Chcę namówić młodych, by robili filmy taniej i lepiej

Sławomir Idziak z Natalie Portman
Sławomir Idziak z Natalie Portman

O Cinebusie, rewolucji technologicznej w filmie oraz napędzaniu kariery młodych twórców ze Sławomirem Idziakiem rozmawia Anna Tatarewicz.

 

Anna Tatarewicz: W jednym z wywiadów przyznał pan, że nie pali się już do robienia filmów, lecz poświęca teraz więcej czasu na edukowanie młodych filmowców i udoskonalanie produkcji filmowej. Skąd ta zmiana?

Sławomir Idziak: Z mojego punktu widzenia jest ona całkowicie naturalna. Jest w życiu czas na podejmowanie wyzwań i osiąganie sukcesów, ale przychodzi także moment, w którym chcemy się swoimi doświadczeniami podzielić z innymi. Przez ostatnie 34 lata łączyłem działalność pedagogiczną z pracą na planie filmowym. Prowadziłem wykłady w wielu europejskich szkołach filmowych oraz stworzyłem cykl międzynarodowych warsztatów Film Spring Open, które w ciągu ostatnich 11 lat rozrosły się do tego stopnia, że wymagają całorocznych przygotowań.

AT: Film Spring Open to wielkie i genialne w swojej prostocie przedsięwzięcie. Do kogo jest skierowane?

SI: Na plenery Film Spring Open przyjeżdżają młodzi filmowcy z Polski i Europy, reżyserzy, operatorzy, aktorzy, scenarzyści, montażyści, youtuberzy, specjaliści ds. efektów i cyfrowej postprodukcji, malarze, rzeźbiarze, programiści, animatorzy i graficy, deweloperzy gier, kompozytorzy, dźwiękowcy… To wydarzenie przyciąga przedstawicieli całej branży audiowizualnej.

AT: Czego można się nauczyć podczas takich warsztatów?

SI: Plenery Film Spring Open to nic innego jak interdyscyplinarne warsztaty filmowe. Ich celem jest kompleksowa, cykliczna i ukierunkowana na przyszłość edukacja filmowa. Program warsztatów realizowany jest w profesjonalnych warunkach pracy. Udostępniamy uczestnikom najnowszą w Europie technologię (w 2015 r. był to sprzęt o wartości 5 mln zł).

Ucząc się poprzez pracę, uczestnicy realizują swoje projekty filmowe w wybranej przez siebie grupie. Oprócz tego odbywają się u nas wykłady znanych twórców, warsztaty, praktyczne testy najnowocześniejszego sprzętu i oprogramowania, spotkania z profesjonalistami, pokazy i analizy filmów zaproszonych twórców oraz pokazy materiałów samych uczestników, które zostały zrealizowane podczas plenerów. Wykładowcami są u nas wybitni profesjonaliści, także zdobywcy Oscarów. W ubiegłorocznej edycji były to m.in. Natalie Portman i Ewa Puszczyńska, a w tym roku swoją obecność zapowiedziała Juliette Binoche.


Wnętrze Cinebusa (Fot. Agata Nawrocka)

AT: Podczas zeszłorocznej edycji plenerów Film Spring Open Natalie Portman została patronką najnowszego pańskiego projektu – Cinebusa. Skąd pomysł na jego stworzenie?

SI: Najprościej mówiąc, Cinebus to studio filmowe na kołach. Dzięki niemu można transportować sprzęt i wyprodukować film od początku do końca (łącznie z postprodukcją). Od paru lat próbujemy wprowadzić nowoczesny model produkcji filmowej, który częściowo zastosowaliśmy na planie filmu „Opowieść o miłości i mroku” w reżyserii Natalie Portman. Wierzę, ze Cinebus będzie początkiem istotnej reformy systemu produkcji – praca na planie stanie się bardziej ekonomiczna, co z kolei zachęci do korzystania z nowoczesnych narzędzi realizacji filmów. A rynek technologii zmienia się przecież błyskawicznie.

AT: Dzięki Cinebusowi w Polsce będzie powstawać więcej filmów?

SI: Zdecydowanie. Tańszy proces produkcji oznacza większą liczbę filmów. Cinebus ma przede wszystkim służyć debiutantom. To jednak także narzędzie edukacyjne. Chcemy nasz model produkcji filmowej szeroko rozpropagować za pomocą kursów audiowizualnych.

