Rola nauki w służbie innowacyjnego społeczeństwa

Prof. Michał Kleiber (Fot. Kamil Broszko)
Prof. Michał Kleiber (Fot. Kamil Broszko)

Jedynie edukacja przedsiębiorczości może zagwarantować skuteczne wdrażanie innowacyjnych osiągnięć w gospodarce – to główny wniosek z debaty „Rola nauki w służbie innowacyjnego społeczeństwa”, która odbyła się w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej PAN w Warszawie.

Celem debaty była wymiana poglądów i doświadczeń na temat stanu nauki oraz szkolnictwa wyższego w Polsce w aspekcie oddziaływania z otoczeniem społeczno-gospodarczym. Spotkanie zorganizowała Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” wraz z Akademią Młodych Uczonych PAN i Instytutem Biologii Molekularnej i Komórkowej PAN. W dyskusji głos zabrali: prof. dr hab. Michał Kleiber (PAN), prof. dr hab. Janusz Bujnicki (MIBMiK), Dariusz Kołoda (CNBCh UW, broker innowacji), Michał Pajdak (Top 500 Innovators, AppGration Sp. z o.o.), dr Agnieszka Skala (WT PW, Szkoła Przedsiębiorczości Innovation Nest), dr Daria Gołębiowska-Tataj (Tataj Innovation), Krzysztof Gulda (Komitet Europejskiej Przestrzeni Badawczej i Innowacji) oraz Dariusz Żuk (Polska Przedsiębiorcza). Debatę moderował Radek Brzózka, dziennikarz TVP. 

Prof. Michał Kleiber: Nauka w dzisiejszym świecie powinna przede wszystkim zaspokajać potrzeby poznawcze społeczeństwa oraz poprawiać jakość edukacji w szkolnictwie wyższym.  Na przestrzeni ostatnich 25 lat odnieśliśmy sukces cywilizacyjny, zwiększając prawie pięciokrotnie liczbę studentów i nie zmieniając przy tym liczebności kadry nauczycielskiej, co niestety nie pozostało obojętne dla jakości kształcenia. Nauka powinna także dostarczać ekspertów na potrzeby kadry zarządzającej na szczeblu samorządowym i krajowym. Dzisiaj na biurko każdego polityka wpływają dziesiątki dokumentów merytorycznych o takim stopniu skomplikowania, że do ich właściwego zrozumienia i przygotowania decyzji potrzebni są światli doradcy. Co ciekawe i smutne jednocześnie, Polska jako jedyny kraj UE nie ma centrum studiów strategicznych. Ponadto nikt z decydentów nie odczuwa potrzeby jego istnienia. Będziemy dziś dyskutować o roli nauki w poprawie innowacyjności przedsiębiorstw i konkurencyjności naszej gospodarki. Innowacyjność to synergia płynąca z systemu edukacji, struktury prowadzenia działalności badawczej oraz ekosystemu uregulowań prawnych zachęcających do podejmowania innowacyjnego wysiłku. Przed nami wiele pracy do wykonania – nie mamy dostępu do kapitału podwyższonego ryzyka, przepisy chroniące własność intelektualną są bardzo zawiłe, nie ma społecznego poszanowania kreatywnych postaw, nie ma zrozumienia i przyzwolenia dla porażki, która jest nieodzownym elementem innowacji. U podstaw tego wszystkiego leży szacunek dla kreatywności i innowacyjności, podejmowania ryzyka porażki, a przede wszystkim dla ludzi sukcesu, których powinniśmy stawiać za wzór.

Prof. Janusz Bujnicki: Jeżeli żartobliwie przyjmiemy, że nauka jest sposobem przerabiania pieniędzy na wiedzę, to analogicznie możemy zdefiniować innowacje jako sposób przerabiania wiedzy na pieniądze. A poważnie mówiąc, podstawowym celem nauki jest zdobywanie wiedzy o świecie i o nas samych, i nie chodzi tylko o nowe informacje, ale także o tworzenie języka pojęciowego dla faktów, aby lepiej można było je opisać i lepiej zrozumieć. Do tej pory naukowcy lubili zamknąć się w swojej wieży z kości słoniowej, bagatelizując aspekt dzielenia się swoją wiedzą ze społeczeństwem, w tym również z przedsiębiorcami, tworzącymi gospodarkę. Jeżeli naukowcy będą lepiej rozumieć gospodarkę, a przedsiębiorcy naukę, to dialog miedzy nimi będzie efektywny i twórczy. Tworzenie sprzyjającej atmosfery takiego dialogu powinno być zadaniem państwa oraz odpowiedzialnych społecznie mediów.

