Przedsiębiorcza jak Polka

Fot. Maciej Chojnowski
Fot. Maciej Chojnowski

Relacja z debaty „Polka przedsiębiorcza. Siła kobiet w polskiej gospodarce”, która odbyła się 12 lutego 2014 r. w Centrum Przedsiębiorczości Smolna w Warszawie, zrealizowana we współpracy z Vital Voices Poland oraz Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości.

 

O początkach bycia przedsiębiorczą

Elżbieta Mączyńska

Mój gen przedsiębiorczości pochodzi od taty, który marzył o synach, a los obdarzył go dwiema córkami. Nie mając wpływu na płeć dzieci, postanowił córki wychować jak synów i wpoił nam zasadę, abyśmy zawsze były samodzielne, samorządne i samofinansujące się. Tak więc nauczyłam się radzić sobie w życiu tak, aby zawsze zachować wolność mentalną i nie uzależniać się od nikogo i niczego. Ważne też, aby robić to, co się lubi. Już Konfucjusz powiedział: „Wykonuj pracę, jaką lubisz, a nie przepracujesz ani jednego dnia”.

Anna Zawadzka

Jeżeli traktować przedsiębiorczość jako zdolność do podejmowania ryzyka, to mogę powiedzieć, że przedsiębiorcza byłam już w wieku sześciu lat, kiedy założyłam się z tatą o gumę do żucia, czy urodzi mi się brat, czy siostra, i na szczęście zakład ten wygrałam. Skłonność do podejmowania ryzyka mam od dziecka, więc nie boję się nowych wyzwań. Dlatego po doświadczeniach w pracy korporacyjnej zdecydowałam się założyć w grudniu ubiegłego roku własną firmę. Jestem na początku drogi.

Beata Jarosz

Samodzielność i niezależność wyssałam z mlekiem matki. Od najmłodszych lat, kiedy wyjeżdżaliśmy z bratem na kolonie, to ja dysponowałam naszym kieszonkowym. Dorastałam w czasach, kiedy niczego nie było w sklepach, więc ci zaradni, którzy potrafili zorganizować wtórny obieg towaru, mogli więcej zarobić. Nigdy nie brakowało mi zaskórniaków, ani w liceum, ani na studiach. Cieszę się, że gen przedsiębiorczości przekazałam mojej córce, która jeszcze studiuje, a już założyła firmę. Prywatnie i zawodowo zachęcam młode pokolenie, mężczyzn i kobiety, aby odważnie podejmowali samodzielne wyzwania i uwierzyli we własne siły. Chcieć to móc.

Nina Kowalewska-Motlik

Pierwszej lekcji przedsiębiorczości udzieliła mi mama, gdy miałam 10 lat. Powiedziała, że w dorosłym życiu, budując związek z mężczyzną, kobieta musi przede wszystkim zachować wolność mentalną i niezależność finansową. Naukę tę  wdrożyłam już następnego dnia, kiedy to razem z koleżanką postanowiłyśmy sprzedawać sąsiadom bułki, uzupełniając niejako ofertę mleczarza, roznoszącego co rano butelki z mlekiem. Drugi przełomowy moment w moim życiu nastąpił po wysłuchaniu jednej z cotygodniowych pogadanek telewizyjnych Jacka Kuronia, ministra pracy w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Kuroń powiedział wtedy, że żadne pokolenie Polaków dotąd i żadne w przyszłości nie będzie miało takiej szansy rozwoju, jaką ma obecna generacja młodych. Jeżeli teraz młodzi nie wykorzystają tej szansy – mogą mieć pretensje tylko do siebie. Tak się przejęłam tym stwierdzeniem, że następnego dnia założyłam działalność gospodarczą.