AT: Film Spring Open i Cinebus to konkretne narzędzia, które mogą przynieść zmianę w polskiej branży filmowej…

SI: Nie wierzę w rewolucyjne zmiany. Pracujemy jednak nad tym, aby Cinebus (czyli Mobilne Centrum Edukacji Audiowizualnej) był wizytówką polskiej branży filmowej. Proponujemy nowoczesny model produkcji filmów opracowany głównie z myślą o młodych debiutujących filmowcach. Bo zmiany muszą zacząć się właśnie od nich. Za pomocą Cinebusa chcę ich namówić, żeby kręcili taniej i lepiej.

AT: Jakie zmiany są konieczne w polskiej branży filmowej?

SI: Za oceanem mamy do czynienia z dochodowym przemysłem, u nas – z dotowanym rzemiosłem. Potrzebne są zmiany systemowe, jednak warto dodać, że mówiąc o nich, nie powinniśmy ograniczać się tylko do naszego kraju. Niektóre powinny zajść na szczeblu europejskim.

Wystarczyłoby dokonać analiz porównawczych z pokrewnymi dziedzinami przemysłu, np. IT. Takie terminy jak „kontrola ryzyka” (risk management) czy „zwinne i odchudzone produkowanie” (lean and agile manufacturing) są nieobecne w produkcji filmowej. I to nie tylko polskiej.

AT: Czy młodzi polscy filmowcy są dobrze wykształceni i przygotowani do pracy? Czy potrzebne są też zmiany w systemie edukacji?

SI: Problem z systemem edukacji w Polsce jest powszechny, dotyczy również szkół filmowych. Edukacja często nie nadąża za dynamiką zmian rynkowych i technologicznych. W dziedzinie filmu widać to na przykładzie rewolucji w zapisie obrazu, jaką jest przejście od techniki analogowej do cyfrowej. Potrzebne są zmiany. Trzeba położyć nacisk na konieczność ciągłego dokształcania. Oczywiście ważne jest, jaką student ukończy uczelnię – dobrą czy złą. Jednak jego wartość na rynku pracy uzależniona będzie przede wszystkim od tego, czy będzie trzymał przysłowiową rękę na pulsie, dokształcał się i odpowiednio ewoluował w zależności od potrzeb i zmian na rynku. W przypadku sztuk audiowizualnych niezbędna jest również interdyscyplinarność. W Polsce nie istnieją miejsca, gdzie kształcono by równocześnie artystę i programistę, a przecież na styku tych dwóch talentów będą rodziły się nowe formaty opowiadania. Paradoksem jest fakt, że Polska jest potę-gą w grach komputerowych, ale – o ile mi wiadomo – brakuje w naszym kraju instytucjonalnych form kształcenia dla zajmujących się tą dziedziną artystów i techników.

AT: Co silna branża audiowizualna dałaby Polsce?

SI: Nie ma takiej dziedziny przemysłu i nauki, w której nie byłaby konieczna wiedza audiowizualna. Obecnie podstawowym instrumentem promocji i informacji jest Internet. Nie wystarczy wyprodukowanie przedmiotu czy zrealizowanie projektu naukowego, trzeba umieć go w atrakcyjnej formie audiowizualnej zaprezentować, wytłumaczyć jego działanie, wypromować. W dobrze funkcjonującej gospodarce artysta czy technik audiowizualny jest niezbędny.

Często słyszymy: „Polak wymyślił, ktoś inny zarobił”. Jednym z powodów, dla których tak się dzieje, jest fakt, że nie potrafimy w sposób skuteczny zaprezentować naszych osiągnięć. Mamy całe dziedziny przemysłu czy nauki, w których formy prezentacji ograniczają się do branżowych kongresów czy targów. Z filmem jest podobnie. Złote Lwy zdobyte na Festiwalu Filmowym w Gdyni nie gwarantują dystrybucji międzynarodowej.

AT: Jakie znaczenie dla USA ma tamtejsza branża filmowa?