Oczekiwania gospodarki i społeczeństwa wobec naukowców

Dr Daria Tataj: Swoją wypowiedź chciałabym zacząć od zagadki. Jak nazywa się kraj, który „produkuje” każdego roku około 400 tys. absolwentów szkół wyższych, którego system edukacji jest klasyfikowany na 4. miejscu w Europie i 14. na świecie, a który jest jednym z najmniej innowacyjnych krajów w Europie, przeznaczającym na naukę mniej niż  1 proc. PKB (podczas gdy UE zaleca 3 proc.)? Dla ułatwienia dodam, że pomimo tak znikomych nakładów kraj ten osiągnął 20-proc. wzrost gospodarczy na przestrzeni ostatnich 20 lat. Tak, to jest ten kraj, który leży nad Wisłą. Kiedy pytam o to cudzoziemców, nikomu nie przychodzi do głowy, że chodzi o Polskę. Sukces cywilizacyjny jest oparty na innowacjach i to niekoniecznie rozumianych jako technologia, wynalazki, produkty czy usługi. Innowacja to proces oparty na kreatywności, w wyniku którego poprzez synergiczną współpracę pomiędzy społeczeństwem, nauką i biznesem powstają nowe rozwiązania. Od nauki oczekujemy przede wszystkim wiedzy i absolwentów przystosowanych do rynku pracy. Ośrodki akademickie i badawcze odgrywają ogromną rolę w kreowaniu postaw przedsiębiorczych. Nasz system akademicki wymaga zmian, gdyż jako jedyny nie przeszedł przemiany podczas ostatnich 25 lat, która dokonała się w gospodarce czy instytucjach państwowych, co zostało wymuszone przez wyzwania rynków globalnych oraz wymogi akcesyjne Unii Europejskiej. Polska nauka nie musiała być konkurencyjna. To zrodziło problem, który wciąż nie został rozwiązany. Społeczeństwo oczekuje, by pieniądze z podatków po zainwestowaniu w naukę przyniosły wymierne korzyści. Przez ostatnie lata współtworzyłam Europejski Instytut Innowacji i Technologii EIT, w ramach którego zastanawialiśmy się, jak zmienić system zarządzania i finansowania nauki i innowacji w Europie. Naszym celem była zmiana nastawienia przemysłu do inwestowania w programy naukowe oraz przekonanie ośrodków akademickich do zachęcania studentów lub młodych naukowców, by podejmowali wyzwania w biznesie.

Krzysztof Gulda: Chciałbym pójść jeszcze dalej w ocenie rozdźwięku pomiędzy nauką a gospodarką. W Polsce nauka jest uprawiana w trzech różnych miejscach: instytutach Polskiej Akademii Nauk (gdzie prowadzi się badania podstawowe na najwyższym poziomie), w ośrodkach akademickich, których pierwotnym zadaniem jest szkolnictwo wyższe młodzieży, oraz w instytutach badawczych, które uważa się za miejsce badań wdrożeniowych. Taki trójpodział jest przyczyną naszych kłopotów. Potrzebujemy więcej instytucji takich jak EIT Plus we Wrocławiu, które będą prowadzić badania interdyscyplinarne.

Prof. Janusz Bujnicki: Muszę koniecznie się wtrącić i zwrócić uwagę, że nie można wszystkich naukowców zmuszać do działań biznesowych. Niektórzy (może większość) nie chcą ani nie potrafią tego robić. Chociaż nie prowadzą badań przydatnych przemysłowi, ich praca jest potrzebna w obszarze badań podstawowych, edukacji czy popularyzacji nauki. Naukowcy, zanurzeni w świecie czystej nauki, potrzebują tłumaczy, którzy pomogą w porozumieniu się ze światem biznesu.

Dr Daria Tataj: Tak samo rzecz się ma ze studentami. Część z nich, bez względu na niedostatki czy bezwład systemu edukacji, i tak założy swoje firmy, a niektórzy odniosą porażkę. Tym niemniej powinno nam zależeć i temu winien służyć prawidłowo skonstruowany system szkolnictwa, aby rozbudzić w młodzieży potencjalne zdolności i umożliwić tworzenie własnych firm. Wtedy oni będą tymi tłumaczami, których potrzebuje nauka, aby porozumieć się z biznesem. Najlepiej sprawdza się model sieciowy nazwany trójkątem wiedzy, który tworzą badania, edukacja oraz innowacje (czyli przemysł). W tym modelu najwyższą wartością są studenci, u nas często traktowani przez system edukacji jako zło konieczne.

