Mój Nowy Jork

Spacer po High Line z widokiem na Whitney Museum/Fot. fotolia.com
Spacer po High Line z widokiem na Whitney Museum/Fot. fotolia.com

Jeszcze w trakcie studiów na nowojorskim Uniwersytecie Columbia dwukrotnie postanowiłem spędzić wakacje w Warszawie. Chciałem tym samym upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: po pierwsze skorzystać z możliwości odbycia stażu zawodowego w Polsce, by poszerzyć perspektywy zawodowe, a po drugie, móc samodzielnie odkrywać moje polskie dziedzictwo.

Warszawa okazała się być kamieniem milowym w mojej wędrówce ku dorosłości. Te pobyty nie tylko dały mi szansę poznania stolicy Polski z perspektywy zagranicznego turysty, ale co ważniejsze, zaowocowały moim pierwszym zanurzeniem się w niuanse polskiej kultury i tradycji. Zebrałem wiele doświadczeń, od obserwowania posłów pracujących w Sejmie po kibicowanie na Żylecie Legii Warszawa. Sytuacje, z którymi spotkałem się w Warszawie, dały mi unikalny wgląd w duszę kraju i jego mieszkańców.

Niedawno ukończyłem Uniwersytet Columbia i rozpocząłem swoją wędrówkę na serio – przez dżunglę miejską (otaczającą uniwersytecki kampus), jaką jest Nowy Jork. Teraz to miejsce nazywam domem. I mimo tego, że miasto jest tak efektowne i wyjątkowe, jestem przekonany, że nie doceniłbym w pełni jego uroku i możliwości, jakie oferuje, gdybym nie spędził tamtych lat stażu na odkrywaniu Warszawy – miejsca, które moi rodzice kiedyś nazywali domem.

Poznawanie Warszawy, która ma tak duże znaczenie dla historii mojej rodziny, wyznacza jeden z najbardziej cennych i dopełniających epizodów mojego życia. Dlaczego? To kwestia dojrzewania obu stron mojej podwójnej narodowości. Dostrzeżenie tej perspektywy było możliwe dzięki odbytym podróżom i doświadczaniu zarówno Nowego Jorku, jak i Warszawy.

Jestem millenialsem, dzieckiem wyżu demograficznego lat 80. i 90. XX w. Podczas miesięcy spędzonych w Warszawie miałem okazję poznać nie tylko środowisko pracy przedstawicieli mojego pokolenia. Próbowałem lokalnych potraw w modnych restauracjach. Dotknąłem uroków warszawskiego życia nocnego i sceny muzycznej. Z ciekawością odwiedziłem dziesiątki fascynujących zabytków, wystaw oraz zakątków oddalonych od szlaków turystycznych. Smakowałem uroków wydarzeń kulturalnych, polecanych przez warszawskich rówieśników. Doświadczenia te były odkrywcze właśnie dlatego, że mogłem je porównać z ich nowojorskimi odpowiednikami.

Zauroczony Warszawą, chciałbym w rewanżu zaprezentować atuty Nowego Jorku, widziane okiem świeżo upieczonego absolwenta Uniwersytetu Columbia, który tu żyje i pracuje. Jestem przekonany, że Nowy Jork może urzec polskiego millenialsa tak, jak Warszawa urzekła mnie.


The Cloisters/Fot. fotolia.com 

Jedzenie i smakowanie

Jedzenie jest kluczowe dla nowojorskiego życia i tutejszej kultury, które zbudowane są na fundamentach bardzo bogatej historii, czerpiącej ze zróżnicowanego pochodzenia mieszkańców miasta. Dzisiejsi nowojorscy entuzjaści jedzenia (nazywani po angielsku foodies) mogą dzielić się swoją namiętnością z innymi dzięki mediom społecznościowym, które tak bardzo ułatwiają komunikowanie się i wymianę informacji na temat każdego miejsca na kulinarnej mapie Nowego Jorku. Mobilne aplikacje, jak Snapchat czy Instagram, pozwalają dzielić się zdjęciami i wrażeniami ze swoich najnowszych doświadczeń kulinarnych.
 
Choć nie jestem tak aktywny w mediach społecznościowych jak niektórzy moi rówieśnicy, nie da się zignorować faktu obsesji millenialsów na punkcie jedzenia i ich wpływu na rozwój restauracji w Nowym Jorku. We wszystkich dzielnicach ujawniają się niesamowite kulinarne atrakcje, jak np. tęczowe bajgle, bar mleczny Momofuku czy też „kocia kawiarnia”, w której można delektować się kawą w towarzystwie kociaków szukających domu. Popularność takich miejsc wiąże się z lawinowym rozwojem aplikacji mobilnych dedykowanych właśnie jedzeniu. Weźmy na przykład Yelp. W każdym zakątku miasta można wyciągnąć swój telefon i od razu znaleźć najlepiej ocenione, najbardziej kontrowersyjne lub najtańsze lokale w okolicy. Nic dziwnego, że zarówno smakosze, jak i sami restauratorzy liczą na szczegółowe opinie, które zapewniają rozgłos i klientów.
 