Olga Kozierowska

Wiedziałam od zawsze, że tylko ja mam wpływ na zawodową sferę życia. Wszystko, co wymyślimy, można zrealizować – potrzebny jest tylko dobry pomysł i ciężka praca. Musimy mieć przewlekłą wytrwałość, aby móc powiedzieć za Benjaminem Franklinem: „W życiu nie miałem żadnej porażki. Miałem projekty, których nie zdołałem zrealizować”. Przez 12 lat byłam „korpoludkiem”, czyli człowiekiem korporacji z krwi i kości, oddanym, lojalnym, wyposażonym w korporacyjne gadżety, jak laptop czy samochód. Nie przypuszczałam wtedy, że mogę ten świat porzucić. Byłam odpowiedzialna za wiele projektów na kilkunastu międzynarodowych rynkach. Cieszyłam się szacunkiem kontrahentów, kiedy korespondowałam z nimi mailowo lub rozmawiałam telefonicznie, ale gdy odbierali mnie z lotniska i widzieli młodą blondynkę, na ich twarzach malował się cień pobłażania i lekceważenia. Wtedy też nastąpiła u mnie przemiana duchowa, zrozumiałam, że rozwoju zawodowego nie można oddzielić od rozwoju duchowego. Poczułam siłę i moc obranej misji, aby mówić o sukcesie kobiet. W ten sposób powstała audycja radiowa „Sukces pisany szminką”. W zeszłym roku założyłam drugą firmę, Grow Up Start Up, aby wspierać młodych przedsiębiorców, szczególnie z dziedziny nowych technologii. Namawiam ich: „Think big, nie bój się marzyć, nie bój się działać”.

Własna przedsiębiorczość daje mi elastyczność czasu pracy, co dla mnie, matki trojga dzieci, jest  bardzo ważnym aspektem działalności zawodowej. Nie mogę mieć przecież wyrzutów sumienia, że moja firma zabiera mnie moim dzieciom.

Bożena Lublińska-Kasprzak

Według mnie przedsiębiorczość i innowacyjność to stan umysłu i sposób myślenia. Zarządzam instytucją administracji publicznej, gdzie często musimy wykazywać się większą niż standardowa przedsiębiorczością, aby zdobywać środki finansowe, tworzyć oryginalne, innowacyjne projekty. Do śmiałych, niekonwencjonalnych działań zachęcał mnie od małego mój tata, który dawał mi wsparcie i wiarę, a  jednocześnie był przykładem ciężkiej pracy połączonej z pasją i umiłowaniem zawodu.  Wielką siłą napędową jest dla mnie poczucie wolności mentalnej i spotkania z polskimi przedsiębiorcami, pełnymi pasji i zaangażowania. Widzę ich w PARP co dnia, podziwiam chęć ulepszania świata i przekraczania barier.

Daria Gołębiowska-Tataj

Swój pierwszy biznes założyłam w wieku sześciu lat, kiedy postanowiłam sprzedawać wodę gazowaną ze znakomitym sokiem malinowym mojej babci. Potem było wiele nowych projektów, jednak moja przedsiębiorczość najbardziej wyraża się w stosunku do życia zawodowego. Na każdym etapie decyduję się na skalkulowane ryzyko i podejmuję czasem radykalne decyzje, jak przejście ze świata akademickiego do świata finansów, z pracy w funduszu Venture Capital do pracy na własny rachunek, zaangażowanie się w europejską politykę innowacyjności czy realizowanie mojej pasji, jaką jest wspieranie kobiet w gospodarce i społeczeństwie. Mój ostatni startup to Vital Voices Poland, polski oddział globalnej organizacji założonej przez Hillary Clinton i Madeleine Albright. Vital Voices to organizacja, która inwestuje w kobiety i poprzez system mentoringu pokazuje, że warto realizować własne projekty i podążać własną drogą, działać na własny rachunek. Fundacja ma prawie 100 stypendystek prestiżowego programu mentoringu, przeszkoliła ponad 300 kobiet z przywództwa według modelu Vital Voices, pomaga korporacjom kształtować strategie odpowiedzialnego biznesu. Moja wizja to wspieranie młodych kobiet liderek oraz dzielenie się tym, co osiągnęłyśmy jako Polki – doświadczeniem w okresie transformacji – z kobietami z Europy Wschodniej i Eurazji.

O moim przedsiębiorstwie

Bożena Lublińska-Kasprzak

Pięć lat temu zostałam prezesem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Swoją pracę musiałam zacząć od porządków organizacyjnych i stworzenia struktury, która uwzględniłaby rozwój zespołu z kilkudziesięciu osób do prawie 600. Postawiłam na dobry opis procedur, ich uproszczenie i zminimalizowanie biurokracji. Szczególną wagę przywiązuję do poziomu obsługi klienta, stąd nalegam, aby naszych wnioskodawców czy beneficjentów traktować jak klientów, a nie petentów.

Dzięki współpracownikom, w większości kobietom – kompetentnym, profesjonalnym i zorientowanym na klienta – jesteśmy postrzegani jako instytucja przyjazna i efektywna. Dużą wagę przykładamy do szkoleń pracowników i dobrej atmosfery pracy. Założyliśmy wewnętrzną akademię trenera, wyłoniliśmy z własnego grona najlepszych, o wysokich kompetencjach, i zorganizowaliśmy szereg szkoleń. W ten sposób podnosimy kwalifikacje, nie ponosząc przy tym kosztów.

