Wokół polskiego stołu

Fot. Kamil Broszko/Broszko.com
Fot. Kamil Broszko/Broszko.com

Debata „Wokół polskiego stołu” odbyła się 8 marca br. w siedzibie Stowarzyszenia Polska Wódka w Warszawie. Została zorganizowana przez Krzysztofa Przybyła (prezesa Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska”), Łukasza Hołubowskiego (prezesa Agencji Rynku Rolnego) oraz Andrzeja Szumowskiego (prezesa Stowarzyszenia Polska Wódka). W debacie, prócz organizatorów, udział wzięli: Bożena Gargas (prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego), Nina Dobrzyńska (wiceprezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości), Ewa Szandomirska (Instytut Adama Mickiewicza), Waldemar Dubaniowski (były ambasador RP w Singapurze i przyszły ambasador RP w Tajlandii, Birmie, Laosie i Kambodży), prof. Jarosław Dumanowski (Centrum Dziedzictwa Kulinarnego UMK w Toruniu), Maria Andrzej Faliński (ekspert projektu), Andrzej Gantner (dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności), Jacek Janowski (Polska Organizacja Turystyczna), Wiesław Różański (prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego), Krzysztof Turowski (publicysta), a także laureaci Godła „Teraz Polska” – Bogdan Szymanik (dyrektor i właściciel wydawnictwa Bosz), Zenon Michaś (prezes Spółdzielni Mleczarskiej Lazur) oraz Karol Majewski (właściciel firmy Nalewki Staropolskie).

Krzysztof Przybył, prezes Fundacji Polskiego Godła Promocyjnego

Spotkaliśmy się dzisiaj, aby zastanowić się nad projektem łączącym polską sztukę kulinarną z przemysłem rolno-spożywczym i turystycznym. Eksporterzy produktów rolno-spożywczych święcą triumfy od paru lat. Dobrze radzą sobie również uznane polskie marki, jak Gerlach, Ćmielów czy Kler. Rozmawiamy o stole, bo przy nim rozgrywają się wszystkie najważniejsze wydarzenia w życiu człowieka, zarówno rodzinne, prywatne, jak i biznesowe czy państwowe. Uważam, że wokół polskiego stołu można stworzyć program, który pozwoli w sposób kompaktowy i usystematyzowany promować polską gospodarkę i polską kulturę.

Maria Andrzej Faliński, ekspert projektu

Na polski stół można spojrzeć jak na pewien artefakt kultury. Sedno tkwi w tym, jak scalić w jedno element kultury symbolicznej i cywilizację kultury materialnej. W nowoczesnych społeczeństwach komunikowanie się musi być podporządkowane mechanizmowi gospodarczemu. I tak oto powstał pomysł, żeby pokazać polski stół nie tylko jako miejsce prezentacji potraw i zastawy stołowej, ale także jako dziedzictwo kulturowe. Nie chcemy sięgać po jakieś przykłady przaśno-kontuszowe. Chcemy, wzorem Francji, pokazać, jak rzeczy stworzone przed wiekami mogą być podstawą obecnej pozycji kulturowej, politycznej i społecznej, prezentowanej w kraju i za granicą. Projekt „Wokół polskiego stołu” może być wehikułem promocyjnym dla sektora żywnościowego, produktów przemysłu oraz turystyki i szeroko rozumianej kultury. Nie będzie skupiał się na poszczególnych elementach, ale pokazywał nasz styl bycia, naszą markę, zespół zachowań, który definiuje nas jako obywateli i członków dziedzictwa kultury europejskiej i światowej. Projekt powinien mieć charakter publiczno-prywatny i jako taki być rozwiązaniem sieciowym wychodzącym z pewnego pomysłu wzorcowego. To idealna płaszczyzna współpracy instytucji publicznych i organizacji biznesowych, jak PFPŻ czy UPEMI. Potrzebna jest jedynie skonkretyzowana koncepcja, zawierająca schemat organizacyjny oraz informację o źródłach finansowania, które umożliwią działania na profesjonalnym poziomie.