SI: To jest przemysł numer jeden w USA. Nie ma żadnych wątpliwości, że fundamentem sukcesów innych dziedzin amerykańskiej gospodarki jest wielki sukces amerykańskiego filmu. To właśnie przemysł filmowy spowodował, że międzynarodowym „esperanto” jest język angielski. Że młodzi chłopcy z Somalii, Syberii, Nowej Gwinei noszą te same bejsbolowe czapeczki. Że wiedza o Stanach Zjednoczonych, tamtejszych produktach, stylu życia, systemie prawnym, jest powszechna, a to ułatwia ekonomiczną ekspansję. Nie ma na świecie większego monopolu niż amerykań-ski przemysł filmowy i rozrywkowy.

AT: Polscy filmowcy są zauważani na świecie?

SI: Festiwalowe sukcesy, jakie osiągają polskie filmy na przestrzeni ostatnich lat, świadczą o pozytywnej zmianie pokoleniowej. Reżyserów takiej klasy jak Steven Spielberg, Ridley Scott, Quentin Tarantino czy Roman Polański łączy to, że pracują lub pracowali z polskimi operatorami filmowymi. I to właśnie polscy operatorzy są grupą zawodową, która odniosła największe sukcesy na arenie międzynarodowej. Mamy więc powody do dumy.

AT: Przemysł filmowy wydaje się być bardzo dochodowy. W co warto inwestować?

SI: Brakuje filmów dla dzieci. Może nie zdobędą one nagród na festiwalach, ale takie produkcje dużo łatwiej przynoszą zysk finansowy. Aby wygrać w branży audiowizualnej, trzeba przewidzieć, co czeka za rogiem, a nie tylko kopiować wzorce. Trzeba zainwestować w przyszłość.

AT: Czyli na przykład w Cinebusa. Czy w tym projekcie jest przewidziane miejsce dla przedsiębiorców?

SI: Cinebus jest wielkim przedsięwzięciem. Na dużych impre-zach ludzie często kręcą filmy swoimi telefonami komórkowymi. Wyobraźmy więc sobie, że wszystko to, co rejestrują, strumieniowane jest automatycznie (za pomocą aplikacji typu Periscope) do Cinebusa. W nim najciekawsze ujęcia są selekcjonowane, montowane i pokazywane na telebimach, a następnie całość zgromadzonego materiału zostaje wykorzystana do późniejszego montowania reportaży czy filmów dokumentalnych. Wyobraźmy sobie wielkie rekonstrukcje historyczne pokazywane z wielu perspektyw, np. poprzez obrazy z kamer umieszczonych na hełmach walczących na miecze rycerzy lub z perspektywy emocjonalnie reagującego obserwatora widowiska… Cinebus to ogromne możliwości. Aby je w pełni wykorzystać, potrzebne jest odpowiednie wyposażenie (np. macierze dyskowe, telebimy, sieć najwyższej możliwej przepustowości). Wszystko inne już mamy.


Sławomir Idziak 

wybitny operator filmowy, reżyser, scenarzysta. Autor zdjęć do ponad 50 filmów fabularnych. Realizował zdjęcia m.in. do filmów „Gattaca – szok przyszłości”, „Harry Potter i Zakon Feniksa”, „Dowód życia”. W 2002 r. nominowany do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej za zdjęcia do filmu „Helikopter w ogniu”.

 

 

 

 

Czytaj także

  • Fot. Archiwum KTK

    Wystarczy szanować publiczność

    O urokach życia i grania poza miastem, kryteriach dobrego teatru oraz o relacji między sztuką i biznesem z Janem Jakubem Należytym rozmawia Kamil Broszko.

     

    WIĘCEJ
  • Fot. Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

    Polska dryfuje

    O wolności, wstydzie, narodowej dumie i polskiej „wyprowadzce z mapy” z prof. Przemysławem Czaplińskim, historykiem literatury, eseistą i krytykiem literackim, rozmawia Radosław Siedliński.

     

    WIĘCEJ
  • Fot. Jacek Taran

    Franciszek superbrand

    Fotoreportaż ze Światowych Dni Młodzieży 2016 i komentarze na temat marki papieża Franciszka.

     

    WIĘCEJ
  • Geralt nie zgrywa bohatera

    Słowiańskie uniwersum „Wiedźmina” hipnotyzuje, gra jest fenomenem na skalę globalną. 

    WIĘCEJ