Ruchy miejskie – pokolenie ludzi, którzy chcą zmieniać swoje miasta

Fot. Joanna Erbel
Fot. Joanna Erbel

Jestem kandydatką Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy. Na początku sierpnia ogłosiłam swój program dla stolicy i rozpoczęłam cykl spotkań „Erbel rozmawia” z mieszkańcami każdej z 18 dzielnic. Nad programem pracowało grono wybitnych ekspertek i ekspertów, ale chcemy go skonsultować przed ostatecznym ogłoszeniem. Uważamy, że wiedza ekspercka jest ważna, ale patrząc z oddali, z poziomu całego miasta, można pominąć konteksty ważne z lokalnego punktu widzenia.

Zanim 20 marca 2014 r. Partia Zieloni ogłosiła mnie swoją kandydatką na prezydentkę, przez siedem lat działałam jako miejska aktywistka, walcząc jako pełnomocniczka kampanii Stop Podwyżkom Cen Biletów ZTM o tańsze bilety komunikacji miejskiej w Warszawie, jako członkini koalicji Otwarty Jazdów o zachowanie osiedla domków fińskich Jazdów, o przywrócenie baru Prasowego przy ul. Marszałkowskiej 10/16, o wprowadzenie budżetu partycypacyjnego w Warszawie, o lepszą politykę mieszkaniową, więcej miejsca dla rowerów czy wiele innych miejskich kwestii. Część z tym postulatów została wdrożona.

Często ktoś mnie pyta, dlaczego zdecydowałam się startować w wyborach zamiast działać z pozycji miejskiej aktywistki, która kontroluje działania władz. Wtedy odpowiadam, że działania z pozycji miejskich aktywistów są ograniczone. Jeśli udaje się coś załatwić, zwykle są to sprawy drobne, jak ocalenie jednego baru mlecznego, więcej ścieżek rowerowych, czy przeznaczenie 26 mln na budżet partycypacyjny (czyli dostęp do zaledwie 0,2% budżetu całego miasta). Znacznie trudniej jest współdecydować o takich kwestiach, jak reprywatyzacja, nadanie priorytetu polityce mieszkaniowej czy o zakresie i kształcie dużych miejskich inwestycji. Szczególnie w Warszawie, która w przeciwieństwie do Łodzi czy Poznania, nie dopuszcza mieszkańców miasta do konsultacji budżetowych.

Ruchy miejskie idą do wyborów

Start w wyborach samorządowych jest naturalną kontynuacją moich poprzednich działań jako miejskiej aktywistki. Nie jestem w tym odosobniona. Podobną decyzję podjęli moi koledzy i koleżanki z innych miast: Krakowa, Poznania, Torunia, Gdańska, Sopotu, startując do rady miasta oraz na stanowisko prezydenta. Część z nich zrzeszyła się w ramach parasolowej organizacji Porozumienie Ruchów Miejskich. Jednak niezależnie od tego, czy osoby z ruchów miejskich startują z list partyjnych jak ja, czy zrzeszyły się w obywatelskie komitety wyborców, przyświeca nam ten sam cel – chcemy, żeby nasze miasta były miastami przyjaznymi do życia.

Mamy dość gigantomanii władz, które wydają pieniądze na widowiskowe imprezy jak Euro 2012 czy zimowe igrzyska w Krakowie. Te ostatnie zostały skutecznie zablokowane przez inicjatywę Kraków Przeciwko Igrzyskom. Wiemy, że budżety miast są ograniczone, więc uważnie trzeba rozważać wydatki.  Jeśli mamy do wyboru, czy wydać 3,5 mln złotych na miejskiego sylwestra, czy dołożyć 3 mln, aby ochronić szkolne stołówki – to w przeciwieństwie do obecnych władz Warszawy stawiamy na stołówki.

W każdym mieście ruchy społeczne mają swoją listę szkodliwych dla mieszkańców decyzji podejmowanych przez obecne władze. Są na niej nie tylko wątpliwe wydatki, ale również zabudowane parki, osiedla kontenerów socjalnych czy zlikwidowane szkoły.

To, co nas mobilizuje, to również arogancja obecnych władz i niechęć do włączenia szerszego grona osób w proces współdecydowania. Wiemy, że bez własnej reprezentacji we władzach miast będziemy skazani na łaskę lub niełaskę rządzących.

