bardzo niebezpieczny moment w każdej gospodarce. Czy możemy temu zaradzić? Oczywiście. Musimy tylko odpowiedzieć sobie na szereg pytań. Czy nie stać nas na wymyślenie własnej Ikei? Czy my nie potrafimy stworzyć własnych marek? Mamy przecież świetnych projektantów. Mamy technologie. Co więc stoi na przeszkodzie? Problem pewnie tkwi w braku rozumienia procesu tworzenia nowego produktu. A może w braku porozumienia pomiędzy producentami?


Wystawa Dobry Wzór 2016 (Fot. IWP)

KB: Czy mamy w ogóle zasoby i predyspozycje, by zbudować ową globalną markę?

BG: Dla każdego z nas oczywiste jest na przykład pojęcie niemieckiej solidności. Czy możemy tu mówić o marce? Skoro nasuwa się takie skojarzenie, to z pewnością tak. Czy my jesteśmy gorsi? Zdecydowanie nie. Dobrze by było, gdyby uważano w świecie, że w Polsce powstają rzeczy świetnie zaprojektowane, czyli nowoczesne i innowacyjne. Jeżeli ktoś rozumie rolę wzornictwa w budowaniu przewagi konkurencyjnej, to doskonale wie, że to trudny proces, ale przynoszący szybkie i ekonomicznie uzasadnione zmiany. W przeszłości powstawały w Polsce kapitalne projekty, nie wszystkie jednak weszły do produkcji, niektóre z powodów technologicznych. Syrena Sport to wizjonerski projekt samochodu z 1960 r., wykraczający poza ówczesne ramy stylistyczne i ideologiczne. Nigdy nie został wdrożony do produkcji, a ciągle wzbudza zachwyt. Dziś nie mamy ograniczeń, możemy zbudować markę globalną – poszczególnych produktów i kraju. Polskie, czyli dobrze zaprojektowane – dlaczego nie? Myślenie przedsiębiorców powoli zmierza w tym kierunku. Jesteśmy kreatywnym narodem, potrafimy myśleć, nauczyliśmy się radzić sobie w każdych warunkach. Jesteśmy przekorni, nie lubimy, gdy się nam pokazuje palcem, co mamy robić. Te immanentne cechy narodowe są dla innowacyjności bardzo ważne. Polscy przedsiębiorcy są perłą naszej gospodarki, bo to dzięki ich podatkom Polska może się rozwijać. Dlatego wszystkim i wszędzie powtarzamy: inwestujmy we wzornictwo, bo to najtańsza i najszybsza innowacja.


Gala konkursu Dobry Wzór 2016. Przemawia prof. Piotr Gliński, premier i minister kultury. 

KB: Skoro jakość projektowania koreluje dodatnio z rozwojem społecznym, to czy w jej podnoszenie nie powinni się zaangażować również politycy i media?

BG: Zdecydowanie tak. Powoli wszyscy zaczynają mieć świadomość , że kreatywność jest kluczem do sukcesu. Bez jej właściwego docenienia nie mamy szansy na rozwój. Niezbędne są oczywiście również media, które powinny dać odpowiednią przestrzeń do dyskusji o tej szansie. Potrzebna jest rzetelna debata, ciekawe programy edukujące społeczeństwo – użytkowników i przedsiębiorców. Najtańsza i najszybsza innowacja, jaką możemy wprowadzić, to wzornictwo. Niektórzy przedsiębiorcy stanęli na rozdrożu i przychodzą do nas z prośbą, żebyśmy pomogli im coś wymyślić. Wtedy poprzez proces myślenia projektowego, pobudzenie wyobraźni, zadawanie szeregu kreatywnych pytań generujemy produkt, o którym przedsiębiorca nawet nie myślał, że mógłby go wprowadzić na rynek. Tak właśnie działają projektanci wzornictwa przemysłowego. Tak od ponad 65 lat pracuje Instytut Wzornictwa Przemysłowego.

