Wystarczy szanować publiczność

Fot. Archiwum KTK
Fot. Archiwum KTK

O urokach życia i grania poza miastem, kryteriach dobrego teatru oraz o relacji między sztuką i biznesem z Janem Jakubem Należytym rozmawia Kamil Broszko.

 

Kamil Broszko: W różnych wypowiedziach afirmuje pan wiejskie życie, przyznaje się do silnych związków z wsią, a nawet do sympatii do traktorków…

Jan Jakub Należyty: Wieś jest dla mnie najlepszym miejscem do życia. Pomysł zamieszkania na wsi wyszedł od mojej żony. Na początku, jako człowiek miasta, nie bardzo chciałem przeprowadzić się na wieś. Myliłem się. Wieś pozwala nabrać dystansu, odpocząć; czuję się jak na nieustających wakacjach. Las, sarny, w zagrodzie dwa konie, dwa psy i kilka półdzikich kotów… Żyć nie umierać. A małe traktory – po prostu lubię.

KB: Istnieje pojęcie teatru mieszczańskiego, odnoszone najczęściej do komedii, choć nieraz wiązane również z teatrem mniej ambitnym. Czy pan się zgadza na taką kategoryzację i umieszczanie Krakowskiego Teatru Komedia w tym nurcie?

JJN: Ci, którym to potrzebne, niech sobie kategoryzują. Dla mnie najważniejszy jest odbiór widzów. Szanujemy naszą publiczność i dlatego nie pozwalamy sobie na bylejakość. Zawsze powtarzam, że przez pięć lat istnienia Krakowskiego Teatru Komedia nie było ani jednej złej opinii na temat naszych komedii. Naszą ambicją jest wysoka jakość – i to chyba wystarczy. Kategoryzacje zostawiam teoretykom teatru.

KB: Współczesny teatr niekomediowy silnie eksploruje sfery abstrakcji i polityczności. Zapewnia to rozgłos i pochwałę krytyków, ale niekoniecznie uznanie wielkich postaci polskiego teatru.

JJN: Nie lubię szokować i być szokowanym, ale jeśli są odbiorcy, a przekaz ze sceny wnosi coś nowego, odkrywczego, to nie odmawiam takiemu teatrowi prawa do istnienia, choć raczej na widowni nie zasiądę, bo to nie moja bajka.

KB: Czy teatr bez siedziby (tak działa Krakowski Teatr Komedia) jest pokłosiem współczesnych trendów w biznesie związanych mobilnością, czy nawiązaniem do dziedzictwa wędrownych trup teatralnych?

JJN: Brak stałej siedziby wynika z przyczyn ekonomicznych. Koszty utrzymania siedziby są ogromne, a my jesteśmy młodym teatrem, mamy dopiero pięć lat. Nie wykluczam w przyszłości posiadania naszego „teatralnego miejsca na ziemi”, ale to jeszcze nie ten czas. Rzecz jasna jesteśmy trupą wędrowną, ale wędrujemy do sprawdzonych miejsc i wracamy do nich co jakiś czas, co dowodzi, że nasza praca podoba się odbiorcom. Jest taki przedwojenny list aktora do żony: „Droga żono, wczoraj w Kielcach odnieśliśmy ogromny sukces. Dziś idziemy do Radomia”. W pewnym sensie nawiązujemy do dziedzictwa wędrownych aktorów, ale przemieszczamy się samochodami.


Ewa Dałkowska i Jan Jakub Należyty w spektaklu „Viagra i chryzantemy” (Fot. Archiwum KTK)

KB: Znaleźliście przystań w Niepołomicach. Czy to potwierdzenie trendu decentralizacji w sztuce?

JJN: Przypadek sprawił, że nawiązaliśmy kontakt z Małopolskim Centrum Dźwięku i Słowa w Niepołomicach w sprawie wynajmu sali na próby. Wtedy rozpoczęliśmy stałą współpracę z dyrektorem obiektu, panem Kajetanem Konarzewskim. To właśnie w Niepołomicach „stawialiśmy” dwie komedie. Zaś decentralizacja sztuki ma miejsce i ma się dobrze. Bardzo wiele dobrego dzieje się na tzw. prowincji. Życie kulturalne nie ogranicza się już jedynie do dni miasta czy gminy. Można dyskutować czasem o poziomie kulturalnych działań, ale chodzi przede wszystkim o to, żeby coś robić, zająć się czymś mądrzejszym niż zbijanie bąków czy nadużywanie alkoholu dla zabicia nudy. Oczywiście trafiają się pustynie kulturalne, ale jest ich chyba coraz mniej.

KB: Początek pana kariery to było przysłowiowe wysokie C – wygrana na festiwalu w Opolu. Czy łatwiej tak zaczynać drogę artystyczną, czy lepiej powoli piąć się na szczyt?