Prof. Jarosław Dumanowski, Centrum Dziedzictwa Kulinarnego UMK w Toruniu

Jestem historykiem, specjalistą od tekstów kulinarnych z XVII i XVIII w., a poprzez współpracę z innymi badaczami czuję się popularyzatorem polskiego dziedzictwa żywieniowego. W nowo powstałym Centrum Dziedzictwa Kulinarnego przy Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu zajmujemy się przede wszystkim dokumentowaniem tego dziedzictwa. Jest ono nieciągłe, oparte z jednej strony na aspekcie ludowo-regionalnym (mocno przetworzonym w latach 70.), a z drugiej – na marzeniu ludzi, którzy w tych latach przenosili się ze wsi do miasta i myśleli, że w mieście będą codziennie jedli tak, jak w domu w niedzielę lub święta. Dopiero 30–40 lat temu powstał koncept kuchni staropolskiej, a od siedmiu lat wydajemy wraz z Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie serię „Monumenta Poloniae Culinaria”, w skład której wchodzi już siedem pozycji, m.in. pierwsza polska książka kucharska z XVII w. „Compendium ferculorum”, zapomniana książka radziwiłłowska z XVII w. czy żydowski traktat dietetyczny. Wyłania się zatem obraz zwarty, atrakcyjny, różny od potocznego, ludowego wyobrażenia o polskiej kuchni przaśno-kontuszowej. Od kilku lat bardzo ściśle współpracujemy z Europejskim Instytutem Historii i Kultury Wyżywienia, międzynarodową instytucją francuską, która powstała z inspiracji prezydenta Sarkozy’ego w czasie wpisywania francuskiego dziedzictwa kulinarnego na „Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości” UNESCO.

Historia jedzenia wydaje się czymś niepoważnym, zabawnym, ale ciekawym. Historycy latami nie zajmowali się tym zagadnieniem, oddając je we władanie dziennikarzy, kucharzy, gawędziarzy. Przez to narodziły się mity ciekawe, lecz dziwaczne, na przykład taki, że Hilary Minc wynalazł karpia na Wigilię. Kiedy tą tematyką zajęli się naukowcy, ważne było osadzenie informacji w źródłach, dokumentach, miejscach i postaciach. Oczywiście chętnie współpracujemy z dziennikarzami kulinarnymi, organizacjami, instytucjami. Polska zdołała zarejestrować zaledwie ponad 30 produktów, które mają chronioną nazwę pochodzenia, gwarantowaną tradycyjną specjalność lub chronione oznaczenie geograficzne. To najwięcej spośród nowych krajów UE, ale nie jest to wynik zadowalający. Zbieramy dokumentację, aby zdobyć jak najwięcej wpisów na krajowej liście UNESCO lub liście pamięci UNESCO. Bierzemy udział w akcji „Gęsina na świętego Marcina”, organizując imprezy promocyjne w Paryżu, Lipsku i w Polsce. Opracowaliśmy receptury dla Muzeum Piernika w Toruniu. Ostatnio pracowałem w Anglii nad historią cydru. Nasze tradycje związane z produkcją jabłecznika sięgają XVI w. – dopiero PRL wyklął ten napitek. Na szczęście dysponujemy bogatym materiałem źródłowym w postaci przepisów. Ściśle współpracujemy z etnobotanikami, którzy wspomagają nas w odtwarzaniu dokumentacji dotyczącej piwa jałowcowego czy tzw. manny – dzikiego zboża, którego nie ma w Polsce od setek lat, a które przez wieki było naszą specjalnością.

Bardzo ważne jest przekazywanie wiedzy najmłodszym pokoleniom, bo gdy nasze babcie przestaną gotować, wiedza o tradycyjnej kuchni może zaniknąć. W edukacji ważną rolę odgrywają muzea. Muzeum w Wilanowie stworzyło centrum warsztatowo-edukacyjne, w którym można uczyć się dawnego gotowania. Dobrymi przykładami są również dwa toruńskie muzea piernika czy właśnie powstające Muzeum Polskiej Wódki. Współpracujemy z Muzeum Zamkowym w Malborku, które tworzy opowieść o Krzyżakach na podstawie rękopisu z XV w., zawierającego przepisy kulinarne.

