Marzenia się spełniają

Z Czesławem Langiem, kolarzem, olimpijczykiem, organizatorem Tour de Pologne, rozmawia Adam Mikołajczyk.

 

Adam Mikołajczyk: W ostatnich latach możemy obserwować w Polsce rozkwit mody na jazdę na rowerze. Jest to najczęściej uprawiany sport przez Polaków. Włodarze miast decydują się na wprowadzenie na masową skalę wypożyczalni rowerów jako uzupełnienia komunikacji miejskiej. Myślę, że wkład pana i całego zespołu Lang Team jest w tym względzie niebagatelny.

Czesław Lang: Od ponad 20 lat promujemy jazdę na rowerze na wiele sposobów. Najważniejszą  dla nas imprezą jest oczywiście Tour de Pologne. To szosowy wyścig kolarski, który odbył się po raz pierwszy we wrześniu 1928 r. z inicjatywy Towarzystwa Cyklistów w Warszawie oraz „Przeglądu Sportowego”; wystartowało w nim 71 kolarzy. Po drugiej wojnie światowej (w 1947 r.) został wskrzeszony jako wyścig amatorski. W 1993 r. postanowiłem zająć się organizacją tej imprezy na światową i zawodową skalę. W roku 2011 Tour de Pologne został wpisany do kalendarza UCI World Tour, skupiającego 14 największych wyścigów etapowych na świecie. Prawo, a zarazem obowiązek startu w imprezach World Tour ma 18 najlepszych ekip świata. Tegoroczna edycja była prawdziwie wielkim wydarzeniem sportowym, organizacyjnym i medialnym. Miliony osób obejrzało relacje w Telewizji Polskiej oraz na antenie Eurosportu – w 20 wersjach językowych, w 54 krajach świata. Zmagania kolarzy obserwowało na trasie ponad 2,5 mln kibiców. Wszystko to służy promocji kolarstwa w Polsce. Dzięki transmisjom telewizyjnym z miejsc, przez które jadą kolarze, mamy wpływ na promocję miast i regionów. Nie zapominamy także o amatorach – dla nich organizujemy wyścig na trasie, którą później pokonują zawodowcy. Z kolei dzieci próbują swych sił w cyklu wyścigów Nutella Mini Tour de Pologne.

Poza tym organizujemy Skandia Maraton Lang Team – jeden z najpopularniejszych cykli maratonów MTB w Polsce, w którym mogą startować zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy w każdym wieku. Wystarczy mieć rower i kask, o resztę dbamy my. I jest jeszcze Lang Team Grand Prix MTB – wyścig dla zawodowców, ze znakomitą obsadą, organizowany jako Jelenia Góra Trophy Maja Włoszczowska XCO.

AM: Jak narodziła się w Polsce moda na kolarstwo?

CL: W latach mojej młodości na rowerach jeździli tylko kolarze albo ludzie na wsi, bo nie było stać ich na samochód. Wtedy marzyłem, aby w Polsce zapanowała taka moda jak w Holandii, Belgii czy we Włoszech, gdzie ludzie masowo przesiadali się z samochodów na rowery. Kierowca, który staje się rowerzystą, od razu z szacunkiem podchodzi do wszystkich uczestników ruchu drogowego. Rozumie potrzebę wytyczenia dróg rowerowych, służących przecież bezpieczeństwu na drodze. Kolarstwo generuje także nowe bodźce dla gospodarki. Rower składa się z wielu podzespołów: siodełka, kół, opon, ramy, pedałów itd., do tego potrzebne są też akcesoria, np. kaski, bidony, odzież. Te wszystkie części trzeba wyprodukować, opakować, sprzedać. Przemysł rowerowy od zawsze świetnie rozwijał się we Włoszech i Francji. W Polsce wraz z nastaniem mody na rowery zaczyna też sobie nieźle radzić. Poprawiła się sytuacja życiowa Polaków, wzrosła także świadomość, że dbałość o zdrowie i kondycję fizyczną to rodzaj inwestycji we własną przyszłość. Wreszcie możemy i chcemy pomyśleć o własnej przyjemności, o aktywnych formach spędzania wolnego czasu. Chcemy dbać o komfort życia i zdrowie, które jest jego podstawą. Szukamy sportów przyjaznych, a kolarstwo właśnie się do nich zalicza. Jadąc na rowerze nie nabawimy się od razu zakwasów, mięśnie pracują na zasadzie pompy, więc jest duży przepływ krwi, duża wentylacja powietrza, a przede wszystkim nie ma nudy. Można podziwiać krajobrazy, można jeździć w towarzystwie i rozmawiać – a nogi cały czas pracują. Poza tym podczas jazdy na rowerze automatycznie włącza się rywalizacja – ktoś dojeżdża pierwszy, a ktoś drugi. Walczymy też sami ze sobą, aby pokonać określony dystans w zadanym czasie.

AM: Dzięki modzie na rower coraz więcej mieszkańców miast korzysta z alternatywnych środków komunikacji. Wreszcie mamy na czym i po czym jeździć, bo miasta budują drogi rowerowe i uruchamiają wypożyczalnie rowerów miejskich.