Michał Pajdak: Na potrzeby dzisiejszej debaty odbyłem rozmowę z przedstawicielami Finlandii, Estonii i Izraela, czyli krajów, których rozwój jest nastawiony na nowe technologie i startupy. Poprosiłem ich, aby na bazie swoich osobistych doświadczeń ocenili współdziałanie nauki i przemysłu w Polsce. Stwierdzili, że podobnie jak niegdyś w ich krajach nie ma u nas jeszcze tak ścisłej współpracy między wymienionymi sektorami. Polski naukowiec jest bardzo ceniony na  świecie, ale zupełnie niedoceniany w Polsce. Nie zna zasad przedsiębiorczości i jej mechanizmów, nie zdaje sobie sprawy, że jest niejako skazany na współpracę z biznesem, który  może w realny sposób wprawić w ruch jego karierę. Polski przedsiębiorca prowadzi niskokapitałowy biznes w trudnym, niestabilnym i konkurencyjnym otoczeniu. Niewielu przedsiębiorców czeka na innowacje, natomiast wszyscy czekają na dotacje i wszelkiego rodzaju ulgi. Łatwiej, taniej i szybciej jest kupić gotową technologię, niż przechodzić ciernistą drogę współpracy z nauką. Polski przedsiębiorca patrzy krótkoterminowo, gdyż przy braku kapitału musi szybko odnieść sukces, inaczej zamknie biznes. Nasi przedsiębiorcy w większości prowadzą mikrofirmy, myślą przede wszystkim o rynku krajowym, a dopiero w dalszych planach zakładają ekspansję zagraniczną.

Badania naukowe dla biznesu i społeczeństwa

Prof. Janusz Bujnicki: Z powodu braku korzyści przemysł i biznes nie finansują badań podstawowych. Owe badania potrzebują ciągłości i długiego horyzontu czasowego – nikt, nawet z najzamożniejszych biznesmenów tego świata, nie będzie w stanie zapewnić takich warunków. Do badań podstawowych poszukujemy naukowców, którzy ciągle będą penetrować nowe obszary wiedzy i stawiać pytania nie zawsze będące konsekwencją poprzednio otrzymanych odpowiedzi. Najlepsze, bo nieoczekiwane odkrycia powstają, kiedy można prowadzić badania długoterminowe, a zespołom badawczym daje się wolność twórczą. Wtedy mogą stać się źródłem prawdziwie odkrywczych innowacji, dających możliwość powstania nowatorskich produktów. Badania naukowe muszą być finansowane z budżetu państwa, natomiast powinien istnieć dobry system ich weryfikacji w oparciu o  doskonałość naukową i element konkurencyjności. Państwo, choć nie może stawiać konkretnego celu badawczego, może powiedzieć „sprawdzam” i żądać pokazania efektów pracy badawczej.

Dr Daria Tataj: W Polsce rzeczywiście badania podstawowe finansuje państwo. W przypadku Stanów Zjednoczonych głównym płatnikiem jest przemysł zbrojeniowy oraz instytucje rządowe – National Institutes of Health i National Science Foundation. Europa ma największe środki na finansowanie badań naukowych; w budżecie programu Horyzont 2020 przeznaczono na ten cel ponad 80 mld euro. Nawet jeśli obecny plan Komisji Europejskiej zakłada zmniejszenie tej kwoty o 5 mld, to nadal pozostaje olbrzymia pula 75 mld euro. Nie możemy zapominać, że nauka bez badań podstawowych przestanie być nauką i skończy się życiodajne źródło dla innowacyjności gospodarki i rozwoju społecznego. Europa kładzie szczególny nacisk na konsolidacje infrastruktur badawczych oraz włączenie studentów innowatorów w proces badań naukowych, aby wyłaniać te projekty, które mają potencjał komercjalizacyjny. Pieniądze na badania naukowe muszą pochodzić ze źródeł publicznych i prywatnych. Dopiero prywatne pieniądze w połączeniu z państwowymi dają odpowiednią synergię i komponent kreatywności.

