Atuty ,,srebrnej gospodarki,,

Starość nie radość – powiada dawne przysłowie. A żyjemy coraz dłużej. Zwłaszcza kobiety. Podobno dlatego, że nie mają żon. Ale to się ma już wkrótce zmienić. Czy powinniśmy się z tego cieszyć? Jako że osób starszych jest coraz więcej, a młodych coraz mniej, odnotowujemy istotne zmiany postaw odnośnie starości. I to jest dobra wiadomość. Wydłużeniu uległ wiek, w którym osoba jest uznawana za starą. Za sprawą oczywistego wpływu nowych terapii medycznych oraz kultu młodości promowanego w mediach populacja, która młodość „metrykalną” przeżywała kilkanaście lat wcześniej, chce wciąż być atrakcyjna. Wpływa to na rozwój zupełnie nowych usług ukierunkowanych na zaspokajanie potrzeb generacji 50+, czemu towarzyszą kampanie reklamowe, za którymi podąża zmiana postrzegania seniorów przez przedstawicieli młodszego pokolenia. Co więcej ów „+” staje się coraz większy i zaczyna powoli obejmować już nawet emerytów.

Ta „kuracja odmładzająca” z perspektywy kolejnych pokoleń stanowi konsumpcję kapitału. Oznaczać to będzie ograniczenie ekonomicznego znaczenia instytucji dziedziczenia. Rodzice mniej pozostawią na start swoim dzieciom, które liczą, że rodzicami na starość zaopiekuje się państwo. Niestety państwo, by zaopiekować się rodzicami, musi ściągnąć podatki od ich dzieci. Geriatryzacja życia, która ma niewiele wspólnego z gerontokracją (w której rządząca starszyzna wyodrębniana była nie tylko na podstawie formalnego kryterium wieku, ale także na podstawie kryteriów materialnych, dojrzałości życiowej i intelektualnej), sprawia, że starsi wyborcy, popierając polityków składających im różne obietnice, zmierzają do poprawy jakości swojego życia kosztem młodszych i przyszłych pokoleń.

Musimy więc sobie powiedzieć jasno, że wiek 50+ nie będzie wiekiem przeznaczonym jedynie na wypoczynek. Na zmniejszanie się liczby osób w wieku produkcyjnym odpowiedzią musi być aktywizacja zawodowa osób starszych. Premier Szwecji powiedział niedawno, że Szwedzi będą musieli pracować do 75. roku życia. Nie ma powodów, by myśleć, że w Polsce za 25 lat będzie mogło być inaczej. Gdy więcej ludzi starszych będzie musiało kontynuować dłużej pracę, trzeba będzie dostosować miejsca pracy do potrzeb starszych pracowników, co będzie się wiązało z istotnymi nakładami finansowymi.

W tym kontekście coraz popularniejsze staje się pojęcie „srebrnej gospodarki” (silver economy), czyli modelu społeczno-ekonomicznego, w którym instytucje publiczne i prywatne uwzględniają potrzeby osób starszych, wykorzystując zarazem ich potencjał. Sprzężenia zwrotne między demografią a gospodarką mogą przynosić liczne synergie. Ich rodzaj, skalę i wymiar determinuje wiele powiązanych ze sobą czynników. Poprzestanie na analizach ilościowych, bez pogłębionej analizy jakościowej, może prowadzić do formułowania nieuprawnionych ocen. Wyjątkowo dobrze przystaje do tego powiedzenie Einsteina, że „nie wszystko, co się liczy, jest policzalne, i nie wszystko, co jest policzalne, się liczy”. A liczy się z jednej strony doświadczenie seniorów, którego nie mają jeszcze młodzi, więc dopóki są zdolni do aktywności zawodowej, powinni być obecni na rynku pracy. Z drugiej zaś strony istotne jest to, że trzeba będzie się zająć osobami starszymi, które już rzeczywiście pracować nie będą mogły, co stwarza możliwości dla młodszych, bo tymi pierwszymi nie tylko trzeba się będzie zająć fizycznie, ale i stworzyć specjalnie dla nich nowe rodzaje produktów i usług oraz zmienić sposób ich dostarczania. Sporo jest więc do zrobienia i do zarobienia na silver economy.


Robert Gwiazdowski 

Przewodniczący Rady Centrum im. Adama Smitha

 

 

Czytaj także