Od debat i działań lokalnej do polityki

Decyzja o starcie w wyborach samorządowych 2014 r. to kolejny etap w rozwoju ruchów miejskich. Ruchy miejskie to sieć osób i organizacji, które chcą działań na rzecz zrównoważonego rozwoju miast, wspierania lokalnej demokracji, walczące o przejrzyste procedury podejmowania decyzji w mieście. Część osób wywodzi się ze środowiska organizacji pozarządowych, część z nich to badacze przestrzeni miejskich, jeszcze inni zaczynali swoją działalność w radach osiedla, czy też zmobilizował ich lokalnych protest.

Do 2011 roku większość tych organizacji działała tylko lokalnie, w swoim mieście albo na osiedlu. Dopiero w 2011 roku w Poznaniu powstał Kongres Ruchów Miejskich. Impuls do „sieciowania się” dali My-Poznaniacy, który zorganizowali I KRM. To wtedy powstało 9 Tez Miejskich, które zostały symbolicznie przybite na drzwiach urzędów miast, z których przyjechali delegaci. Efektem II KRM w Łodzi w 2012 r. było zgłoszenie uwag do Założeń Krajowej Polityki Miejskiej. Wiele uwag do tego strategicznego dokumentu zostało  przyjętych, co bez wątpienia jest sukcesem miejskich aktywistów.

Jednak wiemy, że jeśli nie ma woli politycznej, to nawet najlepszy dokument pozostaje martwy.

Jeśli ktoś wspiera idę zrównoważonego rozwoju polskich miast oraz chce więcej demokracji na poziomie samorządowym, to będzie miał na kogo głosować. W 2014 r. w wielu miastach będzie można głosować na komitety wywodzące się z ruchów miejskich. To pierwszy raz od czasu transformacji, kiedy w skali całego kraju lokalność i miejskość odgrywają tak dużą rolę w polityce samorządowej. Skala się zmieniła, ale nie jest to pierwszy raz, kiedy miejskie ruchy społeczne idą do rad. W zeszłych wyborach samorządowych w 2010 r. ruchy miejskie startowały jedynie w Poznaniu. Wówczas My-Poznaniacy dostali 9,36% procent głosów. O włos za mało, żeby wprowadzić swoich kandydatów do rady miasta. Był to sygnał, że w miastach jest elektorat, który głosuje za nową wizją polityki, gdzie radni to sąsiedzi i sąsiadki, a nie osoby, które wchodzą na listy z partyjnego klucza.

Nie ma jednej drogi rozwoju. Chcemy być wszędzie

Start miejskich aktywistek i aktywistów do rad i na stanowiska prezydentów miast nie oznacza, że udział w wyborach jest jedyną oczywistą drogą dla osób działających na rzecz poprawy życia w miastach. Nie ma jednej drogi rozwoju. Miejscy aktywiści są i będą wszędzie.

Część z tych osób najlepiej się czuje w działaniach na poziomie wspólnoty sąsiedzkiej, inni lepiej niż na listach wyborczych czują się na pozycjach społecznych ekspertek i ekspertów. Jeszcze inna grupa zamiast startować w wyborach zdecydowała się wejść do urzędu miasta i działać „od środka”. Tę ostatnią strategię obserwujemy obecnie w Łodzi.

Strategie działania lokalnych aktywistów zależą w dużej mierze od tego, na ile obecna władza jest chętna do współpracy z lokalnymi działaczami i organizacjami. Jeśli tak jak w Warszawie postulaty ruchów miejskich są wdrażane jedynie pod presją referendum i nadchodzących wyborów – a tak było m.in. z budżetem partycypacyjnym, społecznym projektem odzyskania przestrzeni dla pieszych na ul. Targowej – Targowa 2.0 czy zachowaniem Osiedla Domków Fińskich -  to nic dziwnego, że lokalne środowiska idą po władzę.

Gdy, jak w przypadku Łodzi, prezydent miasta Hanna Zdanowska zaczyna współpracować z lokalnymi ruchami miejskimi i odważa się na włączenie swoich krytyków do grona doradców, scenariusz może być inny. Władze Łodzi obecnie jako jedyne wykorzystują potencjał miejskich ruchów społecznych do tego, żeby wspólnie szukać sposób na poprawę życia w mieście. Ta strategia opłaci się i Zdanowskiej, i Łodzi. Jej skutkiem będzie kompleksowy program rewitalizacji dla Łodzi finansowany ze środków z Narodowego Planu Rewitalizacji.

