Małgorzata Lazarek

Absolwentka krakowskiej ASP, Wydziału Grafiki w Katowicach (1987). Uhonorowana medalem Akademii za całokształt pracy twórczej. Zajmuje się wieloma dziedzinami plastyki: rysunkiem (również satyrycznym), malarstwem, ilustracją. Rysowała dla gazet i czasopism („Twój Styl”, „Gość Niedzielny”, „Super Express”, „Newsweek”, „Gazeta Wyborcza”). Laureatka licznych konkursów krajowych i zagranicznych. Autorka Obrazu Roku 2008. Dwunastokrotna laureatka Międzynarodowej Wystawy Rysunku Satyrycznego „Satyrykon” w Legnicy. W roku 2013 otrzymała Grand Prix „Satyrykonu” i nagrodę „Piękniejsza Polska” (była jedyną wyróżnioną kobietą).

Urodziłam się w czasach, kiedy nie było jeszcze komputerów, a ludzie porozumiewali się za pomocą słów – czasami pisali listy na papierze lub okazjonalnie dzwonili do siebie za pomocą czarnych lub szarych telefonów. Czytywali książki i gazety, a dzieci lubiły rysować.

Rysowałam ciągle, czymkolwiek i na czymkolwiek się dało – na obudowie nowego telewizora wyskrobałam szpikulcem kwiatki. Mnie się bardzo podobały, moim rodzicom zdecydowanie nie. Potem w szkole wykonywałam karykatury nauczycieli. Dzięki temu byłam bardzo lubiana przez kolegów, przez grono pedagogiczne – mniej. Ciągle malowałam, kolorowałam ilustracje w książkach i czasopismach.

Naturalny był wybór liceum plastycznego, a potem Akademii Sztuk Pięknych – spędziłam tam cudowne lata. Dzisiaj rysuję, maluję, nie zamykam się w jednej formie wypowiedzi plastycznej. Lubię się śmiać. Satyra to przecież lekarstwo na melancholię, pomaga zneutralizować negatywne emocje – dlatego posługuję się tą konwencją. Wymyślanie rysunków satyrycznych, ilustracji do tekstu to także gimnastyka dla umysłu. Malarstwo zaś to wolność kreacji, zabawa kolorem, fakturą. Stwarzam moje światy, o których nikt inny nie wiedział i nigdy ich nie widział. Kolorem opowiadam o emocjach. Kiedy odczuwam przesyt, rysuję piórkiem cienkie kreseczki lub węglem kompozycje figuralne. Jestem „wielobranżowa”, i bardzo to lubię, bo dzięki temu nie popadam w rutynę.

Nigdy nie nudzę się pracą. Działam szybko, w sposób spontaniczny. Wszystko ulega ciągłym zmianom. To, co robię, jest śladem mojego istnienia. Moje najważniejsze prace jeszcze nie powstały, jakie będą – nie wiem. Urodziłam się 7 kwietnia, siódemka to magiczna cyfra.

Czytaj także

  • Fabryka Dwurnika

    O pracy ciągłej, niechęci do autoportretu oraz o kupowaniu supersamochodów z Edwardem Dwurnikiem, malarzem i grafikiem, rozmawiają Kamil Broszko i Marzena Tataj.

     

    WIĘCEJ
  • Fotoreporter, który pokazał Polskę

    O dokumentowaniu najnowszej historii, najważniejszych kadrach oraz o tym, czy przy pomocy aparatu fotograficznego można zmienić świat, z Chrisem Niedenthalem rozmawia Kamil Broszko.

     

    WIĘCEJ
  • Okładka w nagrodę

    Żarówkę „świecącą polskością” przedstawia zwycięska praca autorstwa Beaty Świerczyńskiej, wyłoniona w pilotażowej edycji konkursu dla studentów uczelni artystycznych...

     

    WIĘCEJ
  • Staram się być jednostką, a nie numerem statystycznym

    O wyborach drogi życiowej, różnych obliczach sławy, wpływie nowych mediów na proces twórczy z Rafałem Olbińskim rozmawia Kamil Broszko.

    WIĘCEJ