Olga Kozierowska

Kiedy pięć lat temu powstawał „Sukces pisany szminką”, byłam pionierem na rynku, co było z jednej strony zaletą, gdyż nowość zawsze zaciekawia. Jednocześnie temat kobiecej przedsiębiorczości był na tyle nierozpoznany, że marketerzy nie potrafili oszacować siły nabywczej kobiet. Nie mogłam pozyskać partnerów finansowych zainteresowanych pakietami reklamowymi w kontekście mojej audycji. Opracowałam więc strategię promocyjną 360 stopni, a ze względu na ograniczony budżet musiałam zdać się na działania PR. Podobnie jak Maria Stewart zastosowałam technikę promocji krzyżowej i zadbałam, aby każdy mój projekt promował inny projekt. I tak w audycji radiowej „Sukces pisany szminką” mówiłam o konferencjach i konkursie Bizneswoman Roku, na portalu zaś odsyłałam czytelników do produkcji radiowych i telewizyjnych.

Obecnie żyjemy w okresie gwałtownych turbulencji, wszystko podlega ciągłym zmianom, dlatego nie warto z uporem trzymać się przyjętej raz strategii. W razie potrzeby można ją modyfikować. Młode kobiety już o tym wiedzą, znajomość nowych technologii mają w małym palcu. Ważne, aby nie przypisywać wydarzeniom konkretnych znaczeń. To, co z pozoru wydaje się być klęską, może w efekcie finalnym przynieść sukces. 

Nina Kowalewska-Motlik

W 1989 r. założyłam działalność gospodarczą, nie wiedząc, czym będę się zajmować. Na szczęście los mną pokierował. Zlecono mi przygotowanie rekrutacji na stanowisko szefa polskiego oddziału wydawnictwa Harlequin. Nie wiedziałam, jak wydaje się książki, nie czytałam romansów, a mimo to właśnie ja otrzymałam ofertę tej pracy. Właściciele wydawnictwa obserwowali, jak prowadziłam proces rekrutacji, i na tyle wysoko ocenili moje zaangażowanie i zdolności organizacyjne, że zaoferowano mi posadę. Były to cudowne czasy pionierów polskiego biznesu, kiedy wystarczyły jedynie znajomość języka obcego, uczciwość i odrobina talentu. Łatwiej jest wyszkolić pracownika od podstaw, niż oduczać go złych nawyków. Harlequin w Polsce odniósł spektakularny sukces – w ciągu czterech lat mojej prezesury sprzedaliśmy 50 mln książek. Jednak media bardziej postrzegały mnie przez pryzmat bohaterek romansów, które wydawałam, niż wyniki mojej pracy. Aby ratować reputację zawodową, zdecydowałam się poprowadzić polski oddział międzynarodowej agencji reklamowej Young & Rubicam. Na moim przykładzie widać więc najlepiej, że wszystkiego można się nauczyć, jeżeli ma się chęć i lubi ciężko pracować. W 2000 r., po narodzinach drugiej córki, zmieniłam priorytety, nie chciałam już przesiadywać po kilkanaście godzin dziennie w agencji, przygotowując kolejną kampanię jogurtu. Postanowiłam odejść z korporacji, jeść małą łyżeczką, pracować na własny rachunek, a wszystko po to, aby móc przytulić dziecko o każdej porze dnia. Od 14 lat zajmuję się promocją Polski w około 200 mediach międzynarodowych. Wraz z ekspertami z dziedziny brandingu narodowego i marketingu terytorialnego, samorządami oraz instytucjami rządowymi organizujemy kampanie promocyjne Polski; często wykorzystujemy w nich postacie przedsiębiorczych Polek. Pokazujemy dynamiczny, nowoczesny kraj, pełen otwartych ludzi.

