Rok pod znakiem zapytania

Fot. Archiwum Marcina Rosołowskiego
Fot. Archiwum Marcina Rosołowskiego

Mijający rok zamiast przynieść odpowiedzi na wiele istotnych dla Polski i Polaków kwestii – tylko pogłębił niepewność. Dotyczy to zarówno naszych wewnątrzkrajowych spraw, jak również areny międzynarodowej. Mówi się, że w biznesie nawet zła wiadomość jest lepsza od braku wiadomości. Tę samą prawidłowość można odnieść do państw i społeczeństw. 

Zacznijmy od naszego polskiego podwórka. Od tego, co jest ponoć w życiu jednym z dwóch pewników. Od kilku miesięcy rząd zapowiada wprowadzenie głębokich zmian w systemie podatkowym. Przy okazji sugeruje, że będzie się to wiązało z większymi obciążeniami dla najlepiej zarabiających. Jakimi? Z jakiego tytułu? Nie wiemy. Podobnie jak nie wiemy, kto to jest „najlepiej zarabiający”. Czy ten, który rocznie zarabia milion złotych, czy ten, który zarabia sto tysięcy? 

Ta niepewność jest jednym z czynników powstrzymujących przedsiębiorców przed inwestowaniem i na pewno ma wpływ na spowolnienie wzrostu PKB. Jeśli będę wiedział, że będę musiał oddać fiskusowi więcej, to uwzględnię to w biznesplanie. A jak mam planować swoje przedsięwzięcia, jeżeli nie wiem, jak głęboko do mojej kieszeni sięgnie ręka państwa? 

Nie wiemy, jak zakończy się spór o Trybunał Konstytucyjny i czy koniec kadencji prezesa Rzeplińskiego coś w tej materii zmieni. A im dłużej ów spór trwa, tym gorzej dla pewności prawa w Polsce. Trybunał – niezależnie od tego, jak oceniamy jego decyzje – rozstrzyga wszak kwestie o fundamentalnym znaczeniu dla obywateli. Dla
przedsiębiorców również. 

O ileż liczniejsze są znaki zapytania na arenie międzynarodowej. Modne stało się ostatnio komentowanie wyników wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, i to zwykle w sposób zero-jedynkowy. Donald Trump w tychże komentarzach jawi się jako potwór o faszystowskich ciągotach lub, wręcz przeciwnie, jako mąż opatrznościowy. Tymczasem kształt jego prezydentury pozostaje wielką niewiadomą. Co nie dziwi w przypadku człowieka, który potrafił jednego dnia kampanii ogłosić dwie sprzeczne deklaracje. W interesie Polski jest, by świat jak najszybciej dowiedział się, w którą stronę zamierza podążyć amerykański przywódca. 

Nie potrafimy również odpowiedzieć na pytanie, w jakim kierunku będą się rozwijały chłodne ostatnio relacje na linii Warszawa–Bruksela. Czy dojdzie do przełomu? Trudno powiedzieć. Taka niepewność ma poważny, negatywny wpływ na zainteresowanie zagranicznych inwestorów naszym krajem.

Jeśli należałoby sobie czegoś życzyć w przyszłym roku, to tego, aby przyniósł on odpowiedzi na kluczowe dla Polski pytania. Miejmy nadzieję, że dobre. Na samych znakach zapytania trudno budować wizję rozwoju kraju. A ta wizja i jej skuteczna realizacja mają priorytetowe znaczenie.


Marcin Rosołowski

Specjalista ds. komunikacji społecznej

 

Czytaj także