Interesują nas miasta, a nie ogólnopolska kariera polityczna

Główna aktywność ruchów miejskich wynika z niezgody na politykę obecnych władz miast oraz chęć poprawy jakości swojego najbliższego otoczenia. Tym, co również łączy te środowiska jest to, że większość osób w nich działających nie marzy o karierze politycznej na poziomie ogólnokrajowym, ale chce działać lokalnie. Może dlatego tak wielu publicystów nie jest w stanie zrozumieć motywacji miejskich ruchów społecznych, bo w powszechnym odbiorze prawdziwa polityka jest gdzie indziej – w sejmie, w europarlamencie. Chęć angażowania się tylko na poziomie lokalnym jest czymś mało zrozumiałym, więc trochę podejrzanym.

Mimo że można mieć poczucie, że ruchy miejskie dopiero dorastają i krzepną, wcale tak nie jest. W Warszawie od 1994 roku działa Zielone Mazowsze, które dostarcza ekspertyz dotyczących zrównoważonego transportu oraz ochrony powietrza. W 2006 roku powstało Stowarzyszenie Integracji Stołecznej Komunikacji (SISKOM), które obecnie najsilniej kojarzy się z Warszawską Mapą Barier. Od 2007 roku działa stowarzyszenie Miasto Moje, A w Nim, które obecnie lobbuje za ustawą o ochronie krajobrazu. Z roku na rok społecznych organizacji eksperckich jest coraz więcej – zrzeszają badaczy społecznych, architektów, urbanistów. Są wśród nich osoby zajmujące się na co dzień planowaniem przestrzennym oraz polityką społeczną.

Wybory samorządowe i co dalej

Niezależnie od wyniku wyborów samorządowych ruchy miejskie będą nadal działać, kontrolować władze oraz proponować swoje alternatywy dla rozwoju miast. Będą korzystać z narzędzi demokratycznego wpływu, takich jak referenda lokalne, inicjatywy uchwałodawcze czy konsultacje społeczne. Będą sukcesywnie domagać się wpływu na ustalanie planów miejscowych czy zabiegać o powstanie ustaw takich jak ustawa reprywatyzacyjna czy rewitalizacyjna.

Sukces w wyborach samorządowych przyśpieszy wdrażanie postulatów ruchów miejskich i zwiększy kontrolę nad miejskimi wydatkami. Każdy głos oddany na społeczną listę to sygnał dla dominujących partii, że lokalna polityka ma znaczenie i jako społeczeństwo chcemy prawa do współdecydowania. Głos oddany na kandydatów i kandydatki wywodzących się z ruchów miejskich nie jest głosem straconym.

Wyzwaniem dla ruchów miejskich na kolejne lata będzie również stworzenie silnego zaplecza eksperckiego, które będzie mogło dostarczyć kompleksowej wiedzy o mieście, której bardzo brakuje. Nie mają jej ani ministerstwa, ani samorządy.


Joanna Erbel

kandydatka Partii Zieloni na prezydentkę Warszawy, liderka miejska, publicystka, socjolożka miasta. Należy do inicjatywy Otwarty Jazdów. Pełnomocniczka obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej „Stop podwyżkom cen biletów ZTM”, w ramach której w 2013 r. zebrano i złożono ponad 20 tys. podpisów pod wnioskiem o powrót do cen biletów z 2012 r. Członkini rady ds. budżetu partycypacyjnego przy prezydent Warszawy tworzącej ramy stołecznego budżetu partycypacyjnego. Należy do Kongresu Ruchów Miejskich. Organizatorka debat i spotkań na temat przestrzeni publicznej. Mieszka na Mokotowie. Na mieście można ją spotkać zawsze z rowerem. Laureatka nagrody „Okulary Równości” w 2013 roku w kategorii „Sprawiedliwość społeczna i zwalczanie ubóstwa”. Laureatka nagrody redakcji Gazety Stołecznej „Stołek 2013”. Nagrodzona w 2013 r. tytułem Aktywistki Roku przez Art & Business. Liderka Przyszłości wyłoniona w ramach programu “25/25. Młodzi liderzy na start. W poszukiwaniu 25 młodych liderów zmian na kolejne 25 lat rozwoju Polski”, zorganizowanego przez Fundację Godła Polskiego “Teraz Polska” pod honorowym patronatem Ministra Pracy i Polityki Społecznej.

https://m.agora.pl/service/extension/convertd/convertd/54/www.joannaerbel.plhttps://m.agora.pl/service/extension/convertd/convertd/54/www.joannaerbel.pl

www.joannaerbel.pl  
 
 

 

Czytaj także