Krzysztof Gulda: W Europie powstaje zupełnie nowy ruch finansowania badań, dotychczas zarezerwowany dla startupów i przedsiębiorstw. To crowdfunding. Według szacunków w tym roku tą drogą zostanie pozyskana suma 7 mld euro. W Polsce mamy obecnie do wydania pokaźną pulę środków z funduszy strukturalnych. Należy wydać je mądrze, czyli tam, gdzie jest nowoczesne zarządzanie i szansa, że na styku badań podstawowych, stosowanych i wdrożeniowych może powstać nowa jakość. Nie możemy obawiać się koncentracji środków przy danym projekcie, gdyż dopiero odpowiedni poziom finansowania da szanse na spektakularne rezultaty. Natomiast w Polsce utrwaliła się praktyka „wszystkim posmarować chlebek cieniutką warstewką masełka”, co nie sprzyja prawdziwemu rozwojowi. Musimy się pogodzić z tym, że nie zdobędziemy 60 Nobli i nie osiągniemy sukcesu we wszystkich dziedzinach. Trzeba wybrać te dyscypliny, ośrodki i zespoły badawcze, które najlepiej rokują, i na nich skupić uwagę i finansowanie. W ostatnich latach dzięki środkom unijnym na polskich uczelniach powstało wiele najnowocześniejszej infrastruktury badawczej. Niestety nie jest ona należycie wykorzystana. Tymczasem minister skarbu wymusza na największych spółkach państwowych prowadzenie własnej działalności badawczo-rozwojowej. Dlaczego ta działalność nie miałaby się odbywać w istniejących już ośrodkach na uczelniach?

Dariusz Kołoda: W Polsce nie ma kapitału, który pomógłby naukowcom przeprowadzić badania przez „dolinę śmierci”, czyli uprawdopodobnić rynkową potrzebę wyników tych badań (proof of concept). Dopiero po pozytywnym przeprowadzeniu dowodu oraz wykonaniu pierwszych prototypów wynalazek będzie miał szansę na pozyskanie dużych środków rozwojowych od biznesu. Niestety na naszych uczelniach nie ma systemu wsparcia naukowców w ich staraniach o komercjalizację badań naukowych. Zaledwie za zalążek takiego systemu można uznać pojawienie się brokerów innowacji. Mam zaszczyt być jednych z… 30 na terenie całego kraju, co jest kroplą w morzu potrzeb. Przedsiębiorcy zgłaszają się do brokerów, którzy następnie szukają naukowców chętnych do współpracy z biznesem i gotowych do rozwiązania konkretnych problemów. Niestety takich naukowców nie jest wielu, zniechęcają ich same uczelnie, rozliczające liczbę publikacji i godzin dydaktycznych. Co więcej, wyników współpracy z biznesem najczęściej nie można opublikować, gdyż chroni je tajemnica handlowa lub słaby poziom naukowy.

Dr Daria Tataj: Chciałam przytoczyć tutaj przykład Uniwersytetu Michigan, specjalizującego się w badaniach podstawowych. Otóż kilka lat temu utworzono eksperymentalne stanowisko dziekana do spraw przedsiębiorczości i uruchomiono dwa próbne kursy z tego zakresu. Dzisiaj przedsiębiorczość jest jedną z głównych strategii tego uniwersytetu, a spośród 30 tys. studentów aż jedna trzecia kształci się w tej dziedzinie. Żeby zostać przedsiębiorcą, czasem wystarczy jeden inspirujący wykład lub spotkanie motywacyjne z pasjonatem, takim jak choćby Steve Blank – światowy guru startupów. Przechodząc na grunt europejski, możemy wskazać przykład KIC – Wspólnot Wiedzy i Innowacji, wdrożonych przez Europejski Instytut Innowacji i Technologii. KIC to podmiot prawny, zarządzany przez menedżerów i rozliczany za wyniki inwestowania kapitału pochodzącego z subsydiów europejskich, uczelni i biznesu, przy czym środki EIT stanowią jedynie 25 proc. budżetu. Cała trudność to pozyskanie smart money, czyli kapitału wysokiego ryzyka.