Bogdan Szymanik, właściciel wydawnictwa Bosz

Moje wydawnictwo również postawiło na kuchnię polską, wydając „Wykwintną kuchnię polską. Wszystkie smaki roku”, ze wstępem prof. Jerzego Bralczyka, oraz „Wykwintne desery polskie”. Pierwsza pozycja zdobyła nagrodę na Międzynarodowym Konkursie Gourmand World Cookbook Awards 2013. To jedno z najważniejszych na świecie wyróżnień dla książek o kuchni. Od ponad 20 lat wydajemy książki (niektóre nawet w dziewięciu językach), które promują Polskę. Robimy to na własny koszt i własne ryzyko, ale z wielką satysfakcją, ponieważ nasze pozycje są rozchwytywane na całym świecie. Mają je wszyscy prezydenci, premierzy, książęta i królowie, którzy gościli u prezydenta Komorowskiego. W trakcie pracy nad tymi publikacjami uświadomiłem sobie, jak fenomenalnych mamy kucharzy i cukierników, jak ciekawe i wymagające są polskie przepisy. Książka „Wykwintne desery polskie” przedstawia liczne propozycje nawiązujące do dziedzictwa polskiej kuchni, częstokroć innowacyjne i zaskakujące, jak choćby lody prawdziwkowe z restauracji Słodki Wierzynek w Krakowie, których nie powstydziliby się czołowi kucharze świata. Obecnie przygotowujemy „Rozmowy przy stole” prof. Jerzego Bralczyka, prof. Jacka Wasilewskiego i Katarzyny Lengren, nawiązujące do historii polskiego stołu.

Bożena Gargas, prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego

Stół to mebel – wyrób przemysłowy lub rzemieślniczy, zaprojektowany i wyprodukowany. Jeżeli nadamy mu określenie „polski”, to już zostanie wyposażony w dodatkowe cechy i symbolikę związane z dziedzictwem kulturowym, takim jak tożsamość, zwyczaje i tradycje oraz polska gościnność. Marka Polska buduje się przez markę poszczególnych produktów i usług, nawet tych najdrobniejszych, najbardziej błahych.

W 2015 r. podczas wystawy światowej Expo w Mediolanie, skoncentrowanej na problematyce wyżywienia świata, zorganizowaliśmy prezentację „Stół Polski. La Tavola Polacca” i przedstawiliśmy to, co u nas najlepsze – 33 produkty polskiego wzornictwa przemysłowego związane z kulturą stołu i jedzenia. Pokazaliśmy tradycyjne polskie marki, takie jak Ćmielów, Krosno, Hefra, a także projekty młodych i ambitnych designerów – współczesne „koncepty stołowe”, takie jak szpatułki do podawania jedzenia zaprojektowane przez Rygalik Studio czy talerzyki do finger food młodej grupy Kabo & Pydo. Zaprezentowaliśmy także krzesła, fotele i pufy. Na przedmioty został nałożony mapping – filmowa animacja, która tworzyła ze statycznych kompozycji żywy teatr ruchu. Wystawa wzbudziła tak wielkie zainteresowanie, że Instytut otrzymał szereg propozycji zaprezentowania się na innych wystawach.

Wszystkie polskie placówki dyplomatyczne powinny włączyć się w akcję promowania Polski – choćby poprzez wyposażenie ambasady w polskie meble i przedmioty oraz serwowanie polskich produktów spożywczych i polskich potraw. Częstujmy gości w ambasadzie polską konfiturą podaną na polskiej zastawie.

Łukasz Hołubowski, prezes Agencji Rynku Rolnego

Polskie tradycje kulinarne sięgają średniowiecza, następnie kwitły i rozwijały się aż po okres dwudziestolecia międzywojennego. Niestety, w czasach PRL-u tradycyjny polski stół stracił na znaczeniu, co również pogłębiło się w okresie transformacji ustrojowej po 1989 r., kiedy to Polacy dosłownie zachłysnęli się Zachodem, zapominając o swoich tradycyjnych smakach. Potwierdzam, że w polskich ambasadach nie promuje się polskich produktów, nie podaje się polskiego wina ani cydru. Łatwiej kupić lokalne produkty w sąsiednim sklepie, a przecież nie o to chodzi. Istotną bolączką naszej codzienności jest fakt, że każdy sektor gospodarki promuje się oddzielnie. Dlatego idea polskiego stołu jako konceptu promocyjnego jest mi bliska, bo pozwala w sposób przekrojowy promować nasz kraj, jego kulturę, wzornictwo i wreszcie produkty, w tym wyroby spożywcze. Nasze spotkanie taktuję bardzo praktycznie, popieram idee projektu. Zapraszam do współpracy z Agencją, abyśmy mogli promować Polskę poprzez polską żywność. W czerwcu tego roku wspólnie z Lotem, PKP i Orlenem rozpoczynamy duży projekt „Polska smakuje”. Zostanie uruchomiona specjalna aplikacja z informacjami o polskich specjałach i szlakach kulinarnych, która będzie promowana w samolotach, pociągach i na stacjach benzynowych.