KB: Trzy główne wydarzenia europejskiego designu odbywają się w Londynie, Essen i Mediolanie. Nie jesteśmy jeszcze liderem w dziedzinie projektowania, tak jak na przykład Stany Zjednoczone, nie mamy tak rozpoznawalnej marki jak Apple, ale chyba jesteśmy na ścieżce wzrostowej? Podam dwa przykłady. Wybitny polski projektant Janusz Kaniewski (niestety przedwcześnie zmarły) przez wiele lat pracował we Włoszech dla Ferrari i Fiata. Mimo to wrócił do Polski i w Warszawie założył studio projektowe, bo wyczuł, że tutaj dla designu jest prawdziwa ziemia obiecana. Drugi przykład dotyczy sklepu z polskim wzornictwem w Berlinie. Pewnego dnia przyszedł do niego Niemiec, zachwycił się produktami i zakupił część z nich. Właściciel sklepu podszedł do niego i powiedział: „A wie pan, że my sprzedajemy tutaj polski design?”. Na to Niemiec: „Ależ mi to zupełnie nie przeszkadza”.

BG: Mamy doskonałe tradycje, wywodzące się jeszcze z lat 60. Wówczas niewiele projektów mogło pojawić się na rynku, zaś wiele pozostało w Instytucie – niektóre z nich próbujemy dzisiaj wdrażać. Już w tamtym czasie tworzono w Polsce wzory, które wyprzedzały swoją epokę. Niektórzy ówcześni projektanci, dziś rozsiani po całym świecie, nadal tworzą, choć mają po 90 lat. Świat ich dobrze zna, zaś Polacy – niekoniecznie. Warto pokazywać polski design w kontekście historycznym, bo dobre wzornictwo nie bierze się z dnia na dzień. To relacja między mistrzem i uczniem, to myśl i metodyka przekazywane z pokolenia na pokolenie. Tę metodykę opisuje w książce „Rozwój nowego produktu” prof. Jerzy Ginalski, inżynier, konstruktor i projektant wzornictwa przemysłowego. W tej biblii każdego designera pokazana jest współzależność procesu projektowego i procesu produkcyjnego. Jeżeli niektórzy wielcy projektanci wracają do kraju (jak Tomasz Rudkiewicz czy Janusz Kaniewski), to od razu powinniśmy ich umieć dobrze wykorzystać. Na projektancie ciąży olbrzymia odpowiedzialność wymyślenia nowego produktu od podstaw. Tymczasem wielokrotnie przedsiębiorcy tworzą swoje produkty i proszą tylko o dorobienie ładnej obudowy. Nie tędy droga. Potrzebna jest wspólna praca od samego początku, od koncepcji projektu. Założycielem Apple’a był wizjoner i projektant, dlatego firma odniosła tak spektakularny sukces. Wiedział, że wygląd ma kolosalne znaczenie dla sprzedaży, znał rangę dobrego projektu i dobrego projektanta. Świat to zrozumiał i dzisiaj premiera nowego modelu smartfona czy nowego modelu samochodu wygląda jak pokaz mody – odbywa się w świetle kamer i jupiterów.

KB: Niektórzy wyrażają pogląd, że wszystko zostało już stworzone, a po wielkich projektach lat 60., 70. czy 80. trudno wymyślić coś równie dobrego. Jednak nawet w przypadku smartfonów, urządzeń o pozornie powtarzalnej bryle, jest wielkie pole do popisu. Niedawno usłyszałem opinię o pewnej nowości Samsunga. Użytkownik stwierdził, że nigdy w życiu nie trzymał w dłoni tak przyjemnego smartfona. Trudno sobie wyobrazić tak skończone dopracowanie wzoru, że mimo wielości podobnych produktów kontakt z nim zachwyca.

BG: Ten przykład pokazuje, jak fantastyczna praca została wykonana w celu zrozumienia potrzeb konsumenta. Za pozornie zwyczajną przyjemnością użytkowania stoi ogromny proces służący dopracowaniu produktu.

KB: Jak wychowywać pokolenia, które nie tylko będą potrafiły się zachwycić, ale także współtworzyć takie produkty?