Edukacja przedsiębiorczości

Dr Agnieszka Skala: Od ośmiu lat uczę przedsiębiorczości na Politechnice Warszawskiej, największej polskiej uczelni technicznej, i obserwuję znaczący wzrost poziomu wiedzy w tej dziedzinie i autentyczne zainteresowanie studentów tą problematyką. Największą wartością moich zajęć jest uświadomienie studentowi, że nie musi zostać pracownikiem, ale może stać się przedsiębiorcą i dać pracę sobie i innym. Zaczynamy też uczyć przedsiębiorczości najmłodszych na Uniwersytecie Dziecięcym, w ramach zajęć organizowanych przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Cieszę się, że rośnie pokolenie, które już od dzieciństwa może rozwijać w sobie gen przedsiębiorczości. A czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Dlatego nawołuję wszem i wobec, aby część pieniędzy, które są w systemie, skierować na uczenie dzieci przedsiębiorczości. Daję głowę, że nie będą to zmarnowane pieniądze.

Dariusz Żuk: Dziesięć lat temu zakładałem pierwszy Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości, dzisiaj mamy największą w Europie sieć inkubatorów tego rodzaju. Rozwinęło się w nich wiele innowacyjnych firm. Spółka Apeiron Synthesis została utworzona w 2009 r. w celu komercjalizacji wyników badań naukowych z zakresu zaawansowanych technologii, w szczególności w celu wprowadzenia na rynek międzynarodowy nowych, efektywnych katalizatorów metatezy olefin, wykorzystywanych w przemyśle farmaceutycznym i chemicznym. Co ciekawe, musieliśmy najpierw wykupić patent z dużej międzynarodowej korporacji pochodzącej z Niemiec, gdyż Politechnika Warszawska, niezainteresowana nim, sprzedała go za 4 tys. zł. Innym dobrym przykładem jest firma Sidly Elżbiety Kocyk, specjalizująca się w usługach z zakresu telemedycyny. Najbardziej spektakularnym przykładem jest łazik marsjański, na bazie którego tworzone są produkty dla wojsk saperskich, zabawki (we współpracy z Intelem) oraz urządzenie do czyszczenia szybów windowych. Łazik marsjański jest dobrym wzorem, pokazującym, jak rodzi się gwiazda. Przed kilku laty przyszło do nas siedmioro naukowców bez wizji i koncepcji komercjalizacji swojego eksperymentu. Mimo to podjęliśmy współpracę. Ostatecznie pozostała dwójka, gotowa podjąć wysiłek komercjalizacji.

W ciągu 10 lat naszego działania nie spotkaliśmy się niestety z nadmierną życzliwością ze strony władz ministerialnych czy rządowych. Gdy słyszę, że laboratoria wybudowane na uczelniach nakładem 4 mld zł świecą teraz pustkami, to mi się serce kraje, bo wiem, że te fundusze byłyby o wiele lepiej spożytkowane, gdyby przeznaczyć je jako venture capital na rozwój konkretnych przedsięwzięć naukowo-biznesowych. Oczywiście trzeba zrozumieć, że w przypadku funduszy tego typu 70 proc. inwestycji upada, ale za to pozostałe 30 proc. potrafi wytworzyć wielokrotnie wyższą wartość dla samego funduszu i dla gospodarki kraju. Niektóre państwa, jak choćby Wielka Brytania, uchwaliły 50-proc. ulgę od podatku dochodowego osób fizycznych dla każdego obywatela, który zainwestuje prywatne środki w startup. Rząd brytyjski uznał, że będzie korzystniejsze dla państwa, jeżeli obywatel zainwestuje w firmę, która może dać nowe miejsca pracy, niż gdyby kupił kolejny telefon czy samochód. Razem z Markiem Borzestowskim z funduszu Giza Venture Capital walczyliśmy o ustawę uwłaszczenia naukowców, która umożliwiłaby przejęcie przez nich prawa do wynalazku, jeżeli uczelnia lub instytucja zatrudniająca naukowca nie skomercjalizuje jego badań lub nie będzie tym zainteresowana. Dzięki temu rozwiązaniu naukowiec posiadający patent może przyjść do inkubatora, znaleźć w nim kapitał zalążkowy i rozwijać swój biznes. Trzeba zachęcać naukowców, aby „stratupowali” wyniki swoich badań i nie obawiali się drukować na swojej wizytówce z jednej strony adresu placówki naukowej, w której prowadzą badania, a z drugiej strony – adresu swojej firmy.