JJN: To zależy, komu się trafi wysokie C. Ja miałem wtedy 18 lat, nie byłem w stanie ocenić sytuacji z dystansem. W moim przypadku byłoby dużo lepiej piąć się powoli na szczyt.

KB: Nieraz opowiadał pan o rozmaitych kosztach związanych z prowadzeniem artystycznego trybu życia…

JJN: Nie jestem psychologicznym ekshibicjonistą. O swoim przypadku alkoholowym opowiadałem na wyraźne prośby prowadzących rozmaite audycje adresowane do osób uzależnionych. Uważałem, że komuś mogę w ten sposób pomóc.

KB: Jest pan miłośnikiem i wykonawcą piosenki francuskiej. Skąd te frankofońskie fascynacje i których twórców ceni pan najbardziej?

JJN: Jacques Brel, Charles Aznavour, Gilbert Bécaud – to moi faworyci, jeśli chodzi o klasyków piosenki francuskiej. Te utwory mnie zaczarowały już w czasach młodości i tak jest do dziś.

KB: Czy występował pan przed publicznością francuską?

JJN: Śpiewałem we Francji, ale dla Polaków. Śpiewać Brela Francuzom czy Belgom to skazanie się na porażkę.

KB: Krakowski Teatr Komedia na stronie internetowej akcentuje bliskie relacje sztuki z biznesem. Tymczasem u wielu artystów myślenie w kategoriach przedsiębiorczości wywołuje nieraz nawet obrzydzenie…

JJN: Gdyby aktorzy byli konsekwentni w swoim obrzydzeniu do pieniędzy i nie pobierali honorariów, może podzielałbym ich zdanie. Tymczasem bez pieniędzy się nie da. Uważamy ze wspólnikami, że bliskie relacje z biznesem bardzo pozytywnie wpływają na rozwój, a zwłaszcza wzajemną promocję partnerów. Mamy naprawdę bardzo ciekawe i innowacyjne pomysły dla partnerów biznesowych i jestem przekonany, że to dobra droga.

KB: Niedawno Krakowski Teatr Komedia wystąpił na deskach Teatru Narodowego, lecz nie ze spektaklem, a podczas odbierania Godła „Teraz Polska”. Skąd pomysł na udział w Konkursie „Teraz Polska”?

JJN: Skoro traktujemy teatr jak biznes, skoro mamy osiągnięcia, duży dorobek i reprezentujemy najwyższą jakość, a nasze komedie są napisane przez polskich autorów, to Konkurs „Teraz Polska” wydał się nam najlepszym sposobem promocji naszego teatru. To dla nas wielkie wyróżnienie i duża odpowiedzialność. Działamy nietypowo, gramy w różnych wnętrzach, mamy bardzo ciekawą ofertę dla partnerów biznesowych. Cieszymy się, że nasza praca została zauważona i doceniona przez tak zacne gremium.


Jan Jakub Należyty

(ur. 1964 r.) wiceprezes zarządu Krakowskiego Teatru Komedia, aktor estrady, literat, autor kilkunastu komedii teatralnych i tekstów piosenek dla najwybitniejszych polskich artystów, autor książek dla dzieci i nauczycieli. Piosenkarz, laureat Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu oraz Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Miłośnik i wykonawca piosenek francuskich. Na estradzie i na scenie występuje od 16 roku życia. Mieszka na wsi. W Krakowskim Teatrze Komedia odpowiada za repertuar i artystyczną realizację projektów.

 

Czytaj także

  • Fot. Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

    Polska dryfuje

    O wolności, wstydzie, narodowej dumie i polskiej „wyprowadzce z mapy” z prof. Przemysławem Czaplińskim, historykiem literatury, eseistą i krytykiem literackim, rozmawia Radosław Siedliński.

     

    WIĘCEJ
  • Gala „Teraz Polska”. Na scenie Marcin Wyrostek i Tango Corazon Quintet oraz Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zabrzańskiej pod batutą Sławomira Chrzanowskiego. (Fot. Kamil Broszko/Broszko.com)

    Gala „Teraz Polska”

    29 maja 2017 r. w Teatrze Wielkim w Warszawie odbyła się XXVII Gala „Teraz Polska”, podczas której nagrodzono najlepsze polskie firmy, usługi, innowacje i samorządy.

    WIĘCEJ
  • Fot. Archiwum Elżbiety Cherezińskiej

    Dumy nie można się nauczyć

    O powieści historycznej, silnych kobietach i sympatii do piastowskich drani z Elżbietą Cherezińską rozmawia Anna Siedlińska.

    WIĘCEJ
  • Fot. Olo Studio/KWK Promes Robert Konieczny

    Dobry projekt jest ponad czasem

    O walorach nowoczesnej architektury, konceptualizmie i międzynarodowym sukcesie z Robertem Koniecznym rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