Smakowałem wspaniałe jedzenie w wielu miejscach na świecie, ale to Nowy Jork zachowuje śmiałe, wręcz zuchwałe podejście, łącząc wszystko, co najlepsze, w kulinarnym świecie.
 

Muzyka na żywo

Mam świra na punkcie muzyki. Każdego dnia słucham jej wiele godzin i każdego tygodnia spędzam mnóstwo czasu na koncertach i w klubach muzycznych. Nic dziwnego – Nowy Jork to największa i najlepsza scena muzyczna na świecie. Grzech z niej nie korzystać. Wykonawcy ze szczytów światowych notowań dają koncerty w Madison Square Garden czy Barclays Center. Fani festiwali i muzyki elektrycznej zbierają się na Wyspie Randalla na Elektrycznym Zoo. Ponadto każdego wieczoru w piwnicach barów na Manhattanie czy na scenach urządzonych w starych magazynach na Brooklynie można znaleźć prawdziwe muzyczne perełki.
 
W byciu na bieżąco pomagają również aplikacje mobilne. Na przykład Jukely, dzięki której za 25 dolarów miesięcznie można rezerwować miejsca na imprezach odbywających się każdego dnia tygodnia. Aktywne społeczności na Facebooku w błyskawicznym tempie rozprzestrzeniają informacje o ciekawych artystach i występach. Spotify, moja ulubiona aplikacja muzyczna, ma funkcje kalendarza i powiadomień; informuje mnie, gdy ulubieni artyści pojawią się w miejscu, w którym ostatnio bywałem. To wszystko sprawia, że muzyka w sposób organiczny jest obecna w moim życiu. Pomaga mi też nawiązywać i utrzymywać relacje społeczne. Zebranie grupy przyjaciół, by razem wybrać się na imprezę i cieszyć się dobrą muzyką na żywo, jest na wyciągnięcie ręki każdego wieczoru. To miasto nigdy nie śpi, a ja pokochałem jego ścieżkę dźwiękową.
 


Dzielnica Greenpoint/Fot. Wikipedia

Parki i muzea

Pomimo charakteru wielkiej metropolii Nowy Jork (a w szczególności Manhattan) nadal zachowuje naturalne piękno. W pierwszej kolejności każdemu przychodzi na myśl Central Park. Ale już niewielu turystów wie o istnieniu The Cloisters, oddziału Metropolitan Museum of Art, znajdującym się w Górnym Manhattanie. Trzeba odbyć dość długą wycieczkę na przedmieścia, ale naprawdę warto. The Cloisters są hołdem dla sztuki i architektury średniowiecznej Europy i zostały skonstruowane z zachowaniem historycznego układu i struktury charakteryzującej tę epokę. To w istocie konglomerat francuskich opactw i gmin, które zostały rozebrane i przeniesione kamień po kamieniu do Nowego Jorku.

Poza The Cloisters istnieją oczywiście dziesiątki muzeów we wszystkich dzielnicach Nowego Jorku. Ostatnio moim ulubionym stało się Muzeum Whitney – duża kolekcja współczesnej sztuki amerykańskiej powstałej po 1905 r. Nowa siedziba tego muzeum (w dzielnicy Meatpacking) zapiera dech w piersiach. Już sam budynek jest unikalny – osiem pięter wznoszących się wysoko ponad modną dzielnicę, a każde piętro z własnym odkrytym patio z fenomenalnym widokiem na miasto. Tutaj możemy podziwiać niezwykle atrakcyjne dzieła, prezentowane w sposób bardziej namacalny niż choćby w popularnym Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA). Muzeum Whitney specjalizuje się w prezentacji młodych, wschodzących artystów; nie boi się awangardy i innowacyjności w sztuce, co bardzo trafia w mój gust.

Oczywiście instytucje takie jak Metropolitan Museum of Art i Muzeum Whitney stanowią dopiero wierzchołek góry lodowej – setek wystaw, które można znaleźć w Nowym Jorku. Pielęgnowanie sztuki i historycznej świadomości jest czymś naturalnym w mieście o tak bogatej różnorodności i unikalnej tradycji.

5 najlepszych atrakcji Nowego Jorku

1. Spacer po High Line i nowojorska pizza

Jednym z pierwszych miejsc w Nowym Jorku, do których często zabieram odwiedzających mnie znajomych, jest High Line, czyli nieczynna trakcja kolejowa, która została przerobiona na park biegnący wzdłuż zachodniej strony Manhattanu. Jest to piękna, malownicza ścieżka spacerowa, która wznosi się na wysokość kilku pięter, dzięki czemu można podziwiać z góry ulice i budynki Nowego Jorku.