Krzysztof Gulda: Potrzebujemy nowego modelu zarządzania na poziomie ministerialnym i uczelnianym. Trzeba zweryfikować system premiowania i motywowania osób i instytucji. Potrzebujemy jednej całościowo ujmującej stan rzeczy ustawy dotyczącej innowacyjności, która we właściwy sposób ustawiłaby wszystkie elementy systemu, począwszy od prawa podatkowego, sprawowania nadzoru nad majątkiem publicznym i dysponowania nim. Mamy miliardy złotych, które wydawane są w gorsecie zamówień publicznych skrojonym jakby w innej epoce. Nie potrafimy wielkich nakładów na modernizację armii czy budowę infrastruktury skierować choć w niewielkim stopniu na tworzenie własnych innowacyjnych rozwiązań. Kryterium ceny wymusza zakup najprostszych i najtańszych gotowych  technologii. To jest utracona szansa.

Michał Pajdak: Trzeba stworzyć dobry klimat społeczny dla innowacyjności, kształcić postawy przedsiębiorcze od najmłodszych pokoleń, budować kulturę innowacyjności w firmach, aby nie interesowały się innowacjami jedynie wtedy, kiedy związane jest to z dotacjami, ale ze względu na zwiększenie konkurencyjności, nowoczesność i zainteresowanie klienta. Innowacyjność najskuteczniej buduje się małymi krokami.

Dariusz Kołoda: Zasadniczą rolę w kształtowaniu społeczeństwa odgrywa edukacja. I to ta najwcześniejsza, przedszkolna i szkolna. Dzięki niej właściwie ukształtowana młodzież trafia na uczelnie, a następnie niektórzy decydują się na karierę naukową. Niestety edukacja podstawowa nie daje młodym ludziom zasadniczych kompetencji, tak nieodzownych nawet w życiu codziennym. Młodzież nie potrafi się komunikować oraz pracować zespołowo. W tym należy szukać praprzyczyny braku porozumienia naukowców z przedsiębiorcami – środowiska te mówią różnymi językami, mają różne potrzeby. Poprawę tego stanu rzeczy można uzyskać, uruchamiając odpowiednie programy motywacyjne, autoprezentacji i komunikacji. Mogłyby one być realizowane przez organizacje pozarządowe. Niestety z perspektywy szczebla rządowego tych potrzeb nie widać, a nakłady na programy rozwijające zainteresowania naukowe młodzieży są znikome.

Wnioski i rekomendacje:

  • Główne bariery innowacyjności w Polsce to: brak dostępu do kapitału podwyższonego ryzyka, zawiłe przepisy chroniące własność intelektualną, brak społecznego poszanowania dla kreatywnych postaw, brak zrozumienia i przyzwolenia dla porażki, która jest nieodzownym elementem innowacji.
  • Niewydolny system edukacji nie wyposaża dzieci i młodzieży w zasadnicze kompetencje (efektywna komunikacja, praca zespołowa). W tym należy upatrywać praprzyczyny braku porozumienia naukowców z przedsiębiorcami. Należy uruchomić odpowiednie programy edukacyjne i motywacyjne. 
  • Należy umożliwić efektywny dialog pomiędzy nauką i gospodarką. Tworzenie sprzyjającej atmosfery takiego dialogu powinno być zadaniem państwa oraz mediów odpowiedzialnych społecznie. Dzisiaj polskie media nie pomagają w popularyzowaniu osiągnięć naukowców oraz ludzi biznesu.
  • Coraz więcej mamy w Polsce ludzi, którzy potrafią z sukcesem łączyć świat akademicki ze światem biznesu (ang. pracademics). Naukowcy, zanurzeni w świecie czystej nauki, potrzebują tłumaczy, aby zrozumieć świat biznesu. 
  • Pieniądze na badania naukowe muszą pochodzić ze źródeł publicznych i prywatnych. Dopiero wtedy dają odpowiednią synergię i umożliwiają kreatywność.
  • Systemem badań naukowych powinna zarządzać kadra ekspercka. Oceny wyników pracy naukowców powinni dokonywać naukowcy, natomiast oceny potencjału wdrożeniowego projektu – specjaliści od biznesu i zarządzania ryzykiem. Brokerzy innowacji powinni być ogniwem spajającym oba środowiska i pomagającym w porozumieniu.
  • Brak innowacyjnego podejścia przy dużych projektach inwestycyjnych to utracona szansa. Miliardy złotych, które wydawane są na armię czy infrastrukturę, powinny przełożyć się na finansowanie własnych innowacyjnych rozwiązań. Cena jako kluczowe kryterium w przetargach wymusza zakup najprostszych i najtańszych gotowych technologii.
  • Ustawa o uwłaszczeniu naukowców umożliwi przejęcie przez nich prawa do wynalazku, jeżeli uczelnia lub instytucja zatrudniająca nie skomercjalizuje badań lub nie będzie tym zainteresowana. Dzięki temu rozwiązaniu naukowiec posiadający patent może zdobyć kapitał zalążkowy i rozwijać swój biznes aż do etapu wyjścia na rynek. 
  • Nauka powinna dostarczać ekspertów na potrzeby polityków i zarządzających na szczeblu samorządowym i krajowym.
  • Przyszłość należy do startupów. Należy wprowadzić, wzorem Wielkiej Brytanii, ulgi od podatku dochodowego dla osób inwestujących prywatne środki w startup.