Beata Jarosz

Moja przygoda z rynkiem kapitałowym sięga lat 90., kiedy rozpoczęłam pracę w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. Choć był to urząd administracji publicznej, wszyscy czuliśmy się w nim przedsiębiorcami, byliśmy blisko rynku, otwarci na jego potrzeby. Tworzyliśmy regulacje prawne mające za zadanie zwiększenie bezpieczeństwa inwestorów. Kipieliśmy wręcz innowacyjnymi pomysłami, aby zwiększyć atrakcyjność polskiego rynku kapitałowego, mając na uwadze przyciągnięcie zagranicznych i krajowych inwestorów. Na Giełdę Papierów Wartościowych trafiłam osiem lat temu. Miałam pomysł utworzenia rynku alternatywnego dla małych i średnich przedsiębiorstw, które najbardziej potrzebują kapitału na rozwój, a ze względu na krótką historię swojego istnienia nie są w kręgu zainteresowania banków. Obecnie na rynku NewConnect mamy już 400 spółek, które pozyskały potrzebny kapitał. Wejście na giełdę jest uwarunkowane wieloma czynnikami, dotyczącymi transparentności, wysokiej kultury korporacyjnej, sprawozdawczości finansowej. Przestrzeganie tych zasad służy spółkom, które lepiej się rozwijają. Dzięki nim po dwóch latach mogą przejść na rynek główny, gdzie operują inwestorzy ze znacznie większymi portfelami.

Od paru lat Giełda Papierów Wartościowych jest spółką notowaną na własnym parkiecie. Oznacza to, że musimy tworzyć wartość dodaną, gdyż z niej rozliczają nas nasi akcjonariusze. Poza tym chcemy wypełniać naszą misję edukowania przedsiębiorców i inwestorów, aby w ten sposób pozyskiwać nowych uczestników rynku kapitałowego. Staramy się być najlepszą giełdą w regionie i walczymy o dobrą pozycję w Europie. Dywersyfikujemy przychody, obniżamy opłaty, chcemy być konkurencyjni.

Anna Zawadzka

Rozwinęłam skrzydła dzięki Vital Voices Poland, dzięki moim mentorkom – Ninie Kowalewskiej-Motlik i Aleksandrze Gren – ich wiedzy, doświadczeniu, osobowości i kobiecości. To Nina wymyśliła nazwę mojej firmy – Better Leaders Academy, czyli Akademia Lepszych Liderów. Jako młody przedsiębiorca mam wiele pytań i wątpliwości. Doświadczenie mentora jest dla mnie bezcenne. Ponad dziewięć lat pracowałam w korporacji, zajmując się wieloma aspektami działania przedsiębiorstwa; koordynowałam programy korporacyjne z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu, pędziłam od projektu do projektu, nie mając czasu na refleksję nad własnymi potrzebami. Program Vital Voices rozbudził moją ciekawość i stworzył podwaliny, które sprzyjają rozwojowi firmy. Zajmuję się zintegrowanym nauczaniem dzieci i młodzieży. Uczę je, jak być lepszym człowiekiem i lepszym liderem w przyszłości, jak zrozumieć siebie i mieć wpływ na swoje życie. Chcę dać dzieciom skrzydła, tak jak Vital Voices dały je mnie.

Elżbieta Mączyńska

Moje życie naznacza przypadek. Jestem absolwentką ekonometrii Uniwersytetu Warszawskiego. Początkowo chciałam studiować matematykę, rozmiłowana w niej dzięki świetnym nauczycielom w szkole podstawowej i średniej. Idąc na egzamin wstępny, spotkałam koleżankę, która wybierała się na ekonomię. Postanowiłam ją tylko odprowadzić, a kiedy przeczytałam na drzwiach dziekanatu wywieszony plan studiów ekonometrii, czyli matematyki w ekonomii, postanowiłam ad hoc tam zdawać. Wyszłam z domu z zamiarem studiowania matematyki, a dostałam się na ekonometrię.

Podobnie przypadek sprawił, że zostałam prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Podczas wyborów nowego prezesa PTE zgłoszono tylko jednego kandydata. Aby spełnić wymogi pluralizmu, poproszono mnie o kandydowanie, na co wyraziłam zgodę, myśląc, że moja kandydatura będzie jedynie pro forma. Nie miałam nawet przygotowanego przemówienia programowego, więc powiedziałam szczerze, co mi w duszy grało. Niespodziewanie dla wszystkich i siebie – zostałam wybrana. Polskie Towarzystwo Ekonomiczne to instytucja pożytku publicznego, za pracę nie pobieram wynagrodzenia. Pamiętaj, aby pieniądz nie zawładnął twoją duszą – to maksyma, o której szczególnie pamiętam.