Sam park jest dość minimalistyczny, ale jego punkty widokowe i sama koncepcja są wyjątkowe. Wędrówka pośród wieżowców w jednym z największych i najbardziej ruchliwych miast wydaje się być wręcz nierealna. W parku znajduje się wiele miejsc, gdzie można usiąść, aby dać odpocząć stopom lub po prostu popatrzeć na piękne widoki.

Gdy poczujesz się głodny, zejdź z High Line w pobliżu Chelsea Market. Patrząc z mostu w ogrodzie, trudno przegapić Artichoke Basille's, jedną z moich ulubionych pizzerii w mieście.


The Cloisters/Fot. The Metropolitian Museum of Art, New York 

2. Polskie delikatesy na Greenpoincie

Uderzające jest niezwykłe zróżnicowanie kulturowe dzielnic Nowego Jorku. Amerykanie polskiego pochodzenia (nazywani Polish Americans) zaznaczają swoją obecność w tym mieście równie mocno, jak inne narodowości. Najbardziej polski jest Greenpoint, najdalej wysunięta na północ dzielnica Brooklynu. W ostatnich latach jego „polskość” zaczyna zanikać z powodu napływu młodych ludzi poszukujących modnych restauracji i lokali rozrywkowych. Mimo to nadal słychać tu język polski. To idealne miejsce, aby zaopatrzyć się we wszelkie europejskie produkty spożywcze w jednym z wielu wciąż dobrze prosperujących polskich delikatesów, jak choćby Sikorski Market czy Polam International, oba przy Manhattan Avenue. Dla każdego polskiego turysty spragnionego polskich smaków pośród mnogości restauracji w Nowym Jorku przystanek na Greenpoincie jest koniecznością!

3. Bary na dachach

Nowy Jork oferuje szereg atrakcji na świeżym powietrzu, ale żadna z nich nie równa się błogostanowi towarzyszącemu popijaniu zimnego, orzeźwiającego piwa i wygrzewaniu się w słońcu. Gdy wiosenna i letnia gorączka dopada nowojorczyków, wielu z nich spędza czas w dzień i w nocy w niezliczonych barach na dachach, rozsianych po wszystkich dzielnicach miasta.

Szukającym jeszcze bardziej skutecznego ochłodzenia w czasie nowojorskich letnich upałów niektóre z barów na dachach oferują również kąpiel w basenach. Le Bain, klub nocny na najwyższym piętrze hotelu The Standard, proponuje cały pakiet: bary na dachu, spektakularne widoki na miasto, baseny z hydromasażem, a wszystko to w rytm muzyki znanych DJ-ów.

4. Spacer po Moście Brooklińskim

Choć może się kojarzyć z nudnawą atrakcją turystyczną, jest to naprawdę wyjątkowo przyjemny spacer. Most Brooklyński oferuje zapierające dech w piersiach widoki na miasto i daje możliwość spędzenia czasu w ciekawy sposób po obu jego stronach. Ponieważ mieszkam na Manhattanie, często zaczynam spacer właśnie od tej dzielnicy i kieruję się mostem w stronę Brooklynu, gdzie czeka na mnie pizza z ceglanego pieca w Grimaldi’s i wspaniały Brooklyn Bridge Park.

5. Odwiedzenie kampusu Uniwersytetu Columbia

Na koniec zachęcam do odwiedzenia kampusu mojej macierzystej uczelni, Uniwersytetu Columbia – dla mnie to miejska świątynia. Moje poprzednie rekomendacje koncentrowały się na Dolnym Manhattanie i Brooklynie. Natomiast Columbia, jeden z najstarszych uniwersytetów Stanów Zjednoczonych, założony w 1754 r., znajduje się na Upper West Side na Manhattanie, tuż obok Harlemu.

Miejsce to może wydawać się nieco odsunięte od zgiełku i gwaru centrum miasta. Okolicę Morningside Heights w sąsiedztwie Columbii charakteryzują liczne lokale gastronomiczne, spokojniejsza atmosfera oraz oczywiście studenci uczelni, którzy są prawdziwymi fanami Nowego Jorku i traktują go jak swój dom. Columbia uzależnia! Nadal często przyjeżdżam do kampusu, by odwiedzić starych znajomych lub wziąć udział w spotkaniach absolwentów, a także by raz jeszcze przypomnieć sobie mój pierwszy rozdział w Nowym Jorku, w oczekiwaniu na wszystkie następne.


Widok na Manhattan z Mostu Brooklińskiego/Fot. fotolia.com 


Daniel Gosek

 
 
 
 
 
 
 
 

Czytaj także