Jacek Janowski, Polska Organizacja Turystyczna

Sensualizm jest jedną z tendencji w rozwoju turystyki. Jak pokazują badania, 75 proc. turystów podczas planowania podróży zwraca uwagę, co oryginalnego będzie można zjeść. Turysta nie chce tylko zwiedzać – chce przeżywać emocje, smakować, poznawać tradycje i zwyczaje. Trudno sobie wyobrazić dobry produkt turystyczny bez dobrej kuchni regionalnej, opartej na lokalnych potrawach i tradycjach. Te tendencje wykorzystują także restauracje, które zaczęły wprowadzać do oferty dania kuchni regionalnej, a następnie łączyć się w szlaki turystyczne. I tak szlak turystyczny Śląskie Smaki z dumą wydobywa na nasze stoły modrą kapustę i kluski śląskie, sporządzane według oryginalnych receptur. Mamy wiele rodzimych marek kulinarnych, jak choćby oscypki, rogale świętomarcińskie czy rolady śląskie. Przy Polskiej Organizacji Turystycznej afiliowano konsorcjum 22 polskich szlaków kulinarnych. Organizowane są wspólne pokazy kuchni regionalnych na targach międzynarodowych, jak choćby ITB w Berlinie czy Expo w Mediolanie. Największym zainteresowaniem cieszą się pokazy gotowania w wykonaniu mistrzów kuchni połączone z degustacją. Zasadne byłoby zaproszenie do projektu „Polskiego stołu” przedstawicieli najprężniej działających szlaków kulinarnych, co pozwoliłoby skorzystać z doświadczeń w promowaniu kuchni tradycyjnej.

Krzysztof Turowski, publicysta

Trudno znaleźć dobrą polską kuchnię na codziennym polskim stole. Jedyny polski produkt, który naprawdę jest promowany na świecie, to wódka. Warto wspomnieć, że polski stół to nie tylko żywność. Mam na myśli choćby porcelanę z Ćmielowa czy Wałbrzycha. W tej branży Polska ma niebywałe tradycje. Możemy być dumni z polskiego szkła i kryształów, a także z wyrobów lnianych. Niestety nie możemy być dumni z promocji Polski w tej dziedzinie, bo takowej po prostu nie ma. Wszędzie na świecie można zjeść pizzę – my wypromujmy pierogi, aby nie tłumaczyć obcokrajowcom, że to takie polskie ravioli. Prof. Jarosław Dumanowski, Centrum Dziedzictwa Kulinarnego UMK w Toruniu Polską kuchnię – podobnie jak cały świat – dotknęła choroba zwana macdonaldyzacją. Nie zmienimy tych silnych trendów żywieniowych, ale jesteśmy w stanie wypracować nową, świeżą propozycję, nazywaną neoarchaizmem lub neohistoryzmem, stanowiącą połączenie modernizmu, przyrody i etnologii. Te trendy trafiają do wąskiej, ale wiodącej grupy odbiorców, takich jak dziennikarze, kucharze, właściciele restauracji i blogerzy kulinarni. To oni nadają kierunek rozwoju gastronomii. W Londynie jedną z najwspanialszych restauracji jest Ognisko Jana Woronieckiego, serwujące polskie oryginalne potrawy i goszczące postaci z pierwszych stron gazet. Takie miejsce, gdzie świetna kuchnia przenika się z niepowtarzalną atmosferą, to najlepsza promocja Polski.