Daria Gołębiowska-Tataj

Wspominałam już o Vital Voices Poland. Od pięciu lat biorę udział w rozwoju jeszcze jednego startupu – nowej europejskiej instytucji, jaką jest Europejski Instytut Innowacji i Technologii z siedzibą w Budapeszcie. Kiedy w 2008 r. upadek banku inwestycyjnego Lehman Brothers zapoczątkował światowy kryzys,  EIT właśnie rozpoczynał swoją działalność, realizując misję wykorzystania potencjału Europy poprzez łączenie nauki z biznesem. Pierwsze lata kryzysu pokazały, że gospodarka unijna gorzej radzi sobie z jego skutkami. Rynki wschodzące w Azji, Afryce i Ameryce Południowej umiały wykorzystać nieskuteczność europejskich korporacji w kapitalizacji potencjału innowacyjnego. Szczególnie widoczna pozostaje słabość Europy na styku nauki, edukacji  i innowacji. Pomimo że kraje europejskie mają wysokie wskaźniki innowacyjności, nie przekłada się to na oczekiwany wzrost gospodarczy i tworzenie nowych miejsc pracy. W zeszłym roku założenie EIT uznano za sukces i budżet instytucji powiększono do 2,7 mld euro. Jestem jednym z członków rady zarządzającej tej instytucji, jedynym, który od początku pełni funkcję wykonawczą.

O wspieraniu przedsiębiorczości kobiet

Olga Kozierowska

Kształtowanie postaw proprzedsiębiorczych należy zaczynać już w szkole podstawowej, a nawet przedszkolu. Potrzebna jest ogromna rewolucja w dostosowaniu programów edukacji dzieci do świata rzeczywistego. Szkoła musi nadążać za nowymi technologiami, gdyż będzie to podstawowe narzędzie komunikacji nadchodzącego pokolenia. Szkoła musi uczyć, jak przedstawić się w 60 sekund językiem korzyści, gdyż autoprezentacja to jedna z najważniejszych kompetencji w biznesie. Jeżeli mamy wspaniały pomysł, ale nie potrafimy go zaprezentować i pokazać siebie jako lidera, to nie pozyskamy żadnego inwestora.

Swego czasu w USA robiono ciekawe badania. Zapytano chłopców i dziewczynki w wieku sześciu lat, kim chcą zostać w przyszłości. Wszyscy odpowiedzieli, że prezydentem. Jednak z chwilą, gdy dziewczynki obejrzą Top Model, zmieniają odpowiedź – chcą zostać modelkami. Chłopcy nadal pozostają przy swoim wyborze. Z powyższego wynika, że kluczowa jest praca nad budowaniem samoświadomości kobiet już w najmłodszym wieku.

Nina Kowalewska-Motlik

Najważniejszą rolę w wychowaniu dzieci ma dom rodzinny, a w polskich domach dominuje tradycyjny model rodziny, hołdujący stereotypom ról społecznych. Dlatego większość dziewczynek już z domu wynosi przekonanie, że nie mają zdolności do nauk ścisłych, są odpowiedzialne za sprzątanie, gotowanie i opiekę nad dziećmi. Zatem nawołuję: uskrzydlajmy nasze córki, siostry, koleżanki, a świat będzie lepiej urządzony!

Tom Peters, amerykański ekspert z zakresu innowacyjnego zarządzania, uważa, że role kobiety i mężczyzny są kształtowane od czasów prehistorycznych, kiedy to mężczyźni mieli jeden konkretny cel – upolować zwierzę, a kobiety pozostawały w jaskiniach i pilnowały domowego ogniska oraz bezpieczeństwa domowników. Upraszczając, dzisiejszy mężczyzna doskonale wypełni jedno zadanie, po czym może zająć się następnym. Tymczasem kobieta jest nastawiona na wielozadaniowość (multitasking) i dlatego radzi sobie dużo lepiej w dzisiejszym świecie, pełnym wielorakich bodźców.

Beata Jarosz

Warszawska giełda rekomenduje spółkom, aby wykorzystywały potencjał różnorodności i równowagę płci. Na rynku NewConnect, wśród małych i średnich przedsiębiorstw, udział kobiet w zarządach i radach nadzorczych firm jest znaczący. Również dlatego, że wiele firm zostało założonych przez kobiety. Natomiast w zarządach większych spółek, gdzie dominują wielkie pieniądze, pań nie ma. Dokładnie mówiąc, jest ich zaledwie 5 proc. w zarządach i 12 proc. w radach nadzorczych, podczas gdy na szczeblu dyrektorskim aż 50 proc. Jednak nie sądzę, aby winny temu był „szklany sufit”. Kobiety muszą uwierzyć, że są zdolne do wykonywania najwyższych funkcji. Z każdej okazji trzeba korzystać, nie czekać na specjalne zaproszenie, bo w dzisiejszym konkurencyjnym świecie trzeba walczyć o swoje. Wiele kobiet dyrektorów nie korzysta z szansy awansu w obawie o dom i dzieci, a nierzadko także reakcję partnera. Mężczyzna takich dylematów nie ma – cel osobisty zawsze stawia na pierwszym miejscu. Dlatego zalecam kobietom więcej wiary we własne siły, determinacji i asertywności, a wtedy the sky is the limit.