CL: Widzę te zmiany po stronie miast, ale też i firm, które w swoich siedzibach organizują pomieszczenia do bezpiecznego przechowanie roweru, dają również możliwość wykąpania się i przebrania. Jazda przed pracą powoduje, że umysł jest bardziej dotleniony, co wpływa na większą wydajność. Powrót do domu na rowerze daje zaś możliwość pozbycia się stresu z całego dnia. Bardzo cieszę się, że Polacy pokochali rower; z badań wynika, że prawie 5 mln osób jeździ dla zdrowia. To zacznie się przekładać na kondycję fizyczną, ale też na wyniki sportowe, bo kiedy taka masa ludzi interesuje się kolarstwem, a imprezy sportowe są pokazywane w telewizji – wzrasta zainteresowanie sportem wyczynowym i jest większa szansa na odkrycie młodych talentów i ich prawidłowe wyszkolenie.

AM: W tym roku polskie kolarstwo odniosło takie sukcesy, jakich nie było od kilkudziesięciu lat. Rafał Majka wygrał tegoroczny Tour de Pologne jako pierwszy Polak w historii UCI World Tour. Poza tym wygrał dwa etapy i całą klasyfikację górską w Tour de France. Podczas tegorocznych mistrzostw świata w Ponferradzie Michał Kwiatkowski zdobył dwa medale – brązowy w drużynowej jeździe na czas i złoty w wyścigu elity ze startu wspólnego. Jest to historyczne złoto, bo Kwiatkowski został pierwszym polskim mistrzem świata zawodowców. W takich chwilach przychodzą na myśl niezapomniane sukcesy mistrzowskiej drużyny Henryka Łasaka podczas Wyścigu Pokoju sprzed pół wieku czy pana sukces na olimpiadzie w Moskwie w 1980 r.

CL: To są historyczne zwycięstwa i pierwsze owoce naszych działań. Mogę powiedzieć, że Michał Kwiatkowski jest dzieckiem Tour de Pologne, bo pierwsi zwróciliśmy na niego uwagę przed laty podczas wyścigu Nutella Mini Tour de Pologne, który potrafi zgromadzić na starcie 3 tys. dzieciaków. Jest to dla nich prawdziwe przeżycie i wyróżnienie, czują atmosferę „dużego” wyścigu, dostają prawdziwą koszulkę, jadą w tej samej oprawie i scenografii, wchodzą na to samo podium. Oczarowani kolarstwem, zaczynają marzyć o wielkich zwycięstwach i już planują karierę w dorosłym życiu. W ten sposób, poprzez budowanie fajnej atmosfery, rodzi się moda na rower.

Muszę przyznać, że tegoroczny 71. Tour de Pologne był dla mnie i chyba dla nas wszystkich szczególny, właśnie ze względu na zwycięstwo Rafała Majki. Jest to naprawdę wielki sukces, tym bardziej że dzisiaj jest to zupełnie inny wyścig, inna liga. Możemy podziwiać najlepszych kolarzy świata, mamy ich na wyciagnięcie ręki, a wśród nich jadą nasi, jak równy z równym. Wreszcie doczekaliśmy się nowego pokolenia takich zawodników, którzy bez kompleksów nawiązują walkę z najlepszymi i ją wygrywają. Wszyscy już poznaliśmy nazwiska Rafała Majki, Michała Kwiatkowskiego, Przemka Niemca, a niedługo będziemy się uczyć nowych. Przecież na mistrzostwach świata wspaniale spisała się cała reprezentacja, czyli również: Michał Gołaś, Maciej Paterski, Bartłomiej Matysiak, Michał Podlaski, Paweł Poljański, Maciej Bodnar i Bartosz Huzarski.

AM: Zwycięstwa Polaków zawsze wpływają na wzrost zainteresowania młodzieży daną dyscypliną. Czy w przypadku kolarstwa ta zasada też się sprawdza?

CL: W tym roku odnotowaliśmy rekordowe zainteresowanie wyścigiem Tour de Pologne. Codzienne transmisje w TVP przyciągały przed telewizory ponad 1,25 mln ludzi. Wieczorne kroniki etapów miały blisko czteromilionową widownię. Przejazd kolarzy ponad 1250-kilometrową trasą wiodącą przez około 400 miejscowości w całym kraju gromadził wielkie tłumy ludzi na ulicach. Prawdziwych efektów tegorocznej pracy spodziewamy się w przyszłym roku. Pokazaliśmy sponsorom i miastom medialną siłę imprezy. Wyścig był transmitowany w wielu zagranicznych kanałach telewizyjnych, był promowany podczas Tour de France. Wykorzystaliśmy tę okazję do promocji Polski i zaproszenia zagranicznych turystów do odwiedzenia naszego kraju. Wszyscy musimy nauczyć się korzystać z atutów imprezy sportowej zakrojonej na szeroką skalę. Prowadzimy regularne badania i analizy marketingowe i wiemy, że Tour de Pologne to idealna okazja, aby pokazywać atrakcje turystyczne naszego kraju, promować polskie kolarstwo zawodowe i amatorskie. Dla biznesu to idealna przestrzeń do promocji własnych marek. Wszyscy – organizatorzy, działacze sportowi, włodarze miast i przedsiębiorcy – możemy odnieść korzyści. Ale przede wszystkim korzyści powinna odnosić dyscyplina i ludzie, którzy ją uprawiają.