Waldemar Dubaniowski, były ambasador RP w Singapurze

Warto wykorzystać możliwości promocji naszego kraju poprzez prezentację rodzimej kuchni. Polska kultura jest dzisiaj najbardziej nośnym produktem promocyjnym, a w Azji świat kulinariów zalicza się do sfery kultury. Jako były ambasador Polski w Singapurze odniosę się do działalności promocyjnej polskich placówek dyplomatycznych. Skromny przykład singapurski pokazał, że m.in. oddolna współpraca polskiej placówki z Centrum Promocji Krajowej Izby Gospodarczej doprowadziła do tego, że polskie produkty, w tym polskie mięso, były absolutnym hitem, co zaowocowało konkretnymi kontraktami biznesowymi. Promować polskie produkty można i trzeba wszędzie, tym bardziej na pokładach polskich przewoźników. Dlaczego Lot serwuje duńskie masło, a PKP czekoladki Lindta? Promować powinniśmy się starannie , także na rodzimym rynku. Zapraszam do indywidualnych kontaktów z szefami placówek zagranicznych, bo jeśli czegoś nie można zrobić w formie projektu globalnego, to może uda się w ramach mniejszych projektów dwustronnych.

Karol Majewski, właściciel firmy Nalewki Staropolskie

Jako producent nalewek staropolskich z własnego doświadczenia wiem, że niestety naszych ambasadorów nie interesuje polski produkt. Tłumaczą się problemami ze sprowadzeniem go za granicę. Łatwiej jest w najbliższym sklepie kupić whisky czy wino. Byłem kiedyś na słynnych targach slow foodu w Turynie. Na angielskim stoisku przez trzy godziny gościł książę Karol, gawędząc ze zwiedzającymi ze szklaneczką whisky w ręku. Od razu pojawiły się tam wszystkie telewizje i fotoreporterzy. Do polskiego stoiska, prezentującego jedynie produkty, media nie dotarły. Producent taki jak ja zrobił wszystko. Kładę na stół znakomity produkt, który jest wysoko ceniony w całej Europie i na świecie. W zamian oczekuję wsparcia w promocji, bo jadąc na międzynarodowe targi, chwalę nie tylko swoją markę, ale przede wszystkim Polskę.

Nina Dobrzyńska, wiceprezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości

Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości prowadzi bardzo aktywny program promocyjny „Go to Brand”, dotyczący wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw w promowaniu marek produktowych. Pomagamy firmom w wystawianiu się na prestiżowych targach. Sektor rolno-spożywczy jest jedną z 20 kluczowych branż polskiej gospodarki. Staramy się także wspierać polskie wzornictwo związane z branżą meblową i akcesoriów wystroju wnętrz.

Wojciech Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego

Od kilkunastu lat zajmuję się promocją polskiego mięsa na wszystkich kontynentach. Nieraz widzieliśmy skłócone instytucje rządowe. Widzieliśmy konflikty między ambasadorem a Wydziałem Promocji, Handlu i Inwestycji. To nie służy skutecznej promocji kraju. Nasza organizacja nauczyła się pozyskiwać środki unijne i krajowe na promocję na wszystkich rynkach świata. Choć nie wszystkie rynki są dla nas dostępne – ze względu na ochronę rynku przed konkurencją (jak w Niemczech, Francji czy Austrii), obostrzenia sanitarne lub specyfikę kulinarną. Chcemy promować system jakości QAFP, bo nie ma dzisiaj innej drogi niż pokazywanie, że dobra jakość – wystandaryzowana i powtarzalna – jest naszą polską specyfiką. My też musimy nauczyć się bronić naszego rynku, poprzez wymogi jakościowe i prawne.

Ewa Szandomirska, Instytut Adama Mickiewicza Instytut Adama Mickiewicza, we współpracy z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego, od kilku lat prowadzi program promocji polskiego designu na świecie, prezentując go na wszystkich najważniejszych festiwalach wzornictwa – w Londynie, Mediolanie i w krajach skandynawskich. Polski design ma bardzo dobrą prasę, a nasi projektanci są nagradzani. IAM wyprodukował miniaturki fotela Romana Modzelewskiego z 1958 r. (jako upominki dla naszych partnerów na całym świecie). Uważamy, że celebrowanie jedzenia jest częścią kultury, dlatego organizujemy wizyty kulinarne dla dziennikarzy z zagranicy. W następstwie tych spotkań powstają pozytywne recenzje kulinarne dotyczące różnych polskich restauracji.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności

Podstawą sukcesu marketingowego jest dobry produkt wsparty przez politykę cenową, dystrybucyjną i promocyjną. To tzw. mix promocyjny 4P, którego każdy element powinien działać jak w zegarku. Produkt dla konsumenta powinien być niczym wyobrażenie, obietnica, na którą składają się smak, zapach, historia. Jeżeli opowieść o produkcie będzie w stanie zaciekawić konsumenta – to go kupi. Powinniśmy zastanowić się, czy chcemy opowiadać o kuchni pałacu Radziwiłłów czy dworków szlacheckich. A może o potrawach naszych mieszczan? Czy mamy opowiadać o naszej husarii czy o zniewieściałym królu Leszczyńskim? To przede wszystkim powinniśmy ustalić przed wdrożeniem programu promocyjnego.

Andrzej Szumowski, prezes Stowarzyszenia Polska Wódka

Dziękuję, że przyjęli państwo zaproszenie do dyskusji o promocji. Nasza inicjatywa ma charakter oddolny. Cieszę się z obecności przedstawicieli agencji rządowych, instytucji, stowarzyszeń i organizacji pozarządowych. Spotkaliśmy się, żeby rozmawiać o programie, który mógłby być realizowany przez nas, a być może wspierany przez ministerstwa. Pierwsze ważne międzynarodowe wydarzenie w historii Polski, czyli zjazd gnieźnieński, odbyło się przy stole. To wtedy Otton III wypowiedział znamienne słowa, że Polska jest krajem mlekiem i miodem płynącym. Natura sprawiła, że jeść musimy, a kultura i sztuka powodują, że jeść kochamy. Talleyrand, wielki francuski dyplomata, powiedział: „Dajcie mi dobrego szefa kuchni, a wynegocjuje dla Francji każdy traktat”.

Kuchnia, sztuka i sport to trzy najefektywniejsze wyróżniki kraju na arenie międzynarodowej. Prezydent Sarkozy, słysząc, że na „Listę reprezentatywną niematerialnego dziedzictwa ludzkości” jako pierwsza została wpisana kuchnia meksykańska, tak się zdenerwował, że natychmiast zażądał wpisania kuchni francuskiej. Obecnie figurują na niej kuchnie: turecka, śródziemnomorska, francuska i meksykańska. Chciałbym dożyć momentu, w którym znajdzie się tam również kuchnia polska. Marzy mi się, aby wreszcie został wypracowany kanon polskiej kuchni i żeby wiedza o nim była obowiązkowa dla wszystkich osób obejmujących polskie placówki dyplomatyczne, a wynajęty na miejscu kucharz mógł według jej reguł przygotować polskie dania. Tymczasem w kwietniu 2014 r. w Brukseli przeżyłem szok, gdy podczas wielkiej gali organizowanej przez Polskę w związku z 10. rocznicą przystąpienia do Unii Europejskiej, na której gościliśmy 300 osobistości z całego świata, zaserwowano kuchnię… tajską! A jedynym rodzimym akcentem była polska wódka. To jest skandal i niebywałe marnowanie okazji do skutecznej promocji kraju poprzez naszą kulturę kulinarną.

Na szczęście są udane inicjatywy promocyjne, jak choćby realizowany od ośmiu lat we współpracy z MSZ oraz Stowarzyszeniem Małżonków Szefów Misji program „Akademia dyplomatyczna polskiej kuchni i wódki”, adresowany do szefów misji dyplomatycznych w Warszawie. Karol Okrasa uczy gotować po polsku, a ja opowiadam o polskiej wódce i nalewkach. Program cieszy się wielką popularnością. Inna cenna dla tej sprawy inicjatywa to Muzeum Polskiej Wódki, które tworzą najlepsi specjaliści. Sławomir Nizio, twórca stałej wystawy Muzeum Historii Żydów Polskich i Muzeum Powstania Warszawskiego, zaprojektował część wystawową obiektu, a Andrzej Pągowski stworzył jego logo. Podbudowany tymi przykładami, wierzę, że i nasz projekt się powiedzie. Stwórzmy stałe komitety w ramach grup eksperckich, rozpiszmy program na role i zabierajmy się do pracy.

 

Czytaj także