Anna Zawadzka

Na podstawie własnych doświadczeń zachęcam kobiety do komunikowania się i wymiany doświadczeń. Musimy nauczyć się mówić o swoim biznesie odważnie i dumnie. Nie bójmy się prosić o pomoc, nie wstydźmy się dawać swoich wizytówek i nawiązywać znajomości. Takie kontakty bardzo pomagają w rozwiązywaniu problemów, jakie napotykamy, prowadząc własną firmę.


Marzena Tataj 

 

Podsumowanie i rekomendacje

Daria Gołębiowska-Tataj

Gen przedsiębiorczości występuje u każdego człowieka i wymaga rozwoju. Wiele kobiet nie wie, że go posiada, wynika to z wychowania, edukacji szkolnej oraz relacji międzyludzkich. Kobiety z silnym genem przedsiębiorczości zakładają własne biznesy, przeważnie małe i średnie firmy. Ale przedsiębiorcze kobiety widać na każdym kroku – są w instytucjach kapitałowych, jak Giełda Papierów Wartościowych, w instytucjach państwowych administracji publicznej, jak Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, są wreszcie w organizacjach pozarządowych, jak Polskie Towarzystwo Ekonomiczne czy Vital Voices Poland.

Kobiety w biznesie są wielowymiarowe i wielozadaniowe. Łączą wiele ról: matki, żony, przyjaciółki, menedżera, który zarządza, ale też tworzy misję, wyznacza cele, strategicznie rozwija firmę, dba o współpracowników, myśli o klientach. Zasługują na więcej szans pokazania swych atutów i przewag. Dzisiejsze społeczeństwo oczekuje od kobiet przywództwa. Są potrzebne, nie mogą być pasywne i czekać, aż ktoś stworzy im możliwości wykorzystania swojego potencjału, awansu, rozwoju. Dzisiejsza rzeczywistość – po kryzysie globalnym – wymaga, aby każdy sam stwarzał sobie szanse. Niestety kobiety rzadko kupują „bilet do sukcesu”, często niechętnie i z obawami aplikują na stanowiska zarządcze czy rozwijają firmy na globalną skalę. A powinny być odważne, jeszcze bardziej przedsiębiorcze i wspierać się. Kluczowe jest wsparcie, mentoring, promocja ról nowoczesnych kobiet liderek, odpowiedzialnych i skutecznych zarazem. Niewątpliwie kobiety będą współrządzić w coraz większym stopniu, więc ważne, aby robiły to dobrze.

Ankieta dotycząca przedsiębiorczości Polek

Na podstawie wyników ankiety przeprowadzonej wśród uczestników debaty (80 proc. to kobiety) można stwierdzić, że warunki do rozwoju przedsiębiorczości kobiet w Polsce są oceniane jako: ani złe ani dobre (50 proc.) lub dobre (27 proc.). Dyskryminacja kobiet w Polsce przejawia się przede wszystkim w postaci niższych zarobków (37 proc.). Kobiety mają utrudnioną ścieżkę kariery (31 proc.) ze względu na konieczność spełnienia wielu ról społecznych, brak elastycznego czasu pracy, brak systemu opieki nad dziećmi i seniorami, brak wsparcia partnera oraz własne bariery mentalne. Kobiety oczekują przede wszystkim: wprowadzenia elastycznego czasu pracy, w tym pracy zdalnej (35 proc.), łatwo dostępnej opieki przedszkolnej i wczesnoszkolnej (28 proc.), systemu stymulowania przedsiębiorczości kobiet poprzez platformy komunikacyjne, system e-szkoleń i kursów z  zakresu prowadzenia biznesu oraz uproszczony system pozyskiwania finansowania. Za najbardziej wpływową Polkę 2014 roku uznano Elżbietę Bieńkowską (36 proc.), wicepremier i minister infrastruktury i rozwoju, oraz Henrykę Bochniarz (18 proc.), prezydent Konfederacji Lewiatan.

                                     Fot. Maciej Chojnowski

Czytaj także