AM: Tour de Pologne to niezaprzeczalnie skuteczny wehikuł promocyjny. Czy miasta nauczyły się już z niego korzystać, dostrzegając szanse, jakie daje współpraca z wami jako organizatorami?

CL: Decyzja o włączeniu się do peletonu Tour de Pologne należy do miast. My ze swojej strony dbamy o ofertę promocyjną. Zarówno w telewizji, jak i na billboardach pokazujemy trasę wyścigu, aby wszyscy wiedzieli, przez jakie miasta będziemy przejeżdżać. Przed transmisją telewizyjną z każdego etapu ustalamy z miastami, jakie atrakcje powinniśmy pokazać i w jaki sposób. Materiały przygotowane w kilku językach przekazujemy redakcji kanału Eurosport, aby komentatorzy mogli z nich korzystać. W ten sposób widzowie w całej Europie mogą poznać nasz kraj, a kiedy będą zaciekawieni i zachęceni – przyjadą. Przed każdym etapem realizowany jest także program „Kulisy Tour de Pologne”, który pokazuje „kuchnię” wyścigu i w którym jest też miejsce na promocję miasta gospodarza danego etapu. Jak widać, staramy się przygotować atrakcyjną ofertę dla miast. Te, które z niej korzystają, są zadowolone z rezultatów.

AM: Czy już planujecie kolejny Tour de Pologne?

CL: Oczywiście. Odbędzie się w dniach 2–8 sierpnia 2015 r. Planujemy dwa etapy płaskie, cztery górskie i czasówkę. Chcielibyśmy wystartować z Warszawy, tradycyjnie przejechać przez Katowice, Bukowinę i Zakopane, a finiszować w Krakowie. Na dopracowanie szczegółów mamy jeszcze czas.

AM: Według badań CBOS z września 2013 r. na rowerze jeździ 51 proc. rodaków. Kolejne dyscypliny są w tym rankingu daleko w tyle, bowiem 28 proc. Polaków uprawia pływanie, a 18 proc. – bieganie. Polacy faktycznie kochają kolarstwo?

CL: Polacy lubią fantazję ułańską, szarżę, a takie właśnie jest kolarstwo. Ścigając się w peletonie, trzeba być odważnym, umieć przewidzieć ruchy innych zawodników i zaatakować w odpowiednim momencie. Polacy zawsze kochali kolarstwo. Pamiętajmy, że pierwszy Tour de Pologne odbył się w 1928 r. Po wojnie świat został podzielony żelazną kurtyną, w naszej części Europy ścigali się amatorzy, a na Zachodzie – zawodowcy. W Polsce ogromną popularność zyskał Wyścig Pokoju, odnieśliśmy także sukcesy na igrzyskach olimpijskich. Po 1989 r., kiedy kurtyna opadła, okazało się, że amatorzy muszą gonić zawodowców. Najszybciej uczynił to Tour de Pologne, który w 1993 r. stał się wyścigiem zawodowym, a od 2005 r. należy do grupy najważniejszych wyścigów świata (najpierw UCI Pro Tour, obecnie UCI World Tour). Kiedy zaczynałem organizować Tour de Pologne, nie zdawałem sobie sprawy, na co się porywam. Z perspektywy czasu porównałbym to do ścigania się syrenką na torze Formuły 1. W krótkim czasie udało nam się przekształcić syrenkę w prawdziwy bolid. Zbudowaliśmy teatr, w którym jednak brakowało polskich aktorów. Ale i to się zmienia. Dwa lata temu drugie miejsce w Tour de Pologne zajął Michał Kwiatkowski, a w tym roku triumfował Rafał Majka. Zresztą ten rok jest wspaniały, bo Rafał pięknie walczył także na Tour de France, a Michał został mistrzem świata. Mamy więc wspaniały wyścig i wielkich zawodników. To dowód na to, że marzenia się spełniają.


Czesław Lang 

kolarz, srebrny medalista XXII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Moskwie (1980 r.) w szosowym wyścigu indywidualnym, dwukrotny medalista MŚ w drużynie na 100 km (brąz w 1977 r. i srebro w 1979 r.), dziewięciokrotny mistrz Polski, zwycięzca Tour de Pologne w 1980 r. Pierwszy kolarz z  bloku wschodniego, który podpisał zawodowy kontrakt. Właściciel firmy Lang Team. Dyrektor generalny Tour de Pologne (od 1993 r.), Lang Team Grand Prix MTB, Skandia Maraton Lang Team. Promotor polskiego kolarstwa szosowego i górskiego w kraju i za granicą.

 

 

 

 

 

Czytaj także