BG: Trzeba tak wychowywać społeczeństwo, by szanowało i rozumiało dobre produkty i procesy ich powstawania. Zajęcia z plastyki i muzyki w szkole podstawowej, zajęcia techniczno-praktyczne w liceum należy rozwijać. Są bardzo pomocne w rozbudzaniu kreatywności i zrozumieniu roli dobrego projektu. Ostatnio był u mnie inżynier, który zaprezentował projekt pewnego urządzenia. Opowiadał, jak bardzo był dumny ze swojego dzieła aż do momentu spotkania z klientem, który miał urządzenie kupić i wdrożyć do seryjnej produkcji. Potencjalny kupiec ostudził zachwyt konstruktora, twierdząc, że projekt mu się nie podoba. „Przecież działa!” – zawołał inżynier. „Co z tego, że działa? Wszystkie urządzenia działają” – odparł klient. Wtedy dopiero inżynier zrozumiał, że działanie to nie wszystko, a w dzisiejszych czasach – to prawie nic. Dobry projekt, ergonomiczny i funkcjonalny, z zachwycającym wyglądem – to jest wartość na rynku sprzedaży.

KB: Przychodzi na myśl przykład firmy Ikea, która w swoich katalogach prezentuje sylwetki projektantów. Nie tylko pokazuje ich zdjęcia, ale też przybliża użytkownikom szczegóły z życia prywatnego – informacje, gdzie tworzą, jakie mają hobby, ile mają dzieci. Poprzez osobę projektanta tworzy się więź emocjonalną klienta z produktem.

BG: To jest właściwa droga zatrzymania klienta przy swoim produkcie, zwrócenia jego uwagi, nawiązania porozumienia. Każdy człowiek marzy, aby otoczenie było specjalnie dla niego zaprojektowane i do niego dostosowane. Kojarzy się to nam z jakością, z wyjątkowością. Równocześnie przeczuwamy, że projektant nie udostępni swojego wizerunku dla bylejakości. Jeżeli produkt firmowany jest jego nazwiskiem, to znaczy, że jest w pewnym sensie wyjątkowy, a więc nas godny. Kupowanie go daje nam radość. Szwecja ma Ikeę, a Polska… Instytut Wzornictwa Przemysłowego, który jest dobrem narodowym, bez względu na to, kto stoi na jego czele. Naszą siłą zawsze byli i są polscy projektanci. Oni tworzą ten Instytut, a kiedyś, przed laty, nie pozwolili go zlikwidować. Dlatego są pod naszą specjalną ochroną. Instytut posiada także know-how w dziedzinie metodyki projektowania i tą wiedzą chętnie się dzieli, organizując warsztaty dla przedsiębiorców, studia podyplomowe dla menedżerów ds. rozwoju produktu. Mamy dorobek, mamy wiedzę , mamy potencjał twórczy – najwyższy czas wykreować polski design, a raczej modę na polski design. Jest to zadanie ogólnonarodowe, w realizację którego powinny włączyć się też media, aby promować polską szkołę projektowania.

KB: Co to jest design?

BG: To takie modne ostatnio słowo, zapożyczone z języka angielskiego, odpowiadające polskiemu terminowi „wzornictwo”, pod którym kryje się tzw. myślenie projektowe. Nie dotyczy ono jedynie produktu czy usługi. Projektujemy otoczenie, swoje życie, strukturę społeczeństwa. Projektowanie dotyczy wielu sfer życia człowieka. Design oznacza istotę, sedno przedmiotu, usługi, urządzenia i oprawia je w ergonomię i estetykę. Dodaje to nieuchwytne „coś”, dzięki czemu użytkownik będzie odczuwał prawdziwą przyjemność podczas kontaktu z produktem.


Bożena Gargas

od grudnia 2012 r. prezes zarządu Instytutu Wzornictwa Przemysłowego Sp. z o.o. Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Krakowie (specjalizacja: towaroznawstwo przemysłowe), Wydziału Handlu Zagranicznego Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (obecnie SGH) w Warszawie, Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie w zakresie zarządzania nieruchomościami. Posiada dyplom Association of Chartered Certified Accountants (ACCA) z rachunkowości i finansów. Była menedżerem w firmach finansowych i produkcyjnych. Jest ekspertem ds. środków unijnych.

Czytaj także