Jestem urodzony w sadzie

Fot. Tłocznia Maurer
Fot. Tłocznia Maurer

Można powiedzieć, że urodziłem się w sadzie. Od najmłodszych lat poznawałem tajniki sadownictwa, odmiany owoców, sposoby ich uprawiania oraz receptury przetwarzania. Już jako młody chłopak zgłębiłem tajniki powstawania śliwowicy i zrozumiałem, skąd bierze się jej unikalny smak. Tradycja i wierność dziedzictwu naszej ziemi, a także determinacja pozwoliły dopiąć swego i doprowadzić do zalegalizowania produkcji śliwowicy.

Pracą w sadzie zajmowałem się już jako uczeń szkoły podstawowej. W szkole średniej zaświtał mi pomysł stworzenia własnej, ekologicznej tłoczni owoców. W jego realizacji pomogła mi wiedza ogrodnicza, którą zdobyłem na Akademii Rolniczej. Chciałem doskonalić łąckie tradycje sadownicze, aby móc zaoferować odbiorcom produkty naturalne, o wyjątkowych walorach smakowych i zdrowotnych, a przy tym odnieść biznesowy sukces.

Niepowtarzalny smak owoców uzyskujemy nie tylko w naturalnie tłoczonych sokach, ale także w regionalnych okowitach oraz tradycyjnych winach i cydrach. Tajemnica tkwi w metodzie stosowanej od pokoleń – tłoczeniu soku na zimno za pomocą ręcznej prasy. Z czasem udoskonaliliśmy proces tłoczenia i pasteryzacji, poszerzyliśmy gamę soków, a w 2003 r. założyliśmy firmę PPUH Tłocznia Maurer. Sok Maurera stał się małopolskim rarytasem oraz wizytówką regionu. Posiada wysokie walory zdrowotne, zawiera wiele witamin i mikroelementów. Swój oryginalny aromat i smak zawdzięcza owocom dojrzewającym w słońcu na górskich, łąckich stokach oraz ludziom, którzy znają się na swoim rzemiośle.

Dzięki samozaparciu i sile charakteru jestem pierwszym w Polsce (i jak dotąd jedynym) legalnym producentem Łąckiej Śliwowicy. Jak każdy dobrej jakości produkt, ma ona swoją cenę. Warto jednak pomyśleć o sobie, skoro już bowiem sięgać – oczywiście „dla zdrowotności” – po alkohol, to niech on będzie najwyższej jakości. Nie bez powodu mówi się: „daje krzepę, krasi lica nasza łącka śliwowica”.

Potrzeba czasu, aby konsumenci zrozumieli znaczenie powiedzenia „cudze chwalicie, swego nie znacie” i zaczęli doceniać polskie rodzinne wytwórnie, w których jakość jest wartością nadrzędną względem zysku. Każdy nasz produkt jest oznaczony moim nazwiskiem, więc zależy mi, aby oferować dobra godne mojego rodu. Jako założyciel firmy ciągle dążę do doskonalenia produkcji oraz zwiększenia wyników sprzedaży. Rynek wymaga od nas coraz większej podaży, a tego nie da się osiągnąć, stojąc z założonymi rękami. Wręcz przeciwnie – trzeba zakasać rękawy i skupić się na pracy. Ja sam od siedzenia przed komputerem wolę pracę w sadzie i polu, bo odnajduję tam harmonię i spokój.

Za pionierskie i innowacyjne działania otrzymaliśmy wiele odznaczeń i nagród, w tym zaszczytne Godło „Teraz Polska”, dzięki któremu zyskaliśmy większe zaufanie klientów, a grono naszych odbiorców się poszerzyło. Głęboko wierzę, że marka, nad którą nieustannie pracujemy, pozostanie w gronie liderów rynkowych i utrzyma się na wysokim poziomie.


Krzysztof Maurer

 

 

 

 

Czytaj także