Fot. Kamil Broszko
 

Prof. dr hab. Janusz Bujnicki
Kieruje Laboratorium Bioinformatyki i Inżynierii Białka w Międzynarodowym Instytucie Biologii Molekularnej i Komórkowej w Warszawie i zespołem w Pracowni Bioinformatyki na Wydziale Biologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Biolog, łączy badania teoretyczne i doświadczalne. 

Dr Daria Gołębiowska-Tataj
Założycielka i prezes Tataj Innovation, firmy konsultingowej wspierającej rządy i firmy w tworzeniu polityki innowacji. Ekspert Światowego Forum Ekonomicznego i alumna Global Agenda Council. Do 2014 r. pełniła funkcję członka zarządzającego Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT). Inicjatorka i prezes polskiego oddziału globalnej organizacji Vital Voices, kształcącej liderki na całym świecie.  

Krzysztof Gulda 
Wiceprzewodniczący i reprezentant ministra nauki w ERAC – Komitecie Europejskiej Przestrzeni Badawczej i Innowacji, członek Komitetu Polityki Naukowej, organu doradczego ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

Prof. dr hab. Michał Kleiber
Były prezes Polskiej Akademii Nauk, specjalista w zakresie zastosowania nowoczesnych technik komputerowych w badaniach naukowych, technologii i medycynie. W ostatnich latach zajmuje się także problematyką prorozwojowej polityki państwa, a w szczególności strategią rozwoju edukacji, nauki i innowacyjności gospodarki.

Dariusz Kołoda
Broker innowacji na Uniwersytecie Warszawskim, odpowiedzialny za budowanie współpracy między światem nauki i biznesu. Aktywnie wspiera transfer technologii i komercjalizację wyników badań naukowych oraz ochronę własności intelektualnej powstałej na UW. Laureat Programu Top 500 Innovators, realizowanego na UC Berkeley, oraz programu SIMS, realizowanego w Instytutach Fraunhofera w Dreźnie i Lipsku oraz w firmie IBM w Nowym Jorku. 

Michał Pajdak
Prezes zarządu Appgration Sp. z o.o., certyfikowany trener biznesowy, laureat rządowego programu TOP 500 Innovators. Od 13 lat zajmuje się komunikacją z klientem, sprzedażą i komercjalizacją innowacyjnych technologii IT w branży FMCG.

Dr Agnieszka Skala
Adiunkt na Politechnice Warszawskiej, współzałożycielka i prezes SPIN – Szkoły Przedsiębiorczości Innovation Nest. Prowadzi zajęcia z przedsiębiorczości na Politechnice Warszawskiej. Pracuje naukowo w obszarze przedsiębiorczości wysokiej techniki oraz e-biznesu. Absolwentka Lean LaunchPad Educators Program na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley (2012), członek SEIPA – Sieci Edukatorów Innowacyjnej Przedsiębiorczości Akademickiej. 

Dariusz Żuk
Prezes think tanku Polska Przedsiębiorcza, realizującego strategię „Droga do Polski Przedsiębiorczej”, mającą na celu osiągnięcie przez Polskę do 2020 r. pozycji lidera w obszarze startupów oraz wykreowanie trzech polskich firm na skalę Skype’a czy Google’a. Twórca ekosystemu przedsiębiorczości, w skład którego wchodzą Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości (największa sieć AIP w Europie, 1500 startupów), AIP Seed Capital (43 inwestycje) oraz AIP Business Link (sieć najlepszych w skali globalnej 10 akceleratorów dla startupów).


Marzena Tataj

 

Czytaj także